Bitcoin jest prywatnym pieniądzem fiducjarnym, która według swoich zwolenników, zrewolucjonizować ma system płatności w Internecie i zagrozić fundamentom tradycyjnych systemów monetarnych. Ta ostatnia prognoza na obecnym etapie rozwoju BTC jest niczym więcej niż myśleniem życzeniowym dlatego chciałbym się skupić na wadach i zaletach sieci BTC jako systemu transakcyjnego i cechach bitcoina  jako środka wymiany. Sprawę tę poruszył już Adam Duda.

Zwolennicy bitcoina podkreślają, że mechanizm kreacji BTC wyklucza inflację w systemie i system BTC umożliwia ochronę przed inflacją, w przeciwieństwie do tradycyjnych pieniędzy typu fiat. To może być prawdą – jeśli okaże się, że rzeczywiście nie można zmodyfikować oprogramowania sieci BTC by wytworzyło więcej niż 21 mln jednostek monetarnych. Rzecz w tym, że aby skorzystać z tej zalety BTC należy w bitcoinach oszczędzać.

Przy jednocyfrowej inflacji, przeciętny konsument bardzo niewiele traci pomiędzy otrzymaniem wypłaty a wydaniem pieniędzy. To są ułamki jednego procenta – w pełni rekompensowane na przykład przez programy typu ‘oddajemy 3% wartości zakupów dokonanych kartą płatniczą’. By skorzystać z inflacyjnej ochrony bitcoina należy oszczędzać w BTC.

Dla większości ludzi oznaczałoby to zamianę zarobionych USD czy PLN na bitcoiny i składowanie ich, w postaci klucza cyfr i liter, na swoich twardym dysku. Ilu ludzie zdecydowałoby się w ten sposób oszczędzać kwoty rzędu 100 000 czy 1 000 000 złotych? Oszczędności w bitcoinach nie są objęte ubezpieczeniem depozytu. Nie ma podmiotu prawnie odpowiadającego za luki w systemie bezpieczeństwa (jeśli haker z winy oprogramowania banku włamie się na nasze konto i skradnie nam lokatę to odpowiada za to bank, który jest od tego ubezpieczony) sieci bitcoinowej ponieważ sieć nie należy do nikogo i nikt za jej bezpieczeństwo prawnie nie odpowiada.

Co więcej oszczędzanie w bitcoinach rywalizuje z ofertami systemu finansowego (lokaty, obligacje, etc),  wśród których przeciętnie rozgarnięty konsument bez problemu znajdzie coś co zabezpieczy go przed inflacją przy minimalnym ryzyku.

Wreszcie, w oszczędzaniu w BTC istnieje problem związany z Czarnym Łabędziem, czyli kompletną implozją systemu społeczno-gospodarczego. Ile w takim post-katastroficznym świecie warte będą bitcoinowe bajty zapisane na twardym dysku? Dlatego uważam, że cały aspekt ochrony przed inflacją, w przypadku sieci bitcoinowej jest kompletnie nierelewantny.

Co z bitcoinem jako systemem transakcyjnym? Myślę, że najczęściej wymienianą zaletą sieci BTC jest anonimowość płatności oraz zupełny brak zdolności do dyskryminowania określonych użytkowników (związany z anonimowością). Powiem szczerze, dla mnie to cecha kompletnie bez znaczenia. Myślę, że podobnie myśli zdecydowana większość społeczeństwa.

Natomiast anonimowość sieci BTC i fakt, że znajduje się poza systemem fiskalnym czynią ją idealną dla podmiotów działających w szarej i czarnej strefie. Gdybym był dealerem narkotyków działających w Dolinie Krzemowej to traktowałbym sieć bitcoinową jako jeden z najważniejszych wynalazków XXI wieku. Tutaj pojawia się oczywisty problem. Jeśli sieć bitcoinowa okaże się najbardziej atrakcyjna właśnie dla uczestników szarej i czarnej strefy (hazard, narkotyki, nielegalne oprogramowanie, etc) to od razu zwróci uwagę agencji rządowych. Nie po to amerykańscy podatnicy wydają kilkadziesiąt miliardów dolarów na wojnę z narkotykami (zupełnie inną sprawą jest to, czy są to mądrze wydane miliardy USD) by pozostawić poza kontrolą anonimowy system płatności wykorzystywany przez sektor narkotykowy.

Innymi słowy, jeśli sieć BTC odniesie sukces ze względu na fakt, że umożliwia anonimowe płatności poza radarem urzędów skarbowych i agencji policyjnych to ten sukces będzie przyczyną spektakularnej porażki związanej z gwałtowną reakcją władz. A teraz powstaje pytanie: czy istnieje jakaś możliwość by zagwarantować, że sieć BTC nie będzie wykorzystywana do płatności związanych z działalnością przestępczą? Zgodnie z ‘materiałami marketingowymi’ sieci bitcoinowej nie ma możliwości kontroli uczestników sieci. Innymi słowy, sama konstrukcja sieci BTC gwarantuje, że może być wykorzystana w działalności przestępczej (oraz, że nic nie można z tym zrobić) a więc, że zainteresują się nią władze.

