(Idea sprawdzenia tego, czy rezultaty AM Madoffa dadzą się pogodzić z prawem Benforda skłoniła mnie do odświeżenia tekstu z kwietnia 2008 roku o rosyjskich wyborach. W przypadku wyborów w Rosji wykryto nieścisłości, które najłatwiej wyjaśnić można właśnie fałszerstwem wyborczym.)

‘Nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy’ – mawiał Stalin, a jego następcy na Kremlu wzięli sobie te mądre słowa głęboko do serca. Nie tylko na Kremlu zresztą, w Białym Domu też odrobiono tę lekcję. Ale, o czym wiedzą wszyscy w tym kraju, oszukiwać to trzeba umieć, a ekonomista uzbrojony w arkusz kalkulacyjny to wyjątkowo niebezpieczny przeciwnik wszelkich urzędowych oszustw i matactw.

W normalnych, czystych wyborach wyniki wyborcze (zarówno frekwencja jak i rezultaty kandydatów) rozkładają się zgodnie z krzywą Gaussa. Najwięcej jest takich komisji wyborczych, w których osiągnięto wyniki zbliżone do ogólnokrajowych. Wraz z oddalaniem się od średniej liczba komisji, w których zanotowano te same rezultaty maleje i dąży do zera przy ekstremach. Na przykład,  jeśli frekwencja i rezultat Medvedeva wyniosły około 70% to najwięcej komisji wyborczych powinno odnotować ten rezultat, a wraz z oddalaniem się od niego liczba komisji wyborczych powinna regularnie spadać.

Rosyjski bloger Sergei Shpilkin badając wyniki rosyjskich wyborów prezydenckich odkrył, że istnieje nienormalna liczba komisji, w których osiągnięto zaokrąglone rezultaty tj. 65%, 70%, 75%, 80%, 85%, 90%, 95% i 100%. Krzywa rozkładu dystrybucji wyników wyborczych wygląda normalnie do 60%, by po tej liczbie zamienić się w coś na kształt piły z gigantycznym ostatnim zębem na poziomie 100%. Na rysunku przedstawia się ona następująco:

Za MoscowTimes

Za MoscowTimes

Nie trzeba dogłębnej znajomości statystyki by zauważyć, że nie jest to normalna dystrybucja rezultatów wyborczych. Co więcej, takie wyniki wyborcze bardzo mocno sugerują, że doszło do manipulacji. Matactwo nie polegało jedynie na zaokrąglaniu w górę rezultatów w celu osiągnięcia wyższych i okrągłych wyników. Na takie wyjaśnienie mogłyby wskazywać niewielkie ilości komisji, w których osiągnięto wyniki o punkt procentowy mniejsze od okrągłych (na przykład 64%, 69% i tak dalej, pełna lista komisji z wynikami: tutaj). Nic takiego nie miało jednak miejsca.

Co ciekawe, na podobne nieprawidłowości natrafiono w czasie analizowania grudniowych wyników do Dumy. Sergei Shulgin z Instytutu dla Otwartej Ekonomii po przeanalizowaniu wyników wyborczych od początku lat dziewięćdziesiątych stwierdził, że prawa część dzwonowatej krzywej rozkładu frekwencji zamiast opadać w dół z każdymi wyborami pnie się coraz bardziej w górę. O ile jednak można logicznie wytłumaczyć wzrost mobilizacji specyficznych grup elektoratu spowodowany rozwojem machiny propagandowej Kremla to nie ma racjonalnych przesłanek wyjaśniających nienaturalnie wysoką liczbę komisji z okrągłymi wynikami wyborczymi.

Jakby marginesem tej całej sprawy jest tajemnica wyników wyborczych w dagestańskim Kizilyurt, gdzie zwyciężył Andrei Bogdanov zdobywają 95% głosów. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że całym Dagestanie zdobył 0.15% głosów, a Medvedev ponad 90%. Najwyraźniej więc zamieniono rezultaty kandydatów. Mimo oczywistości tej pomyłki urzędnicy z Centralnej Komisji Wyborczej nie podjęli jakichkolwiek działań. Nie muszę chyba dodawać, że zapytania w sprawie okrągłych wyników także pozostały bez odpowiedzi.

Największą zagadką w tej sprawie jest to, dlaczego w ogóle zdecydowano się manipulować wynikami wyborów w sytuacji, gdy Medvedev miał niemal pewną wygraną w kieszeni. Jeden z komentatorów podał kilka intrygujących wyjaśnień, które pozwolę sobie przytoczyć:

1.      Z powodu siły przyzwyczajenia.
2.      By pokazać, że KAŻDA elekcja może zostać ustawiona.
3.      Ponieważ istniała taka możliwość.
4.      By zdobyć potrzebne w przyszłych wyborach doświadczenie.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. ‘Historyczna’ mapa wyborcza: edycja polska i ukraińska