Porcja linków na niedzielę:

Z serii ‘wziąć sprawy we własne ręce’: prywatne wały przeciwpowodziowe – takie jak ten:

Za Popsci.com

Za Popsci.com

Czy to nie jest fotomontaż? Ten dom wydaje się być bardzo głęboko osadzony – a może to tylko złudzenie?

Koniecznie należy przeczytać ten artykuł w Slate, który zbiera wyniki badań naukowych w kwestii konsekwencji długotrwałego dojazdu do pracy. Kilka interesujących myśli:

  • badania ze Szwecji pokazały korelację pomiędzy długimi dojazdami do pracy jednego z małżonków a podwyższonych ryzykiem rozwodu
  • Daniel Kahneman i Alan Krueger poprosili 900 kobiet z Texasu o ocenę codziennych czynności – seks znalazł się na pierwszym miejscu, dojeżdżanie do pracy na ostatnim
  • Robert Putnam z Harvard University uważa, że każde 10 minut spędzone dziennie na dojeżdżaniu do pracy przekłada się na 10% mniej więzi społecznych
  • Thomas James Christian z Brown University ustalił, że każda dodatkowa minuta przeznaczana dziennie na dojazd do pracy oznacza 0,2 minuty mniej snu, 0,025 minuty mniej ćwiczeń fizycznych i 0,038 minuty mniej na przygotowanie jedzenia – godzinny dojazd do pracy (w jedną stronę) oznacza więc 25 minut mniej snu

Mam wrażenie, że nie uwzględnianie całkowitych kosztów wydłużonych dojazdów do pracy przy podejmowaniu fundamentalnych decyzji życiowych (wyboru miejsca pracy i miejsca zamieszkania) to jeden z najpoważniejszych błędów ekonomicznych popełnianych przez ludzi. Związany jest on z innym problemem – zaniżonym szacunkiem wartości własnego czasu.

Interesujący artykuł o dużych korzyściach, które można odnieść ze stawiania sobie niewielkich celów (i osiągania ich). W tekście przywołuje się badania wskazujące, że zadowolenie z życia pochodzi głównie z małych, codziennych radości niż ze spektakularnych zwycięstw (jak wygranie loterii).

Czy nasza pamięć jest stała czy tworzymy ją za każdym razem gdy sobie coś przypominamy? Jonah Lehrer opisuje eksperyment, w którym 100 studentów zapoznano z nową marką popcornu. Część z nich obejrzała reklamy tekstowe, część z nich obejrzała bogate wizualnie reklamy przedstawiające szczęśliwych ludzi jedzących pyszny popcorn. Po tych pokazach, część studentów wypełniła niezwiązany z popcornem kwestionariusz a część spróbowała reklamowanego popcornu. Po tygodniu, sprawdzono ile uczestnicy eksperymentu zapamiętali o produkcie. Okazało się, że osoby, które nie próbowały popcornu (wypełniały ankietę) lecz oglądały entuzjastyczne, wizualne reklamy przyznawały się do skosztowania popcornu równie często co ludzie, którzy naprawdę spróbowali popcornu lecz oglądali reklamy tekstowe. Bardzo wysoko oceniały także jakość popcornu i przyznawali tej ocenie wysoki poziom pewności. Zastanawia mnie w tym eksperymencie nie sam efekt fałszywej pamięci lecz to, że pojawił się już po tygodniu!

Wpis na blogu poświęcony gazowi łupkowemu w Polsce wywołał dyskusję o ekologicznych aspektach eksploatacji tego surowca. James Hamilton przytacza badania naukowe analizujące wpływ wydobycia gazu łupkowego na stan wody pitnej.

Dwa interesujące teksty, których autorzy zastanawiają się czy wzrost inflacji cen producentów w USA (PPI) przełoży się na wzrost inflacji cen konsumentów (CPI). The Capital Spectator zwraca uwagę na historyczne zachowanie tych dwóch wskaźników inflacji. The Atlantic podkreśla, że PPI i CPI stosują odmienne koszyki produktów, przy czym w koszyku CPI dużo większy jest udział usług.

Infografika dnia, najnowszy ranking długu państwowego według agencji Standard & Poor’s:

A co Wy przeczytaliście interesującego?