Pamiętacie historię o plastikowych wieszakach w USA? Grupka wpływowych, bogatych kapitalistów, którzy posługując się populistyczną retoryką odwołującą się do ochrony lokalnych miejsc pracy wpłynęła na rząd by ten wprowadził przepisy, których koszty poniosą miliony konsumentów. Amerykański rząd wprowadził cła ochronne na import plastikowych wieszaków z Chin.

Plastikowe wieszaki stały się w USA droższe, co zwiększyło koszty funkcjonowania pralni chemicznych. W grę wchodzi kwota 120 mln USD. W całym przemyśle produkcji plastikowych wieszaków w USA pracuje około 550 osób. To oznacza, że roczny koszt ocalenia jednego miejsca pracy wynosi około 210 000 USD. Przeciętny pracownik fabryki wieszaków zarabia około 30 000 USD.

Historia, którą chce opowiedzieć dzisiaj jest jeszcze bardziej fascynującą, tym bardziej, że rzuca światło na funkcjonowanie mechanizmu rozwiązywania sporów handlowych w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Otóż, kilka dni temu Izba Reprezentantów, głosami Republikanów, przyjęła ustawę ograniczającą wydatki na pomoc żywnościową i edukacyjną dla nisko zarabiających matek i ich dzieci (oszczędność: 868 mln USD). Republikanie przegłosowali także obcięcie o 1/3 programu pomocy żywnościowej dla państw rozwijających się (oszczędność: 450 mln USD).  Przegłosowana ustawa zmusza także Departament Rolnictwa do złagodzenia wydanych w styczniu 2011 przepisów dotyczących jakości podawanego w szkolnych posiłkach jedzenia. Przepisy te Republikanie uznali za zbyt kosztowne.

Izba Reprezentantów nie zdecydowała się na znaczące obcięcie subsydiów dla amerykańskich farmerów, których koszty wynoszą około  25 mld USD (dane z 2005 roku).

Jedyną kategorią wydatków w ramach subsydiów, którą zdecydowano się obciąć było 147 mln USD płatności dla brazylijskich farmerów bawełny. Dlaczego amerykańscy podatnicy płacą brazylijskim producentom bawełny?

Wszystko zaczęło się na początku poprzedniej dekady. Brazylijscy producenci bawełny zaprotestowali przeciwko amerykańskim subsydiom dla amerykańskich producentów bawełny, które kosztują amerykańskiego podatnika od 1,5 do 4 mld USD rocznie. Najwyraźniej utrzymanie w krajobrazie Południa bawełnianych pól jest tego warte. W każdym razie USA jest największym eksporterem bawełny na świecie.

W 2002 roku Brazylia złożyła oficjalna skargę przeciwko USA do WTO. Brazylia wygrała ten spór w 2004 roku. USA nie zmieniło swojej polityki, złożyło natomiast apelację od werdyktu WTO.

W końcu, po siedmiu latach zabawy w kotka i myszkę, w czasie których USA kontynuowało subsydiowanie amerykańskich producentów bawełny, decyzja WTO stała się ostateczna. W polityce USA nic się nie zmieniło. Amerykański podatnik dalej płacił kilka miliardów dolarów amerykańskim farmerom by Ci uprawiali bawełnę, choć z ekonomicznego punktu widzenia uprawa bawełny w USA nie ma sensu – jest zbyt droga!

Światowa Organizacja Handlu, zwłaszcza w stosunku do globalnych mocarstw jest organizacją ‘bezzębną’. Nie dysponuje żadnymi sensownymi środkami przymusu. WTO swoje, USA swoje.

WTO może natomiast pozwolić państwu, które wygrało sprawę użyć środków odwetowych – ceł, które w normalnej sytuacji łamałyby reguły WTO, ale które można zastosować w ramach odwetu. Brazylia wybrała więc listę 102 produktów, na które zdecydowała się nałożyć cła odwetowe.

Lista została tak skonstruowana, by cła odwetowe ‘skrzywdziły’ kilka potężnych grup biznesowych – między innymi producentów pszenicy i producentów obuwia. Listę tę rozesłano do przedstawicieli tych grup biznesowych – amerykańskich związków zawodowych pracodawców, z informacją, że cła zostaną nałożone w okresie 30 dni. Te organizacje dysponują potężną siłą lobbingową w Waszyngtonie.

Kilka dni później, w Brazylii pojawili się amerykańscy negocjatorzy. Okazało się, że zniesienie subsydiów dla farmerów bawełny jest politycznie niewykonalne (to jasne, łatwiej oszczędza się na dożywieniu biednych dzieci). Dlatego USA zgodziło się płacić brazylijskim farmerom bawełny 147 mln USD rocznie. W zamian Brazylia zgodziła się nie nakładać na USA ceł odwetowych. Ktoś złośliwy mógłby nazwać te pieniądze łapówką ale to nie była łapówka lecz Fundusz Wsparcia Brazylijskich Producentów Bawełny. W zachodniej kulturze biznesowej nie ma przecież miejsca na łapówki.

Był kwiecień 2010 roku.

Amerykańska Izba Reprezentantów obcięła właśnie płatności na Fundusz Wsparcia Brazylijskich Producentów Bawełny. Jeśli decyzję tę podtrzyma Senat to Brazylia znów zatrudni eksperta, który zdecyduje, które grupy lobbingowe w USA należy ‘poszczuć’ przeciwko grupie lobbingowej producentów bawełny.

Podsumowując: amerykański podatnik nielegalnie subsydiował rodzimych producentów bawełny. Rozwiązaniem tej sytuacji było subsydiowanie przez amerykańskiego podatnika brazylijskich producentów bawełny. To oczywiście kosztuje. Dlatego należało obciąć program żywnościowy dla ubogich amerykańskich dzieci.

Witajcie w kapitalizmie kolesiów.

Tekst napisany na podstawie fenomenalnego podcastu w amerykańskim publicznym radiu: reporterka ma przemiły głos a udzielający jej wywiadu brazylijski urzędnik zachwyca szczerością i błyskotliwą inteligencją. Posłuchajcie sobie w wolnym czasie.