Chyba jeszcze nigdy nie polemizowałem z tekstem, który ukazał się dziewięć miesięcy wcześniej. Latem 2010 roku jeden z czytelników przysłał emaila, w którym zwrócił moją uwagę na wpis na blogu Pana Andrzeja Szcześniaka zatytułowany: Polska energia – regres konsumpcji.

Pan Andrzej Szcześniak, ekspert rynku paliw i gazu, jak sam siebie określa, napisał między innymi: Coś słabo z polskim rozwojem energetycznym. Polska od dwóch dziesięcioleci jest w regresie. Pan Szcześniak podaje przykład Polski, Francji i Turcji:

Turcja – lata 70-te: 90%, lata 80-te: 77%, lata 90-te: 76%, XXI wiek: 40%

Francja – lata 70-te: 39%, lata 80-te: 9%, lata 90-te: 20%, XXI wiek: 7%

Polska – lata 70-te: 45%, lata 80-te: 15%, lata 90-te: -22%, XXI wiek: -5%

Powyższe dane to zmiana konsumpcji energii (tzw. primary energy) dekada do dekady. Dane rzeczywiście wyglądają złowieszczo. Dlatego postanowiłem sprawdzić co by się stało gdyby uwzględnić w analizie czynnik efektywności energetycznej. Efektywność energetyczna określa ile jednostek energii gospodarka potrzebuje by wytworzyć daną ilość PKB. Efektywność energetyczna może być wynikiem rozwoju technologicznego (energooszczędne urządzenia) lub struktury gospodarki (usługi IT zużywają mniej energii niż hutnictwo metali nieżelaznych).

Porównuję dekadę lat 90 (lata 1991-2000) i pierwszą dekadę XXI wieku (lata 2001-2008). Dane o zużyciu energii, za BP Statistical Review of World Energy 2010. Dane o efektywności energetycznej za U.S. Energy Information Administration:

zuzycie energii polska francja turcja

Fascynujące, nieprawdaż? Owszem średnia roczna konsumpcja energii w 00’ spadła w Polsce o 4,9% ale w tym samym czasie polska gospodarka stała się o 36% bardziej efektywna, to jest potrzebowała o 36% mniej energii by wytworzyć tę samą ilość dóbr. W tym samym czasie gospodarka Francji zużywała o 7,6% więcej energii przy efektywności energetycznej lepszej o 9,3% a gospodarka Turecka zużywała o 38,7% więcej energii przy efektywności energetycznej gorszej o 1,8%.

Jak wyglądałoby zużycie energii w Polsce gdyby polska gospodarka nie poprawiła swojej efektywności energetycznej? Byłoby wyższe o 56,5% w stosunku do rzeczywistych danych za 00’ a więc wyniosłoby 142,7 mln ton ekwiwalentu ropy – wzrost o 48,8% w porównaniu z rzeczywistymi danymi za 90’ (zamiast spadku o 4,9%).

We Francji, przy zachowaniu efektywności energetycznej z lat 90’ zużycie energii wyniosłoby w 00’ 284 mln ton a więc byłoby o 18,6% wyższe w Turcji wyniosłoby 85,8 mln ton i byłoby o 36,2% wyższe niż latach 90’.

Co więc odkrył Andrzej Szcześniak? Pokazał jak bardzo zwiększyła się energetyczna efektywność polskiego gospodarki oraz, że poprawa efektywności energetyczna odbyła się przy wysokim wzroście gospodarczym, który sprawił, że zużycie energii spadło minimalnie. Nie rozumiem tylko dlaczego Pan Szcześniak nazywa te zmiany regresem. Dla mnie to przeciwieństwo regresu. Gospodarka się rozwija a potrzebuje do swojego funkcjonowania mniej energii.

Oczywiście odrębną dyskusją jest to czy poprawę efektywności energetycznej osiągnięto poprzez rozwój technologiczny czy poprzez ‘wygaszanie’ nierentownych, energochłonnych gałęzi gospodarki. Zapewne obydwa czynniki odgrywały tu rolę.

Ten przykład, poza pewnym wyjaśnieniem sytuacji na polskim rynku energii pokazuje jeszcze coś jednego: bardzo łatwo jest wykorzystać dane statystyczne w celu poparcia dowolnej tezy. Nie zawsze takie przeoczenie, jak pominięcie wzrostu efektywności energetycznej w dyskusji o zmianie zużycia energii (albo cherry picking), zostanie przecież wychwycone.