Czy wiedzieliście, że mimo tego, iż istnieje ponad tysiąc różnych odmian bananów to niemal wszystkie sprzedawane na świecie banany należą do tej samej odmiany – Cavendish? Gdy przeczytałem tę informację byłem zszokowany. Głównie tym, że sam na to nie wpadłem. A przecież za każdym niemal razem gdy kupowałem banany, w różnych miejscach na świecie, miały ten sam kolor, ten sam kształt i niemalże ten sam smak. To nie jedyna interesująca historia związana z owocem, któremu zawdzięczamy nieoficjalną nazwę naszego kraju i naszej giełdy papierów wartościowych.

Anglojęzyczni blogerzy sporo pisali o bananach, chyba za sprawą tekstu jaki Dan Koeppel napisał dla NYT. Koeppel jest autorem monografii bananów zatytułowanej Banan – los owocu, który zmienił świat. Ponieważ po przeczytaniu Nafta, władza, pieniądze Yergina jestem niepoprawnym miłośnikiem wszelkiego typu prób opisania historii świata za pomocą opowieści o losach wybranego produktu, to zainteresowałem się także historią bananów. W NYT Koeppel zwrócił uwagę na dwa poważne zagrożenia jakie stoją przed przemysłem bananowym.

Pierwszym z nich jest jednorodność upraw bananowca. Jak wspomniałem, niemal wszystkie sprzedawane w sklepach banany należą do jednej odmiany tego owocu. Producenci bananów zdecydowali się na tak daleko idącą unifikację by zapewnić sobie efekt skali związany z pewnością, że wszystkie banany w transporcie dojrzewają w tym samym czasie. Co ciekawe, jeszcze kilkadziesiąt lat temu na stołach królowała inna odmiana banana Gros Michel – podobno zdecydowanie smaczniejsza od Cavendish. Niestety, na początku XX wieku została zaatakowana przez zabójczego grzyba i ponieważ wszystkie plantacje bananów składały się z roślin tej samej odmiany, a banany rozmnażają się bezpłciowo, to wszystkie komercyjne bananowe drzewka na świecie stały się zupełnie bezbronne w obliczu ataku grzyba. Do lat 60 XX wieku zdecydowana większość plantacji Gros Michel została zniszczona, a przemysł bananowy stanął na krawędzi bankructwa.

Nie wiemy o tym ponieważ, w tym samym mniej więcej czasie testowaliśmy najwspanialszy z ustrojów. W każdym razie, niemal w ostatniej chwili zastąpiono Gros Michel Cavendishem i uratowano kluczowy składnik śniadaniowego musli. Co ciekawe, Cavendish – chińska odmiana banana, uważany był za niezwykle mało wartościowy owoc – niesmaczny i mały. Otóż, koszmar śmiercionośnego grzyba powrócił i plantacjom bananów na całym świecie zagraża kolejna odmiana pasożyta, na którą bananowce nie są odporne. Do Ameryki Południowej zaraza dotrzeć ma w ciągu 5 – 10 lat  i ten właśnie czas może być okresem gwałtownych zwyżek cen bananów. To bezpłciowe rozmnażanie bananów skłoniło Krugmana do krótkiej refleksji nad sposobem w jaki rozmnażają się ludzie – chodzi o to, że seks nie tylko jest przyjemny, ale pozwala też na nieustanne mieszanie genów co czyni nas dużo odporniejszymi na zarazy od takich aseksualnych… bananów.

Banany to także jedne z nielicznych owoców, których rynki zbytu są tak bardzo oddalone od rynków produkcji. W pewnym sensie obecna cena bananów jest czymś niezwykle wyjątkowym. W USA kilogram bananów kosztuje około 2 złotych, w Polsce ich cena kształtuje się na poziomie 3 złotych – co oznacza, że sprowadzane z odległych zakątków globu banany są tańsze od produkowanych lokalnie jabłek. Ekonomiści fenomen ten wyjaśniają efektem skali i zaawansowaniem logistycznym przemysłu bananowego. Cena bananów w dużym stopniu zależy od kosztów transportu, a te drugie od cen ropy naftowej – stąd ostatnie zmiany na rynku ropy powinny obniżyć ceny bananów w sklepach.

Amerykanie jedzą więcej bananów niż jabłek i pomarańczy razem wziętych, nie inaczej jest w Europie gdzie w wielu krajach banan jest najbardziej popularnych owocem. Polacy w 2007 roku sprowadzili banany warte 170 mln euro. To po części efekt walorów smakowych i kalorycznych banana, po części niskiej ceny, a w pewnym stopniu kampanii marketingowych prowadzonych przez przemysł bananowy, który jako pierwszy wpadł na pomysł, że owoce jak każde inne produkty można reklamować.

Przemysł bananowy świetnie wyjaśnia korzyści i zagrożenia związane z masową produkcją żywności. Zyski są oczywiste: konsumenci otrzymują łatwy dostęp do taniej i zdrowej żywności. Zagrożenia tkwią z jednej strony w problemach ekologicznych, z drugiej w negatywnych, społecznych skutkach zaangażowania się wielkich i wpływowych korporacji w produkcję żywności w biednych krajach. Te drugie zagrożenia najlepiej opisuje wyrażenie republika bananowa.

Przez dużą część dwudziestego stulecia pracownicy plantacji bananów byli fatalnie opłacaną, pozbawioną jakichkolwiek praw, siłą roboczą. Gdy się buntowali policja albo wojska otwierało do nich ogień. Gdy buntowały się rządy, machiny lobbingowe United Fruit Company, przekonywały administrację USA, że ma do czynienia z komunistyczną rewolucją, co kończyło się często amerykańską interwencją militarną.

Gdy dodamy do tego bananową wojnę pomiędzy USA a Unią Europejską z lat 90 ubiegłego stulecia to okaże się, że bananach drzemie naprawdę potężna siła.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

No related posts.