Parkiet ‘na święta’, który właśnie ściągnąłem sobie elektronicznie, reklamuje na pierwszej stronie artykuł o zarządzających podpowiadających w co i jak inwestować w przyszłym roku. Ponieważ nie jest to czas na przenikliwe analizy rynkowe zdecydowałem skomentować ten tekst inaczej.
Ja, skromny, złośliwy, inwestycyjny Grinch, postanowiłem więc przypomnieć co takiego eksperci poradzili czytelnikom Parkietu rok temu, 22 grudnia 2007 roku (rozmowa odbyła się 18 grudnia):
Na koniec proszę o krótkie podsumowanie tego, jaki rok 2008 będzie dla giełdy.
Piotr Kwieciński (Axa Życie TU): Jestem umiarkowanym optymistą.
Paweł Homiński (Noble Funds TFI): To jeszcze zależy od tego na jakim poziomie skończymy ten rok. Nie wiemy, do jakich wartości się odnosimy. W moim scenariuszu mieści się wzrost o 10-15 proc. Z lepszym zachowaniem dużych spółek i problemami mniejszych. (…)
Łukasz Kwiecień (Pioneer Pekao TFI): (…) Mówiąc poważnie, mimo oczekiwanej jeszcze sporej zmienności myślę, że jest szansa, żeby ten kolejny rok był per saldo znów pozytywny dla indeksu.
Maciej Reluga (BZ WBK): Ja też jestem umiarkowanym optymistą. Polska gospodarka pozytywnie nastraja. (…)
Tomasz Korab (Opera TFI): Przy wszelkich zastrzeżeniach, (…), to przyjąłbym jednocyfrowy wzrost giełdy w skali roku.
Pięć do zera dla Kryzysu Finansowego 2007-2008. By jednak uniknąć zarzutu, że krytykuje innych nie podając własnej prognozy wklejam fragment maila jaki napisałem do kogoś kto poprosił mnie o poradę. List z 11 grudnia 2007 roku:
Co do rynku i WGPW: ja mam negatywne oczekiwania, nie zdziwię się jeśli nastąpi jakieś załamanie (przede wszystkim z winy USA i giełd amerykańskich), dlatego uważałbym z wchodzeniem całością pieniędzy już teraz. Przy czym, wybór spółki nie ma znaczenia, bo w przypadku bessy, wszystko spadnie – jasne, jedne mniej, drugiej więcej, ale to, że traci się mniej niż inni nie znaczy, że się zarabia.
Uważałbym na deweloperów skupiających sie na segmencie mieszkaniowym, na spółki eksportujące z zarządem zbyt durnym by sie zabezpieczyć (brzmi śmiesznie w kontekście afery opcyjnej – T.), na spółki korzystające z dużej dźwigni finansowej, na spółki żyjące z dobrej koniunktury giełdowej (wehikuły inwestycyjne).
Jak widać trafiłem lepiej niż z ropą w połowie roku…
Oczywiście powyższym tekstem nie chcę udowadniać, że lepiej wychodzi mnie prognozowanie rynku niż profesjonalistom, ani że profesjonaliści zawsze się mylą. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że złożoność systemu gospodarczego zawsze działa przeciwko prognozującym i wszelkie średnio i długoterminowe przewidywania należy traktować z uwagą podobną do tej, z jaką dziś traktowalibyśmy prognozy pogody na następne święta.
No related posts.