Jaką wartość ma sieć bitcoinowa dla przeciętnego użytkownika? Ja tej wartości nie dostrzegam. Nie widzę w sieci bitcoinowej niczego czego nie zapewnia mi PayPal, karta kredytowa i e-transfery. Nie ma produktów dostępnych tylko za bitcoiny. By dokonywać transakcji transnarodowych muszę wymienić złote na BTC co nie różni się od wymiany złotych na dolary, dinary czy peso. Błąd. Różni się. Na niekorzyść wymiany złotych na BTC. O tym za chwilę.

Czy sieć bitcoinowa jest bezpieczniejsza niż inne systemu transakcyjne? Nie wiem, co więcej myślę, że nikt tego nie wie bo nikt nie audytował bezpieczeństwa sieci BTC. Warto jednak pamiętać, że ludzie bardziej boją się nieznanych zagrożeń niż znanych zagrożeń. Dlatego większość przeciętnych potencjalnych klientów sieci BTC uzna potencjalne zagrożenia sieci BTC za istotniejsze niż ryzyko tradycyjnych systemów bezpieczeństwa. Tym bardziej, że sieć BTC to nie tylko sam program (będący niebywałym osiągnięciem myśli technologicznej) kodujący transakcje i emitujący BTC. To także infrastruktura pomocnicza czyli giełdy wymiany tradycyjnych walut na BTC.

W Internecie dostępny jest film pokazujący poziom bezpieczeństwa tych stron. Kradzież bitcoinów zajmuje hakerowi kilka chwil. Mnie, po obserwacji rynku New Connect, martwi też kompletny brak transparentności giełd wymiany tradycyjnych walut na BTC. To miejsca, które obracają setkami tysięcy USD a nie są audytowane, nie są regulowane, nie są przejrzyste. Nie mam żadnej pewności, że 800% wzrost kursu BTC do USD, który miał miejsce w ostatnich kilku tygodniach nie jest wynikiem spekulacyjnej akcji typu pump and dump i zawierania transakcji wymiany w obrębie wąskiej grupy ludzi, co wywindowało kurs BTC, wzbudziło zainteresowanie tzw. ‘ulicy’ i umożliwi dystrybucję ‘gorącego’ towaru (tym bardziej, że w ostatnich kilku dniach kurs BTC spadał nawet 30% od szczytu notowań). Jak napisałem wcześniej, nie mam też żadnych możliwości przewidzenia jak długo potrwa gwałtowny trend wzrostowy.

Wreszcie w percepcji bezpieczeństwa sieci BTC jako systemu transakcyjnego kluczowe znaczenie ma kompletne rozmycie odpowiedzialności. Gdyby się okazało, że system BTC posiada luki, to za tak powstałe straty nikt nie będzie odpowiadać finansowo i karnie ponieważ sieć bitcoinowa jest niczyja.

Proszę zwrócić uwagę, że moje rozważania odnoszą się w pewnym sensie do przyszłości sieci bitcoinowej, przy założeniu, że zdobędzie ona dużą popularność. Obecnie akceptowalność BTC jako środka płatniczego, choć rośnie, jest nieporównywalna do tradycyjnych walut. BTC akceptuje ułamek podmiotów działających w handlu elektronicznym.

Olbrzymim problemem może być także zmienność BTC (w stosunku do tradycyjnych walut) praktycznie uniemożliwiająca regularne transakcje w tej walucie, przy konieczności jej późniejszej wymiany na tradycyjną walutę. Tym bardziej, że rynek opcji walutowych na BTC jeszcze nie powstał. Jak wyobrażacie sobie działalność operacyjną podmiotu kupującego sprzęt w USD i sprzedający w BTC przy miesięcznej zmienności kursu USD/BTC na poziomie kilkudziesięciu procent?

Problemem jest ograniczenie bitcoina do wersji elektronicznej. Istnieją karty bitcoinowe, spełniające funkcję banknotów ale banknot 1 BTC ma narzut 30% co wzbudza raczej uśmiech politowania. Nawet banknot 20 BTC ma narzut na poziomie 3,5% co biorąc pod uwagę fakt, że w przypadku powrotu BTC na komputer karta ulega zniszczeniu wydaje się bardzo wygórowanym kosztem transakcyjnym.

Fascynuje mnie zainteresowanie jakim cieszy się ta pierwsza kryptograficzna, wirtualna waluta. Jest to w części efekt marketingu partyzanckiego i spontanicznego, za który odpowiadają niemal fanatyczni zwolennicy BTC. Po części to efekt zainteresowania mediów i entuzjastycznego podejścia libertariańskiego środowiska blogerskiego w USA. W ostatnim tygodniu o BTC pisał AntyWeb, Business Insider. Czas na tradycyjne media. Dlatego nie obwieszczam końca bańki spekulacyjnej na bitcoinie.

Nie jestem jednak entuzjastą tego systemu transakcyjnego, systemu monetarnego czy czegokolwiek bitcoin jest lub czym chce być. Nie widzę dodatkowej wartości tworzonej dla przeciętnego konsumenta (a widzę ją choćby w zakupach grupowych). Myślę, że to głównie moda.

Być może z tej mody ‘zrodzą’ się wydajniejsze systemu transakcyjne, bardziej bezpieczne i przyjazne. Myślę, że kluczowe znaczenie będzie miał stosunek wielkiej czwórki (Google, Facebook, Amazon, Ebay) do tego projektu. Jeśli na idei bitcoina stworzą własne systemy to będziemy dużo bliżej rewolucji płatniczej.