Dziś debiutowały na giełdzie w Warszawie akcje spółki IZNS Iława. W ofercie publicznej akcje sprzedawane były po 2.7 zł, choć sprzedawane to trochę za dużo napisane ponieważ z 3.6 mln akcji, które spółka chciała uplasować na rynku, nabywców znalazło niewiele ponad 50 000. Co ciekawe na te 50 056 akcji złożono 55 zleceń, bo daje średnią wielkość jednego zlecenia na około 2 500 złotych.

Jak wypadł debiut? Hm, proszę zwrócić uwagę na tytuł tekstu. Pierwszą transakcję zawarto po 2.71 zł, a potem miał miejsce niekontrolowany zjazd do 60 groszy. Tak właśnie, do 60 groszy, by następnie trochę odbić w górę. IZNS Iława zakończyła pierwszy dzień na giełdzie spadkiem o 74.07% do ceny 70 groszy. Wykres notowań IZNS z 22 grudnia wygląda tak:

Za akcje.net

Za akcje.net

Warto zapamiętać ten wykres – może być efektywną przestrogą przed łapaniem ‘spadających noży’ na rynku akcyjnym. Te niewielkie odbicia widoczne na wykresie oznaczały wzrost cen od ‘lokalnego’ dołka o około 10% co z pewnością przekonało część inwestorów o tym, że trend się odwrócił. Niedługo później okazywało się, że były to zwykłe odbicia ‘zdechłego kota’.

Imponujący był wolumen obrotów 5.5 mln akcji czyli ponad 1/3 wszystkich akcji spółki. Z pewnością dużą część z tego stanowiły akcje przerzucane z rąk do rąk pomiędzy nowymi łapaczami spadających noży, a tymi, którzy ucinali straty. Tak duży wolumen wskazuje jednak, że za podażą akcji stali wcześniejsi akcjonariusze i to ci główni, mający powyżej 5% akcji spółki.

To właśnie jest szczególnie intrygujące. Kilkanaście tygodni temu główni akcjonariusze zdecydowali, że cena emisyjna akcji w IPO wyniesie 2.7 złotych. Dziś, któryś z nich uznał za atrakcyjną – cenę akcji w przedziale od 60 gr. do 90 gr. – na tym poziomie zawarto większość transakcji. Powstaje całkiem sensowne pytanie: kiedy się pomylili? Dziś, sprzedając akcje poniżej 1 złotego czy w październiku nie zgadzając się na obniżenie ceny emisyjnej mimo braku zapisów ze strony inwestorów instytucjonalnych?

Zgodnie z informacją PAP: W skład grupy wchodzą: IZNS – dystrybutor części motoryzacyjnych i producent tablic rejestracyjnych, IZRS – świadczący usługi w zakresie napraw silników, IZCS – producent części zamiennych do samochodów ciężarowych i Promet – świadczący usługi remontowe. Grupa ma też ponad 20 proc. kapitału zakładowego notowanej na NewConnect spółki Veno. No cóż, nie jest to przeżywająca rozkwit branża choć prezes IZNS zapewnia: Przyszły rok nie powinien być zły. Branża motoryzacyjna przeżywa problemy, ale dotyczy to głównie rynku pierwotnego. Rynek wtórny, na którym działamy, w tym rynek napraw samochodów nie powinien tego mocno odczuwać.

Zapewne dopiero za kilka dni dowiemy się co naprawdę stało się w debiucie IZNS. W tej chwili IZNS ma rynkową wartość na poziomie około 10.5 mln przy planowanym zysku netto 2.45 mln w 2008 roku. Wielu inwestorom może się wydawać, że IZNS jest okazyjnie tanie. Nawet jeśli tak jest, to dzisiejszy debiut pokazał, że inne czynniki poza aktualną wartością fundamentalną wpływają na wycenę tej spółki.

Chociaż nawet do głowy mi dziś nie przyszło by kupić akcje IZNS, z łatwością mogę wskazać kluczowe wnioski wynikające z dzisiejszego debiutu IZNS. Po pierwsze, łapanie spadających noży to krwawy sport. Po drugie, w czasie bessy wiele spółek jest niedowartościowanych w kontekście wskaźnika cena/zysk. Po  trzecie, w sytuacji gdy nie dysponujemy adekwatnym do podjęcia decyzji inwestycyjnej stanem informacji o spółce najlepszym rozwiązaniem jest pozostać poza rynkiem.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Skotan: zbliża się historyczne -99%
  2. Chwile szczerości na rynkach finansowych
  3. Parada potencjalnych bankrutów. Cz I