Psycholodzy i ekonomiści behawioralni doskonale zdają sobie sprawę z trudności, które przetwarzanie problemów prawdopodobieństwa przysparza ludzkiemu umysłowi. W całej grupie błędów poznawczych, błędy związane z oceną prawdopodobieństwa stanowią liczny i ważny podzbiór.

Wszystko zaczyna się w iluzji grupowania, czyli tendencji ludzkiego umysłu do wyszukiwania wzorców tam gdzie ich nie ma. Skonfrontowany z losowym zbiorem liczb ludzki umysł rozpocznie katorżniczą pracę wyszukiwania w nim prawidłowości.

W tej pracy umysł podlegać będzie efektowi świeżości, który sprawi, że ostatnim wydarzeniom przyznawać będzie nieproporcjonalnie duże znaczenie.

Wspomniane procesy zaprowadziły nas do oceny prawdopodobieństwa przyszłych zdarzeń, na podstawie historycznych wyników. W tej operacji rywalizują z sobą dwa błędy poznawcze: paradoks hazardzisty i błąd gorącej ręki.

Paradoks hazardzisty polega na założeniu, że zdarzenie będące przedłużeniem jakiejś serii (będącej wynikiem procesu losowego) jest mniej prawdopodobne niż zdarzenie załamujące serię. Po pięciu rzutach monetą, w której wyrzuciliśmy pięć reszek – orzeł wydaje się bardziej prawdopodobny w szóstym rzucie, choć nie jest.

Problem w tym, że istnieje inny błąd poznawczy, błąd gorącej ręki, który polega na założeniu, że seria niezwyczajnych wydarzeń będzie kontynuowana. Błąd gorącej ręki ma genezę sportową i związany jest z przekonaniem graczy w koszykówkę, że seria udanych rzutów do kosza będzie kontynuowana.

Okazuje się jednak, że błąd gorącej ręki może pojawić się przy ocenie prawdopodobieństwa zdarzeń losowych, jeśli oceniający nie jest do końca przekonany co do uczciwości procesu losowego.

Teraz możemy przejść do badań nad rzeczywistymi decyzjami ludzi, w których badacze pokazali jak paradoks hazardzisty i efekt gorącej ręki walczą o uwagę ludzi. Jørgensen, Suetens i Tyran dysponowali danymi o indywidualnych decyzjach graczy w duńskiego Lotto. To o tyle interesujące, że losowość Lotto jest znana a organizator loterii robi wszystko co możliwe by udowodnić uczciwość procesu. W przypadku Lotto, historyczne wyniki nie zawierają wskazówki w kwestii przyszłych rezultatów.

Badacze skupili się na zbadaniu reakcji graczy na wylosowanie określonych numerów: w jednym tygodniu oraz dwa, trzy i cztery tygodnie z rzędu. Co się okazało? Większość graczy nie zmieniała swoich typów. Wśród tych, którzy zmieniali dał się natomiast zaobserwować pewien wzór. Gdy jakaś liczba została wylosowana, gracze rzadziej obstawiali ją w następnym tygodniu. Jednak wraz z przedłużaniem się serii coraz chętniej typowali tę liczbę – po czterotygodniowej serii robili to częściej niż w sytuacji, w której liczba nie została wylosowana.

Za Jørgensen, Suetens i Tyran

Za Jørgensen, Suetens i Tyran

Zastanawiam się czy podobny efekt nie występuje na rynku kapitałowym i czy nie jest on odpowiedzialny za tworzenie baniek spekulacyjnych. Mamy przecież na rynku kapitałowym dwa sposoby myślenia o ekstremalnych ruchach cenowych:

  • prognozowanie powrotu do średniej, powrotu do trendu (co szybko urosło – szybko spada, co spadło to odbija)
  • przekonanie o pojawieniu się nowej normalności determinującej kontynuację trendu

Co o tym myślicie?