Od czasu do czasu pojawiają się w mediach informacje, że nauczyciele sprzeciwiają się reformie systemu wynagrodzeń, która uzależnia wysokość wynagrodzenia od wyników edukacyjnych uczniów. Nauczyciele argumentują, że taki system motywacyjny wprowadzi niezdrową rywalizację pomiędzy nauczycielami i sprawi, że nauczyciele będą się starać wybierać ‚najzdolniejsze’ klasy i unikać mniej uzdolnionych grup. Wiele osób interpretuje jednak postawę nauczycieli jako przejaw dominacji przeciętniackiej większości, która nie chce by bardziej zaangażowani nauczyciele otrzymywali wyższe wynagrodzenia.

Niedawno, ze zdumieniem przeczytałem informację, że w 9 z 15 najbardziej prestiżowych szkół biznesowych w USA obowiązuje zasada nieujawniania wyników w nauce potencjalnym pracodawcom. Co ciekawe, żadna ze szkół sklasyfikowanych w rankingu na miejscach 20-50 nie prowadzi takiej polityki. Zasada nieujawniania wyników w nauce jest spotykana tylko w elitarnych szkołach biznesowych, nie stosowana na uczelniach prawniczych czy medycznych.

Studenci najbardziej prestiżowych szkół biznesowych niemal jednogłośnie przegłosowują więc zasady, które mają maksymalnie zniechęcić absolwentów do ujawniania potencjalnym pracodawcom wyników w nauce. Badający ten problem ekonomiści nie mają wątpliwości: absolwenci najbardziej prestiżowych uczelni biznesowych dysponują bardzo silnym sygnałem dla pracodawcy (skończyłem prestiżową szkołę biznesową) i wiedzą, że otrzymają oczekiwane wynagrodzenie dzięki temu sygnałowi. Zasada nieujawniania wyników w nauce pozwala więc przeciętnemu studentowi uczyć się mniej i osiągnąć ten sam cel (poziom wynagrodzenia) ponieważ jest on grupowany z wszystkimi absolwentami danej prestiżowej szkoły biznesowej.

Oczywiście, kwestia wygląda zupełnie inaczej dla zwolenników zasady nieujawniania wyników w nauce. Argumentują oni, że zasada nieujawniania pozwala studentom wybierać trudniejsze przedmioty (bez obaw o średnią ocen) oraz większa kooperację pomiędzy studentami. Naprawdę, trudno nie dostrzec podobieństwa do argumentów nauczycieli.

Co ciekawe, badania pokazują, że po wprowadzeniu zasady nieujawniania ocen  nie zmienia się popularność poszczególnych kursów. Wyraźnie natomiast spada raportowana przez studentów ilość czasu przeznaczonego na naukę (w przypadku Wharton School było to 22% w pierwszych czterech latach po wprowadzeniu zasady nieujawniania ocen).

Czy cieszy Was świadomość, że praktycznie wszyscy ludzie podobnie reagują na ekonomiczne bodźce?