Spójrzcie na poniższą tabelę. Przedstawia ona odsetek beneficjentów poszczególnych programów pomocy rządowej w USA, którzy w sondażu przeprowadzonym przez profesor Suzanne Mettler zadeklarowali, że nie korzystali z żadnej formy rządowej pomocy. Badanie pochodzi z 2008 roku. Respondentów najpierw zapytano czy korzystali z jakiegoś programu społecznego amerykańskiego rządu a następnie pytano czy byli indywidualnymi beneficjentami jednego z 19 programów polityki społecznej amerykańskiego rządu.

Za Suzanne Mettler via BoingBoing

Za Suzanne Mettler via BoingBoing

Chciałbym żebyśmy na chwilę zignorowali pierwsze sześć pozycji na liście – są to ulgi podatkowe i preferencyjne kredyty. Wiele osób, zupełnie niesłusznie, zakwestionuje te mechanizmy jako formę pomocy rządowej.

Zastanawiam się jak to możliwe, że 25% beneficjentów kartek żywnościowych czy ponad 40% beneficjentów zasiłków dla bezrobotnych czy publicznej służby zdrowia dla seniorów mogło dojść do wniosku, że nie korzysta z rządowej pomocy.

To samo pytanie dotyczy 53% beneficjentów subsydiowanych (bezpośrednio albo przez rządowe gwarancje) kredytów studenckich. Co sprawia, że ci ludzie są w stanie wyprzeć się korzystania z rządowych programów pomocy społecznej?

Zastanawiam się jak ta sytuacja wyglądałaby w Polsce. Ilu beneficjentów programu Rodzina na swoim skłonnych byłoby zadeklarować, że nie korzysta z rządowych programów pomocy społecznej?

Myślę, że ocena naszych finansowych relacji z państwem to jedna z dziedzin, w której tuzin błędów poznawczych powstrzymuje nas przed krytyczną i obiektywną oceną rzeczywistości. Zwróćcie uwagę na inne dane z USA:

  • 56% podatników uznało, że oddaje w podatkach ‘sprawiedliwą część’ (fair share) swoich dochodów
  • 40% podatników uznało, że płaci w podatkach więcej niż ‘sprawiedliwą część’ swoich dochodów

Czy mam rozumieć, że te 40% ‘zrzuca się’ na pozostałe 4%? Czy ktoś w ogóle zadeklarował, że płaci w podatkach mniej niż wynosi jego ‘sprawiedliwa część’ czy te brakujące do całości 4% odmówiło odpowiedzi?

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że Mettler skupiła się rządowych programach pomocy społecznej, a więc pominęła rządową pomoc dla przedsiębiorców oraz rolników. Jakiś czas temu okazało się, że jedna z największych przeciwniczek Obamy i ‘socjalizmu w USA’, wschodząca gwiazda Partii Republikańskiej, Michele Bachmann otrzymała w latach 1995-2005 ponad ćwierć miliona dolarów rządowej pomocy w ramach subsydiów dla rolnictwa (Bachmann jest współwłaścicielką rodzinnej farmy).

Cały esej Mettler, z którego pochodzi zamieszczona na wstępie tabela poświęcony jest ukrytym formą pomocy rządowej, ukrytym formom rządowych programów społecznych. Finansowana bezpośrednio z budżetu wyższa edukacja wydaje się oczywistą formą rządowej pomocy. Jednak preferencyjne kredyty studenckie, subsydiowane przez rząd lub przez niego gwarantowane nie przez wszystkich traktowane są jak pomoc rządowa.

Jeszcze więcej kontrowersji wzbudzają programy pomocy społecznej w postaci ulg podatkowych. Na przykład w USA można odpisać od podatku kosztów odsetki od kredytu hipotecznego. To fragment rządowego programu wspierania rynku nieruchomości i idei społeczeństwa ‘posiadaczy nieruchomości’. Czym jednak możliwość odpisania od podatku kosztów odsetek kredytu hipotecznego różni się od bezpośrednich subwencji państwa spłacającego za kredytobiorcę jakąś część odsetek od kredytu hipotecznego?

Oczywiście, z tej pierwszej formy pomocy rządowej skorzystać mogą jedynie osoby, które mają od czego opisać te koszty. Można więc założyć, że pierwszy program będzie mieć mniej beneficjentów. Na tym jednak kończą się różnice. W przypadku bezpośrednich subwencji, rząd ‘bierze’ część wpływów podatkowych i spłaca część odsetek (jak w Rodzinie na swoim). W przypadku ulgi podatkowej rząd ‘bierze’ część wpływów podatkowych i zwraca część nadpłaconego podatku. Mechanizm jest dokładnie ten sam. Beneficjenci rządowych programów pomocy społecznej płacą niższe podatki netto (podatki brutto minus transfery rządowe).