Tyle punktów stracił dziś Dow Jones. Bloomberg twierdzi, że to największy punktowy (a nie procentowy) spadek w historii. S&P 500 i Nasdaq straciły po 9%, DJIA 7%. To największy spadek od krachu z roku 1987.
Trudno wytłumaczyć to co się dziś stało. Zacząć należy od tego, że Izba Reprezentantów odrzuciła poprawiony plan Paulsona. Tuż po głosowaniu amerykańskie indeksy dosłownie zanurkowały 3%. Projekt został odrzucony przede wszystkim głosami republikanów. 140 demokratów głosowało ‘za’, 95 ‘przeciw’. Wśród republikanów zaledwie 65 zagłosowało ‘za’ a 133 wyraziło swój przeciw. Ponieważ ustawa została zaproponowana przez republikańską administrację nie widzę powodu by 100% zasługi/winy za jej odrzucenie nie przypisać GOP.
Cała sytuacja jest absurdalna ponieważ, wbrew pozorom, odrzucenie planu Paulsona nawet w tej formie może wyjść rynkom finansowym na dobre. Spowoduje depresję ale sprawi, że powstanie nowy system zbudowany na zgliszczach Wall Street jaką znany. Wskazał na to w genialnym dwuminutowym przemówieniu Ron Paul.
W tej sytuacji jeszcze żałośniej brzmi dzisiejsze oświadczenie firmy prawniczej prowadzonej przez Rudy Giuliani, która powołała specjalny zespół mający doradzać korporacjom finansowym korzystać z planu Paulsona. Ta szokująca historia (Giuliani jest wielkim zwolennikiem McCaina i dziś był z nim na pokładzie samolotu, którym McCain podróżuje w czasie kampanii) opisana jest tu. Miałem dziś pisać o tym, że republikanie potrafią zarabiać na kryzysach gospodarczych, które stwarzają ale najprawdopodobniej nawet to im nie wychodzi.
Odrzucenie planu Paulsona to porażka McCaina – człowieka, który jeszcze tydzień temu twierdził, że amerykańska gospodarka jest silna. Następnie zawiesił kampanię by swoim przywództwem ułatwić zawarcie porozumienia pomiędzy partiami choć twierdził, że nigdy nie rozumiał ekonomii. Jeszcze dziś przypisywał sobie zasługi związane z wynegocjowanym kompromisem. Cóż, okazało się, że McCain nie potrafi przewodzić swojej partii.
Oczywiście to nie koniec planu Paulsona. Ten projekt, zapewne trochę zmieniony, będzie głosowany ponownie w najbliższych dniach. Nikt jednak nie wie jak rynki zareagują na jego ewentualne uchwalenie i jakie trupy wypadną z szaf korporacji finansowych do tego czasu.
W czasie sesji na europejskich parkietach inwestorzy reagowali na udzielenie rządowej pomocy grupie finansowej Fortis, nacjonalizacji Bradford & Bingley oraz przejęciu, niewypłacalnej, Wachovia przez Citigroup (Wachovia straciła dziś 80% po spadku o 30% wczoraj). Wzrosły ceny obligacji rządowych, wzrosły koszty pożyczek międzybankowych i spread TED. Myślę, że jesteśmy świadkami krachu finansowego nieporównywalnego z kryzysem azjatyckim czy LTCM ponieważ mającego miejsce w centrum systemu finansowego.
Polska giełda spadła dziś 4% i spodziewałbym się zbliżenia do tego wyniku już na jutrzejszym otwarciu. Nie o tym jednak chciałem w kontekście WGPW napisać. Dziś po raz pierwszy doszło do sytuacji, że akcji firm, które poprzez śmieciowe emisje i splity ‘wyprodukowały’ miliardy bezwartościowych akcji nie można było sprzedać. Przez pewien czas na PDA spółki Elkop znajdowały się jedynie zlecenia sprzedaży po jednym groszu (nie można niżej) i nie było zleceń kupna. Jeśli bessa się przedłuży podobna sytuacja może spotkać dwie inne spółki śmieciowe – Fon i Mewa.
Także dziś na giełdzie debiutowała agencja nieruchomości, której nazwę pominę. Na rynek dopuszczono zaledwie 400 000 z 9.7 mln akcji. Firmie nie udało się uplasować na rynku emisji 4 mln akcji z ceną emisyjna 3 złote ( nie było chętnych). 400 000 dopuszczonych do obrotu akcji należało do trzech osób – wszystkich z tej samej rodziny. Mimo gwałtownej przeceny na rynku akcje firmy debiutowały na poziomie +50% by w trakcie sesji dojść do 350%. Akcjami handlowano nawet powyżej 7 złotych (przypominam, że nie było chętnych na kupno akcji po 3 złote). Przy tej ceny wskaźnik cena/zysk przekraczał 60. W środku bessy.
Cóż, wygrali dziś ci, którzy grają z trendem a ten jest czytelny. Zostawanie na noc z akcjami w tak burzliwych czasach jest ryzykowne i jutro sporo osób się o tym przekona. Pozostaje czekać na pierwsze informacje o słabości polskiego sektora bankowego.
Jeszcze jedna uwaga dotycząca rynku w USA. W czasie takiej gwałtownej wyprzedaży jest zazwyczaj grupa ludzi, którzy kupują akcje. To short selllers, czyli ci, którzy krótko sprzedali akcji, pokrywają swoje zyskowne pozycje. Dziś ich zabrakło ponieważ amerykańska komisja giełd – SEC zakazała krótkiej sprzedaży na ponad 800 spółkach.
Related posts:







