W piątek, po zakończeniu sesji giełdowej w USA Standard & Poor’s obciął rating kredytowy USA z AAA do AA+ i pozostawił perspektywę negatywną.

Na agencję ratingową posypały się gromy. Słusznie przypominano rolę agencji ratingowych w wykreowaniu bańki kredytowej, której przebicie spowodowało kryzys finansowy w 2008 roku. Z drugiej strony, największym zarzutem wobec agencji ratingowych było właśnie lekceważenie ryzyka finansowego i nonszalanckie przyznawanie ratingów AAA aktywom, który nie były pozbawione ryzyka.

Zwraca się także uwagę, że USA jako emitent waluty rezerwowej świata zawsze może ‘wydrukować’ swój dług a więc de facto zawsze może uniknąć bankructwa. Rzecz w tym, że głównym powodem, dla którego obciął rating kredytowy USA była sytuacja polityczna, która zdaniem agencji może doprowadzić do ‘niewymuszonego’ zdarzenia kredytowego.

W każdym razie, w poniedziałek główne globalne rynki (w sobotę i w niedzielę handlowano jedynie na Bliskim Wschodzie) miały okazję zareagować na obcięcie przez Standard & Poor’s (dwie pozostałe agencje, Fitch i Moody’s podtrzymują najwyższy możliwy rating amerykańskiego długu publicznego). Co się stało?

Amerykańskie rynki akcyjne zanurkowały. S&P 500 stracił 6,7%. Indeks małych spółek Russell 2000 stracił ponad 9%.

Natomiast spadła rentowność amerykańskich obligacji. Rentowność 10 letnich obligacji, których rating dopiero co obcięto, spadła o 22 punkty bazowe do 2,33%. Rentowność obligacji dwuletnich spadła do 0,26%. Innymi słowy, amerykański dług rządowy okazał się bezpieczną przystanią gdy zaniepokojeni obcięciem ratingu dla amerykańskiego długu rządowego inwestorzy odwrócili się od ryzykownych aktywów.

Za FinViz

Za FinViz

Zastanówcie się więc, czy w dzisiejszym zachowaniu rynków rzeczywiście chodziło o obcięcie ratingu USA?