W sobotnim ‘do przeczytania’ zwróciłem uwagę na ranking potęg naukowych sporządzony według liczby artykułów naukowych i cytowań (opublikowanych w czasopismach naukowych z indeksu Thomson Reuters), we wszystkich dziedzinach nauki, w latach 2000-2010. Po względem liczby artykułów naukowych Polska zajęła 19 miejsce, za Tajwanem a przed Turcją. Pod względem liczby cytowań Polska znalazła się poza czołową dwudziestką. Tak wygląda ranking w kategorii liczba opublikowanych artykułów naukowych:

Za Science Watch

Za Science Watch

Pomyślałem sobie, że porównywanie dziesięciomilionowej Szwecji do liczących 1,3 mld mieszkańców Chin wiąże się z pewnymi niedogodnościami i sporządziłem powyższy ranking w wersji per capita, konkretnie na 1000 mieszkańców:

artykuly naukowe na 1000 mieszkancow 28 panstw

Można stworzyć podobne zestawienie dla cytowań per capita (na 1000 mieszkańców):

cytowania na 1000 mieszkancow 28 panstw

Przyznam szczerze, że nie wiem ile wartości merytorycznej jest w przeliczaniu liczby artykułów naukowych na 1000 mieszkańców. Jeśli jednak uznamy, że miarą osiągnięć naukowych jest liczba opublikowanych artykułów to wprowadzenie kategorii per capita ma całkiem sporo sensu. O ile bezwzględna liczba artykułów pokazuje naukową siłę państwa, to liczba artykułów (cytowań) per capita pokaże ‘unaukowienie’ państwa. Odrębną kwestią jest to jak ten wskaźnik przekłada się na innowacyjność gospodarki i wzrost gospodarczy.

To co mnie fascynuje w tym zestawieniu to gigantyczna premia, którą globalny postęp naukowy otrzyma gdy Brazylia, Chiny, Indie (ale także Indonezja i Bangladesz) zrównają się pod względem ‘unaukowienia’ z takimi państwami jak Polska czy Korea Południowa, nie wspominając o USA i Niemczech.