Tak się złożyło, że miałem okazję przeczytać najnowszy felieton Pana Korwina-Mikke. W tekście pod tytułem Deutsche Wirtschaft, Pan Korwin-Mikke tradycyjnie ubolewa nad rachitycznym tempem wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej (posługując się przy tym wymyślonymi statystykami). Swoje rozważania podsumowuje zdaniem: Bo normalne kraje rozwijają się w tempie 10% – 15% rocznie.

Myślę, że to zdanie to kwintesencja całego nurtu ideologicznego, który reprezentuje Pan Korwin-Mikke. Dlaczego?

Popatrzcie na poniższy wykres. Pokazuje on prawdziwy PKB świata (w mld USD z 1990 roku – dane z 1913, 1950, 1973 i 2003 roku pochodzą z bazy Maddisona, dla pozostałych lat sam obliczyłem PKB przyjmując jednostajne tempo wzrostu w poszczególnych okresach) oraz potencjalny PKB Szwecji zakładając, że latach 1913-2003 Szwecja rozwijałaby się w tempie z dolnego poziomu widełek podanych przez Korwina-Mikke a więc 10%.

W takim scenariuszu, w 2003 roku, Szwecja wytwarzałaby ponad dwa razy tyle dochodów (220% globalnego PKB) niż w rzeczywistości wynosił globalny PKB. W 1913 roku Szwecja wytwarzała 0,6% globalnego PKB.

Oczywiście, nie napisałem powyżej nic odkrywczego. Takie konsekwencje ma procent składany. Czytelnicy zaznajomieni z tym konceptem zapewne tuż po przeczytaniu stwierdzenia Korwina-Mikke pomyśleli sobie ‘co za bzdura’.

W gruncie rzeczy, wielu ekonomistów kwestionuje ‘realność’ 3% wzrostu PKB w długim terminie. Możecie sobie stworzyć symulację polskiego czy światowego PKB w okresie kilkuset lat albo sprawdzić historyczne tempo wzrostu PKB w ostatnich stuleciach.

Od kilkunastu lat część państw wschodzących, na przykład Chiny, rozwija się w tempie zbliżonym do 10% rocznie. Wcześniej, Azjatyckie Tygrysy, Japonia, Europa Zachodnia zanotowały podobne okresy dynamicznego wzrostu. Były to jednak, spowodowane specyficznymi okolicznościami, aberracje od długoterminowego trendu wzrostu PKB.

Założenie, że osiągnięcie trwałego tempa wzrostu gospodarczego na poziomie 10% – 15% rocznie jest realne jest kuriozalnym przykładem myślenia życzeniowego. Tworzy jednak użyteczną kotwicę, z którą można zestawiać rzeczywiste dane o wzroście PKB i ubolewać nad jego powolnym tempem.