W poprzednim tekście zwróciłem uwagę na fakt, że jednostronne, nagłe i natychmiastowe opuszczenie strefy euro będzie niezwykle skomplikowanym przedsięwzięciem politycznym, ekonomicznym i finansowym generującym olbrzymie ryzyka w systemie finansowym państwa wychodzącego z EMU i państw pozostających w strefie walutowej. Muszę przy tym szczerze przyznać, że jako inwestor, naukowiec i ciekawy świata człowiek byłbym całkiem zadowolony gdyby mógł oglądać ten proces ‘na żywo’. Myślę, że byłby to fascynujący naturalny eksperyment  i ważne dla Europy wydarzenie.

Tym niemniej, skala kosztów związanych z wyjściem z EMU zmniejsza prawdopodobieństwo takiego scenariusza. W poprzednim tekście skupiłem się na kosztach umiejscowionych w sektorze finansowym. Teraz chciałbym zwrócić uwagę na koszty wyjścia z EMU powiązane z faktem, że opuszczenie EMU byłoby opuszczeniem Unii Europejskiej o jednostronnym charakterze, przez złamanie wiążących traktatów.

Warto podkreślić cztery fakty. Po pierwsze, wyjścia jakiegoś państwa, niech to będzie Grecja, ze strefy euro znacznie nadszarpnęłoby prestiż EMU i EU. Po drugie, jednostronne złamanie traktatów byłoby jawnym wystąpieniem przeciwko ‘idei europejskiej’. Po trzecie, wyjście państwa ze strefy euro wygenerowałoby realne koszty (panika bankowa w państwach ‘kolejnych kandydatach’ do opuszczenia EMU, panika w systemie finansowym, straty instytucji finansowych z ekspozycją na ‘uciekiniera’) w państwach, które zdecydowałyby się pozostać w EMU. Po czwarte, wskutek deprecjacji NWN konkurencyjność eksportu państwa, które wyszło ze strefy euro zwiększyłaby się o 50%-60%.

Proszę teraz pamiętać, że prawnego punktu widzenia nie można wyjść z EMU i pozostać w EU. Państwo ‘uciekinier’ musiałoby więc na nowo negocjować wejście do EU (zabawna historia: obowiązujące traktaty nakładają na członków EU obowiązek wejścia do EMU w momencie spełnienia kryteriów członkostwa w strefie euro). Pytanie brzmi: kto, przy zdrowych zmysłach, oczekiwałby, że pozostałe państwa EU zgodzą się na kontynuację pomocy finansowej (na przykład w ramach wspólnej polityki rolnej lub programów spójnościowych) albo na wejścia państwa ‘uciekiniera’ do strefy wolnego handlu? Całkiem sensowne wydaje się oczekiwanie utraty całości pomocy z EU i nałożenie przez EU ceł neutralizujących konkurencyjne korzyści z deprecjacji waluty. Analitycy UBS szacują w związku z tym, że nastąpi 50% spadek w handlu zagranicznych państwa wychodzącego z EU.

Na sam koniec można zauważyć, że wszystkie wspomniane wyżej i w poprzednim tekście problemy zdecydowanie zwiększają ryzyko niestabilności politycznej i społecznej, w państwach z istniejącymi tendencjami separatystycznymi (Włochy, Hiszpania) ryzyko secesji.

Podsumowując, wyjście ze strefy euro nie jest procesem prostym, bezbolesnym i bezkosztowym jak wydają się czasem myśleć adwokaci tego rozwiązania. W krótkim horyzoncie czasowym jest z pewnością opcją droższą i bardziej ryzykowną niż pozostanie w EMU. Otwarte pozostaje pytanie o rachunek zysków i strat w długim terminie.

PS ‘Do przeczytania’ przesunie się na niedzielę i poniedziałek.