Świeża porcja linków na niedzielę.

Zaczniemy od nietypowej ankiety. Ostatnio zastanawiałem się czy wykształcił się już jakiś standard płacenia napiwków w restauracjach, do których chodzi się z kuponami z portali zakupów grupowych. Konkretnie: czy płaci się napiwek od wartości nominalnej kuponu czy od sumy zapłaconej za kupon?

Załóżmy, że regulujemy rachunek w restauracji, której przyszliśmy z kuponem ’50 zł za potrawy o wartości 100 zł’. Kupiliśmy napoje za 20 zł. Załóżmy, że płacimy minimalne 10% napiwku. Ile to będzie?

[poll id=”11″]

Fenomenalne podsumowanie problemów, które nierówności dochodowe stwarzają porównywaniu wskaźników rozwoju gospodarczego pomiędzy państwami. Całkiem niedawno w dyskusji na blogu porównywaliśmy wzrost PKB per capita we Francji i w USA w ostatnich 25 latach. Okazało się, że dochody Amerykanów rosły trochę szybciej: średnio 1,72% rocznie przy 1,42% we Francji.

Proszę więc zwrócić uwagę na fragment artykułu naukowego pod tytułem Top Incomes in the Long Run of History, którego autorami są Anthony Atkinson, Thomas Piketty i Emmanuel Saez: Na przykład, przeciętne realne dochody amerykańskich gospodarstw domowych w USA wzrosły o 32,2% w latach 1975-2006 podczas gdy we Francji, w tym samym okresie wzrosły zaledwie o 27,1%, pokazując, że makroekonomiczne wyniki USA były lepsze niż we Francji. Po wykluczeniu z analizy najbogatszego 1% Amerykanów przeciętne, realne dochody wzrosły tylko o 17,9% w latach 1975-2006. Po wykluczeniu najbogatszego 1% Francuzów, przeciętnie realne dochody wzrosły we Francji w tym okresie o 26,4%. Jak więc widać, ekonomiczne wyniki USA i Francji dramatycznie się odwracają po wykluczeniu z analizy najzamożniejszy 1% społeczeństwa. Który więc system ekonomiczny okazał się lepszy dla społeczeństwa?

W tekście Hipoteczny bałagan w USA pisałem o masowych oszustwach w procesie udzielania kredytów hipotecznych, sekurytyzacji oraz w czasie procesu zajmowania nieruchomości niewypłacalnego dłużnika. Choć działania banków mogą wyglądać jak zwykłe niedopełnienie formalności w kwestiach administracyjnych (niechlujnie wykonana robota papierkowa – jak nazywają problem zatrudnieni przez sektor bankowy specjaliści od public relations) to w rzeczywistości wyczerpują znamiona krzywoprzysięstwa (podpisywanie dokumentów hipotecznych przez podstawione osoby, tzw robo-signing) czy oszustw podatkowych (niepłacenie podatków od pewnych czynności prawnych związanych z transferem kredytów hipotecznych). W każdym razie Kate Berry z American Banker donosi, że opisane wyżej praktyki cały czas mają miejsce. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sektor bankowy negocjuje właśnie z administracją Obamy niezwykle korzystną dla siebie ugodę w sprawie tych praktyk to można pokusić się o hipotezę, że albo Wall Street zatraciła resztki instynktu samozachowawczego albo jest pewna, że w obecnym klimacie politycznym w USA nic jej nie grozi.

To o tyle fascynujące, że agencja regulująca Fannie Mae i Freddie Mac, The Federal Housing Finance Agency złożyła kilkanaście pozwów przeciwko instytucjom finansowym, które zdaniem FHFA zataiły istotne informacje o papierach wartościowych opartych na kredytach hipotecznych, które sprzedały dwóm wspomnianym instytucjom. W pozwach wymieniono papiery wartościowe o wartości około 200 mld USD. Wcześniej FHFA pozwała bank UBS: w tym przypadku pozew dotyczył aktywów o wartości 4,5 mld USD a FHFA domagała się 900 mln USD (około 20% wartości). Jeśli zastosować podobny wskaźnik dla złożonych niedawno pozwów to można oczekiwać, że FHFA domaga się około 40 mld USD od amerykańskich i europejskich banków.

Sprawa jest bardzo poważna. W tekście o pozwie SEC przeciwko Goldman Sachs napisałem: Jeśli będzie taka polityczna wola to podobne procesy mogą dotyczyć większości transakcji sekurytyzacyjnych. Takie procesy przeniosłyby straty na takich aktywach z inwestorów na sponsorów – głównie wielkie banki z Wall Street. Sprawa SEC kontra Goldman Sachs zakończyła się ugodą, w której Goldman zapłacił gigantyczną karę, ponad pół miliarda USD. Odszkodowania od instytucji finansowych uzyskali prywatni inwestorzy w sprawach bardzo podobnych do tej, którą wytoczyła FHFA. Do problemu powrócę w osobnym tekście.

W 2010 roku Angola (szybko rozwijające się państwo naftowe w południowo-zachodniej Afryce) wydała prawie 24 000 wiz dla Portugalczyków przenoszących się do tej byłej portugalskiej kolonii. W 2006 roku tych wiz wydano 156. By uzyskać kontekst dla tych liczb: w latach 80’ wyjeżdżało z Portugalii pomiędzy 12 000 a 17 000 osób. Portugalczycy masowo emigrują a ich celem są byłe portugalskie kolonie, przede wszystkim Brazylia i Angola.

Okazuje się, że nie tylko 17 000 wydanych patentów i 7 500 patentów w trakcie rejestracji ‘uzasadniają’ 12,5 mld USD, które Google chce wydać na zakup Motorola Mobility. Sporą wartością dla Google są także straty MM z lat ubiegłych. Robert Willens, ekspert podatkowy i rachunkowy z Nowego Jorku ocenia, że do 2019 roku Google będzie mogło co roku zmniejszyć swoje podatki o 700 mln USD rocznie. Do tych korzyści należy dodać 1,7 mld USD, o które Google będzie mogło zmniejszyć podatki natychmiast po transakcji.

Zdjęcie dnia, z serii: obrazki z Ameryki:

Za Internet

Za Internet