Zastanawiam się ilu z Was zadało sobie takie pytanie: jak to się dzieje, że poważne, mainstreamowe media histerycznie ostrzegają, że już tylko dni dzielą Stany Zjednoczone od bankructwa, od katastrofy a rentowność 10 letnich amerykańskich obligacji wynosi około 2,95% czyli 80 punktów bazowych poniżej poziomu z lutego 2011 roku? Największy, najbardziej płynny rynek obligacji na świecie tkwi w zaprzeczeniu?

Niekoniecznie. Od niepodniesienia limitu zadłużenia do 2 sierpnia 2011 do zdarzenia kredytowego (uważam, że słowo ‘bankructwo’ to histeryczne określenie na spóźnienie się USA z płatnościami) na długu USA jest bardzo daleka droga. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że Departament Skarbu po uczynieniu obsługi zadłużenia priorytetem wydatkowym może przez wiele tygodni unikać zdarzenia kredytowego. Płatności odsetek od amerykańskiego długu wynoszą około 30 mld USD miesięcznie. Dochody budżetowe budżetu (z podatków) to około 180 mld USD miesięcznie. Co prawda, USA będzie musiała także wykupywać zapadający dług (nawet 500 mld USD w sierpniu) ale sekundę po wykupieniu długu stan zadłużenia znajdzie się poniżej limitu i Departament Skarbu będzie mógł wyemitować nowe obligacje. Jeśli rynki finansowe (oraz FED) będą pozwalać na rolowanie amerykańskiego długu to Departament Skarbu zdoła uniknąć zdarzenia kredytowego nawet miesiące po 2 sierpnia 2011 roku.

Anonimowi pracownicy Departamentu Skarbu już teraz informują, że obsługa długu będzie priorytetem po 2 sierpnia, czemu trudno się dziwić biorąc pod uwagę konsekwencje zdarzenia kredytowego w USA.

Oczywiście, rząd amerykański ma inne zobowiązania, takie jak pensje pracowników federalnych, płatności dla usługodawców i dostawców i tak dalej. Nie wywiązanie się z tych zobowiązań nie będzie jednak zdarzeniem kredytowym a rosnąca ich suma nie będzie powiększać zadłużenia objętego limitem zadłużenia ponieważ limit zadłużenia obejmuje konkretny typ zobowiązań.

To nie wszystko. Rajiv Sethi i Felix Salmon zwracają uwagę, że Departament Skarbu posiada konto w FED. Stan tego konta wyłączony jest z limitu zadłużenia ponieważ obejmuje on zdefiniowany typ długu powstałego na podstawie konkretnych przepisów (w gruncie rzeczy obligacje, bony i inny dług rządowy gwarantowany przez rząd USA). Teoretycznie więc, FED może więc udostępnić Departamentowi Skarbu… debet na koncie i realizować wpływające do FED żądania wypłaty pieniędzy. Taki stan rzeczy może trwać miesiącami. Będzie to de facto trzecia runda quantitative easing – o tyle skuteczna, że większość środków trafiać będzie do realnej gospodarki. Oczywiście FED może zneutralizować inflacyjna presję QEIII poprzez sprzedawanie na open market posiadanych zasobów amerykańskich obligacji rządowych i tym samym ‘zbierać gotówkę z rynku’. Jest oczywiście problem z konstytucjonalnością takiego rozwiązania ale nie można wykluczyć, że nie znajdzie się klauzula pozwalająca FED użyć ‘nadzwyczajnych’ środków w ‘nadzwyczajnych’ okolicznościach.

Wreszcie, słyszalne są głosy konstytucjonalistów, którzy twierdzą, że prezydent Obama może mieć prawo zignorować limit zadłużenia (ustawę) w celu realizowania klauzuli w 14 poprawce do Konstytucji, która stwierdza, że ‘amerykański dług publiczny nie powinien być kwestionowany’.

Reasumując, brak porozumienia w Kongresie w kwestii podniesienia limitu zadłużenia nie będzie oznaczać automatycznego zdarzenia kredytowego po 2 sierpnia 2011 roku. Teoretycznie, USA mogą funkcjonować bez zdarzenia kredytowego tygodnie, a nawet miesiące po 2 sierpnia. Zakładając, że uniknięcie zdarzenia kredytowego leży w interesie amerykańskiej administracji.