Zamierzam przedstawić prostą historię grupki wpływowych, bogatych kapitalistów, którzy posługując się populistyczną retoryką odwołującą się do ochrony lokalnych miejsc pracy wpłynęli na rząd by ten wprowadził przepisy, których koszty poniosą miliony konsumentów. Dla studentów ekonomii będzie to doskonała okazja do obejrzenia teorii wyboru publicznego w praktyce (rent seeking) dla wszystkich rozsądnych ludzi kolejny dowód, że ograniczenia w wolnej konkurencji są z reguły szkodliwe – podobnie jak bariery w handlu zagranicznym.

Czytelnicy zmagający się z 20 letnim zapasem wieszaków na ubrania upakowanych gdzieś w szafach i szufladach mogą być zaskoczeni, ale prawda jest taka, że na świecie ciągle produkuje się wieszaki. Zaskakująca jest też informacja, że w bogatych społeczeństwach największym odbiorcą wieszaków jest sektor pralni chemicznych. O zmaganiu tych dwóch gałęzi gospodarki, chemicznych pralni i fabryk wieszaków w USA zamierzam napisać kilka zdań.

Co bystrzejsi czytelnicy już zadają sobie pytanie: dlaczego tak mało kapitałochłonny i mało zaawansowany technologicznie przemysł jak produkcja wieszaków ciągle istnieje w USA? Cóż, odbiegając od tematu, mogę podpowiedzieć, że może mieć to związek z nadwyżką niewykształconych robotników (niebieskich kołnierzyków), których nie da się wszystkich ‘upchnąć’ w usługach i część wykonuje prace, które ich chińscy koledzy zrobiliby o wiele taniej. Być może zaskoczę czytelników dokładnością, ale wiadomo, ze w 2004 roku produkcją wieszaków zajmowało się w USA 564 pracowników. W 2006 roku było ich tylko 236 i właśnie ten spadek zatrudnienia stał się pretekstem dla kilku sprytnych kapitalistów z branży do ‘wymuszenia’ na rządzie USA wprowadzenia ceł ochronnych na import wieszaków z Chin.

Oficjalnym powodem były, a jakże, oskarżenia o praktyki dumpingowe (czyli sprzedawanie wieszaków poniżej kosztów produkcji lub poniżej ceny sprzedaży na rynku lokalnym, w tym wypadku, w Chinach). Ponieważ na takim rynku jak produkcja wieszaków, o minimalnych barierach wejścia i niskim zaawansowaniu technologicznym, długotrwałe praktyki dumpingowe są ekonomicznie irracjonalne nie będę się zajmował zasadnością amerykańskich oskarżeń. Cła w każdym razie wprowadzono.

W USA znajduje się około 30 000 tysięcy pralni chemicznych. Wskutek wprowadzenia ceł koszty zakupu wieszaków wzrosły dla każdej z nich  przeciętnie o 4000 dolarów rocznie (dane za NPR – National Public Radio). Łączny koszt ochrony 564 miejsc pracy (zakładając, że wszystkie miejsca zostały dzięki nowym taryfom celnym utrzymane – mało prawdopodobne) wyniósł więc około 120 mln dolarów. Czy to dużo?  Cóż, koszt uratowania jednego miejsca pracy wyniósł 213 tysięcy dolarów. Biorąc pod uwagę, że przeciętny pracownik fabryki wieszaków zarabia około 30 000 tysięcy dolarów rocznie, wydaje się, że Amerykanie sporo przepłacili. Jak to możliwe?

Sprawę wyjaśnia jeden z ‘kolesi-kapitalistów’ -  właściciel fabryki wieszaków. Powiedział on, że jako konsumentowi jest mu obojętne czy zapłaci 12.95$ czy 12.96$ za czyszczenie garnituru i dlatego podwyżka cen usług prania chemicznego nie będzie miała wpływu na zachowanie konsumentów i ich ewentualne protesty. Tym bardziej, że konsumentów są miliony i są zupełnie niezorganizowani – w przeciwieństwie do kilku ‘kolesi-kapitalistów’ – właścicieli fabryk wieszaków. To właśnie oni stoją za pozornie irracjonalnym marnotrawstwem pieniędzy Amerykanów, bo przecież łatwiej byłoby płacić tym 564 pracownikom 30 tysięcy dolarów za nic nie robienie.

Przykład ten doskonale wyjaśnia dlaczego dobrze zorganizowani lokalni producenci są tak skuteczni w zmuszaniu rządów do wprowadzania irracjonalnych ceł importowych, za które płacą miliony konsumentów. Dokładnie ten sam konflikt miał miejsce pomiędzy właścicielami nieefektywnych i przestarzałych szwalni a nowoczesnymi firmami odzieżowymi projektującymi ubrania w Europie i zlecające szycie w Chinach przy okazji wojny celnej pomiędzy UE a Chinami o zniesienie ceł na chińskie tekstylia. Gdzieś w środku tej walki byli zwykli konsumenci, których ‘kolesie-kapitaliści’ chcieli zmusić do przepłacania za marnej jakości koszule byle tylko utrzymać swoje posady  kierowników szwalni.

Tak właśnie wygląda kapitalizm kolesiów. Koszty wprowadzenia irracjonalnych z ekonomicznego punktu widzenia pomysłów, których beneficjantami jest kilkunastu kapitalistów i kilka tysięcy wybranych pracowników ponoszą miliony konsumentów. Pozostaje jedna niewiadoma w tej historii: artykuł z NPR informuje, że pralnie chemiczne wprowadziły niedawno zachęty dla klientów do przynoszenia używanych wieszaków – ciekawy jestem dlaczego tak późno?

PS. W obliczeniach pominęliśmy ewentualne koszty utraty miejsc pracy w sektorze pralni chemicznych.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Kapitalizm zwyciężył! Komunizm pokonany! Epilog