Powiem szczerze, że fascynuje, bawi i niepokoi mnie jednocześnie zainteresowanie przeciętnych użytkowników Internetu wirtualną walutą o nazwie bitcoin (w skrócie BTC). Od kilku, kilkunastu dni otrzymuję w tej sprawie korespondencję elektroniczną.

Dlaczego ten nagły wzrost zainteresowania bitcoinami wzbudza we mnie takie uczucia? Obraz jest lepszy od tysięcy słów dlatego pozwolę sobie pokazać wykres kursu BTC do dolara:

Za Bitcoin Charts

Za Bitcoin Charts

Wygląda na to, że od października 2010 roku wartość bitcoina w stosunku do dolara wzrosła siedemdziesięciokrotnie. Nie o 70% lecz siedemdziesiąt razy.

Od początku kwietnia 2011 roku kurs BTC wzrósł siedmiokrotnie. Miało to związek z upowszechnieniem wiedzy o sieci bitcoinowej w mainstreamowych mediach. Wielką rolę odegrał przede wszystkim entuzjastyczny artykuł, który Jerry Brito opublikował na stronach Time.

Od października 2010 roku nie zmieniła się wewnętrzna, fundamentalna wartość BTC. Wynosi obecnie zero. Dokładnie tyle samo co pół roku temu i rok temu. Bitcoin jest walutą typu fiat. Nie posiada wewnętrznej wartości. Jej wartość wynika tylko i wyłącznie z zaufania jakim darzą nią korzystający z niej ludzie.

Ktoś powie: to zupełnie tak samo jak z dolarem czy złotym! Otóż nie. Dolar i złoty czerpie swoją wartość z dwóch czynników. Pierwszym jest zaufanie konsumentów. Przyjmuję banknot 100 złotowy bo wiem, że w sklepie kupię za niego parmezan. Sprzedawca w sklepie przyjmuje go bo wie, że kupi za niego telewizor. I tak dalej.

Dolarem i złotym mogę także spłacić zobowiązania podatkowe ponieważ amerykański i polski rząd zobowiązał się akceptować tę walutę. Podatki (federalne) stanowią około 20% amerykańskiej gospodarki i około 34% polskiej gospodarki tak więc ta wartość walut papierowych jest istotna. Tej wartości bitcoin nie posiada.

Mimo tej wady, BTC umocnił się do dolara siedemdziesięciokrotnie w okresie kilku miesięcy. Czy ktoś rozsądny zgodzi się, że tak bardzo obniżyła się siła nabywcza dolara? Dlaczego więc BTC tak bardzo wzrósł na wartości?

Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest bańka spekulacyjna. Bitcoin posiada wszystkie czynniki ułatwiające tworzenie się bąbli spekulacyjnych:

  • to bardzo mały (zaledwie 44 mln USD obecnie, a na początku kwietnia zaledwie 6 mln USD) rynek z ograniczoną płynnością (5,6 mln USD w ostatnim roku na największej ‘giełdzie’ wymiany BTC i USD, z czego 75% w ostatnich 30 dniach!)
  • istnieje silna motywacja emocjonalna wśród uczestników rynku (bitcoin to wolność!)
  • rynek jest pozbawiony przejrzystości – struktura sieci bitcoinowej sprawia, że nie wiadomo ile bitcoinów mają poszczególne osoby lub organizacje, nie wiadomo kto wymienia dolary na bitcoiny, etc

Wszystkie osoby, które chciałyby wymienić realną walutę na bitcoiny powinny zadać sobie pytanie: dlaczego nie zrobiłem tego gdy bitcoin był siedemdziesiąt razy tańszy? Co sprawiło, że wtedy nie uznałem BTC za atrakcyjną inwestycję, a teraz po siedemdziesięciokrotnym wzroście uważam, że warto kupić BTC?

Byłbym lekkomyślny gdybym zdając sobie sprawę, że BTC znajduje się na jakimś etapie tworzenia bąbla spekulacyjnego pokusił się o prognozę jego wartości w krótkim lub średnim terminie lub zdecydował się udzielić arbitralnej rady co do opłacalności wymiany złotych na bitcoiny. Gdy myślę o bąblach spekulacyjnych mam przed sobą ten wykres notowań Skotana (wykres uwzględnia prawa poboru, nominalnie SKT kosztował ponad 500 zł):

Skotan banka spekulacyjna

Po siedemdziesięciokrotnym wzroście w okresie od 2003 do 2006 roku Skotan przez kolejne kilkanaście miesięcy zwiększył swoją wartość kolejne 17 razy! Po pęknięciu bańki spekulacyjnej stracił ponad 99% swojej wartości!

W którym punkcie podobnego wykresu znajduje się Bitcoin?