Podstawą współczesnej ekonomii jest empirycznie potwierdzone twierdzenie, że ludzkie zachowanie determinowane jest przez bodźce. Z twierdzenia wynika wniosek, że najprostszym sposobem na zmianę zachowania jest manipulacja bodźcami. System bodźców może skłaniać ludzi do korzystnego społecznie zachowania lub działań społecznie szkodliwych.

Nowy Jork dostarczył niedawno dwa przykłady zepsutych systemów bodźców. Na blogu Freakonomics przytoczono statystyki dotyczące karalności wykroczeń polegających na korzystaniu z nowojorskiej komunikacji publicznej bez opłaconego biletu. Metropolitan Transportation Authority szacuje, że w 2009 roku około podróżni odbyli około 18,5 mln nieopłaconych przejażdżek, czyli około 51 000 dziennie. W 2009 roku nieuczciwość pasażerów kosztowała MTA około 31 mln USD. Policja wystawiła 120 000 mandatów, jeden na 154 ‘darmowe’ przejażdżki.

Przeciętny gapowicz ryzykuje więc złapanie raz na 6-13 tygodni. Kara wynosi $100. Tygodniowo bilet kosztuje natomiast $27 (a więc $162 na 6 tygodni).

Tak więc z ekonomicznego punktu widzenia ‘bardziej opłaca się’ jeździć bez biletu niż regularnie kupować bilety. Oczywiście, istnieją także społeczne koszty jazdy bez biletu (stres, wstyd w przypadku złapania, etc).

Nie ulega jednak wątpliwości, że MTA postąpiłaby mądrze gdyby podwyższyła wysokość kar powyżej poziomu opłacalności systematycznego łamania przepisów. Zawsze można też skorzystać z doświadczeń liberalnego raju – Singapuru i podwyższyć poziom kar do poziomów ‘odstraszających’. Na przykład, w Singapurze mandat za palenie papierosów z przemytu wynosi 500 dolarów singapurskich, czyli około 1200 złotych, za każdą znalezioną paczkę papierosów!

Inny przykład z Nowego Jorku dotyczy inspekcji sanitarnych restauracji. Inspektorzy przyznają restauracjom rating A, B lub C w zależności od liczby uchybień, przy czym rating A dzieli od ratingu B jedno uchybienie. By otrzymać rating A restauracja musi zanotować mniej niż 14 uchybień a by otrzymać rating B mniej niż 28 uchybień (14 uchybień to już B a 28 uchybień to już C). Z wszystkich restauracji 69% posiada rating A, 15% rating B, 4% rating C a 12% kwestionuje swój wynik. Rating na poziomie B i C oznacza kary finansowe i spadek zaufania klientów.

Poniższy wykres wyjaśnia co złego jest w nowojorskim systemie bodźców dla właścicieli restauracji:

Za Wall Street Journal

Za Wall Street Journal

Powyższy wykres można interpretować jako dowód na korupcję, lenistwo (niechęć do ponownej oceny restauracji gdy właściciel zakwestionuje rating) lub pobłażliwość inspektorów. Można także spekulować, że właściciele restauracji są wyrachowani i doskonale wiedzą na ile uchybień sanitarnych mogą sobie pozwolić.

Jakiekolwiek wytłumaczenie tego fenomenu wybierzemy, wydaje się jasne, że w tym przypadku sztywne granice ratingów nie spełniają swojej roli w optymalny sposób.