Zastanawiam się jaki odzew wywołał w Polsce artykuł w Washington Post (a więc w gazecie, którą trudno oskarżyć o lewicowe sympatie) pod tytułem 5 ekonomicznych lekcji od Szwecji – gwiazdy gospodarczego odrodzenia. Dotychczas w świadomości internautów sukces gospodarczy Szwecji zaistniał przez artykuł w Pulsie Biznesu, w którym autor najpierw poinformował czytelników, że szwedzkie królestwo może pochwalić się wzrostem gospodarczym, którego nie powstydziłyby się rynki wschodzące — w 2010 r. PKB urósł o 5,5 procent a następnie autorytatywnie stwierdził, że receptą na sukces okazało się uwolnienie gospodarki z obciążeń fiskalnych.

W Szwecji rzeczywiście obniżono podatki. Uczynił to rządzący już drugą kadencję prawicowy rząd. A teraz posłuchajcie prawicowego premiera Szwecji: Wydatki w ramach państwa opiekuńczego powinny być dla Szwecji ważniejsze od obniżki podatków a nowa runda stymulowania gospodarki będzie miał miejsce tylko wtedy gdy pozwoli na to stan finansów publicznych.

Od 2006 roku, podatki dochodowe w Szwecji obniżono o około 2,3% PKB. Obniżono także opodatkowanie pracy i podatek od przedsiębiorstw. Łącznie udział wszystkich dochodów podatkowych w PKB spadł z 48,3% w 2006 do 46,4% w 2009 roku. Nie sądziłem, że państwo, w którym dochody podatkowe rządu stanowią 46,4% PKB będzie przykładem sukcesu będącego wynikiem uwolnienia gospodarki z obciążeń fiskalnych.

Wróćmy jednak do artykułu w Washington Post. Pierwsza lekcja ze Szwecji to: utrzymuj nadwyżkę budżetową w czasach prosperity. Przed nastaniem kryzysu szwedzki rząd operował przy nadwyżce budżetowej rzędu 3,6% w czasach gdy rządy w USA, Wielkiej Brytanii czy w Polsce utrzymywały kilkuprocentowy deficyt budżetowe (w USA będący wynikiem obniżek podatków i kosztownych wojen). W latach kryzysu Szwecja zanotowała niewielki deficyt budżetowy ale już w tym roku Szwecja ma zanotować nadwyżkę w wysokości 0,3%, która ma się powiększyć do 1,8% PKB w 2012 roku i 2,8% PKB w 2013 roku.

Szwecja wraz z pozostałymi państwami skandynawskimi pokazuje, że relatywnie łatwo jest utrzymać finanse publiczne w ryzach przy wysokich dochodach podatkowych. Państwa skandynawskie, w których dochody podatkowe rządu przekraczają 45% PKB prowadzą zrównoważoną politykę budżetową, utrzymują dług publiczny na niskim poziomie a rynki finansowe oceniają obligacje tych państw za najbezpieczniejsze na świecie.

Druga lekcja ze Szwecji, to zdaniem Washington Post: najlepszy stymulator fiskalny polega na istnieniu automatycznych mechanizmów. W 2010 roku wartość stymulatora fiskalnego wyniosła 1,2% PKB a w jego skład poza obniżką podatków i projektami infrastrukturalnymi wchodziły wydatki na pomoc społeczną. Główną rolę odegrały automatyczne stabilizatory: zasiłki dla bezrobotnych, powszechna służba zdrowia, pomoc społeczna, które sprawiły, że gospodarka nie odczuła utraty dochodów przez osoby tracące pracę wskutek recesji.

Trzecia lekcja ze Szwecji to według WP: używaj aktywnej polityki monetarnej. Riksbank obniżył główne stopy procentowe do 0,25%, wprowadził nawet karne, ujemne oprocentowanie dla części depozytów, które banki komercyjne utrzymywały w szwedzkim banku centralnym. Riksbank zaangażował się w zapewnianie płynności: w szczytowym momencie w bilansie banku znalazły się aktywa wielkości 25% szwedzkiego PKB. Dla amerykańskiego FED ten wskaźnik nigdy nie przekroczył 15%. Riksbank szybko zareagował też na odrodzenie gospodarcze – główna stopa procentowa w Szwecji to już 1,75%.

Lekcja czwarta: korzystaj z zalet płynnego kursu walutowy. Spadek wartości szwedzkiej korony, tak jak spadek wartości złotego, był automatycznym stabilizatorem, który zwiększył konkurencyjność eksportu na globalnych rynkach i pomógł kurczącej się gospodarce.

Lekcja piąta: zaimplementuj regulacje finansowe, które uniemożliwią sektorowi bankowemu wzięcia na siebie ryzyka zdolnego powalić całą gospodarkę. To o tyle interesująca lekcja, że wskutek ryzykownych inwestycjach w państwach bałtyckich szwedzkim bankom niewiele brakło do wpadnięcia w spore trudności i bez awaryjnego finansowania opartego między innymi o linie swapowe pomiędzy FED a Riksbankiem część szwedzkich banków mogłoby sobie nie poradzić. Co więcej, Szwecja dysponowała dosyć świeżymi doświadczeniami kryzysu bankowego na początku lat 90’, które wykluczyły deregulację sektora w islandzkim stylu.

Moim zdaniem jest za wcześnie by ocenić skuteczność szwedzkich rozwiązań. Z wyjątkiem stosowania aktywnej polityki monetarnej wszystkie lekcje ze Szwecji wydają się jednak mało kontrowersyjne i sensowne. Aktywna polityka monetarna jest kwestią dyskusyjną ale możliwą do obrony w przypadku ‚nagłego wyschnięcia płynności’ na globalnych rynkach finansowych.