Kapitaliści uwielbiają kapitalizm – system, który wynagradza odważnych ludzi podejmujących ryzyko za co wynagradzani są ekstra zyskami. Problem zaczyna się wtedy gdy inwestycje zaczynają przynosić straty.

W Japonii rozgrywa się właśnie kolejny akt tragifarsy pod tytułem ‘Kapitaliści i kapitalizm – miłość i nienawiść’. W połowie maja jeden z urzędników japońskiego rządu zasugerował, że japoński rząd wesprze Tepco – Tokyo Electric Power, korporację będącą operatorem elektrowni Fukushima pod warunkiem, że banki kredytujące producenta elektryczności wezmą na siebie część strat.

Jak zareagowali japońscy kapitaliści? New York Times przytacza wypowiedź szefa największego japońskiego banku, Mitsubishi UFJ, który powiedział, że sugestie japońskiego rządu są ‘bez sensu’ i ‘jest w nich coś nie tak’.

Szef japońskiego Stowarzyszenia Dyrektorów powiedział, że ‘nie może się powstrzymać od zastanawiania się w jaki sposób można zmusić japońską demokrację by współdziałała z opartym na wolnym rynku kapitalizmem’. A jak wiadomo w opartym na wolnym rynku kapitalizmie kredytobiorcą nie ponoszą konsekwencji złych decyzji inwestycyjnych. Przynajmniej wtedy gdy są systemowo istotni dla gospodarki albo ich kredytobiorcy są systemowo istotni dla gospodarki.

Awaria w elektrowni Fukushima kosztować może nawet 132 mld USD. Na razie Tepco zaraportowało 15 mld USD strat w okresie rozliczeniowym, który skończył się 31 marca. Przy założeniu, że Tepco poniesie wszystkie konsekwencje zniszczeń wartość akcji tej firmy powinna wynosić zero a jej dług powinien być wyceniany z dużym dyskontem. Nic takiego się nie dzieje.

Piszę o tym ponieważ wśród zwolenników wolnego rynku utarło się przekonanie, że to przedsiębiorcy są zwolennikami kapitalizmu, wolnorynkowej konkurencji a interwencji państwa domagają ‘lekkomyślni’ konsumenci czy ‘niezaradni’ pracownicy najemni. Nic bardziej mylnego. Przedsiębiorcy są zwolennikami wolnej konkurencji tak długo jak służy to ich interesom. Gdy interwencje rządowe wspierają interesy przedsiębiorców to przestają oni uznawać bezwzględną wyższość wolnego rynku. Wyraźnie wynika to z analizy działań związków zawodowych przedsiębiorców w Polsce.

Lekkomyślni kredytobiorcy hipoteczni powinni ponieść konsekwencje kupowania nieruchomości, na które nie było ich stać. Rząd powinien jednak wspierać banki, które udzieliły im kredytów albo pożyczyły firmie energetycznej, która w swoim biznesplanie nie uwzględniła ryzyka związanego z zarządzaniem elektrownią atomową na terenie sejsmicznie aktywnym. Tak w skrócie wygląda podejście ‘wielkiego biznesu’ do kapitalizmu.