Na stronach BBC znalazłem interesujący artykuł o usługach pocztowych. Znajduje się w nim zestawienie cen podstawowej usługi pocztowej (zwykłego listu) w państwach o najdroższych usługach pocztowych: w kategoriach nominalnych i dostosowanych o siłę nabywczą.

W tej drugiej kategorii Polska znalazła się na szóstym miejscu na świecie w zestawieniu BBC:

Za BBC

Artykuł BBC zawiera też prawdziwą wisienkę – autorzy tekstu chcieli się skontaktować z przedstawicielami poczty peruwiańskiej, która zajęła w zestawieniu (uwzględniającym siłę nabywczą) drugie miejsce. Niestety, peruwiańska poczta akurat strajkowała.

Od czasu do czasu pojawiają się zestawienia pokazujące jak duży jest przerost zatrudnienia w sektorach, w których kontrolowane przez państwo spółki posiadają oficjalny lub faktyczny monopol. Takie zestawienia porównują liczbę pasażerów na pracownika kolei czy liczbę przesyłek pocztowych przypadających na pracownika poczty. Niedawno wyborcza.biz podała, że na pracownika Poczty Polskiej przypada 16,9 tysiąca przesyłek rocznie przy średniej europejskiej na poziomie 53,6 tysiąca.

Zastanawiam się jak duży jest odsetek Polaków, którzy zdają sobie sprawę, że takie chronione przez państwo monopole są de facto quasi-podatkiem nakładanym na wszystkich korzystających z ich usług. Zamiast podnieść tradycyjne podatki a wpływy z nich przeznaczyć jako subwencje dla nieefektywnych firm rząd zapewnia im monopol, co pozwala na ustalanie cen finansujących nieefektywny model biznesowy.

Byle ‘blaszki’ mogą zakłócić tę delikatną równowagę.

To klasyczny przykład sytuacji, w której koszty funkcjonowania nieefektywnych podmiotów gospodarczych, których beneficjantami jest kilka tysięcy wybranych pracowników ponoszą miliony konsumentów. Nikt nie będzie protestować z powodu kilku czy kilkunastu złotych dodatkowych wydatków rocznie. Jednocześnie, te pieniądze zebrane od milionów klientów stanowią kwotę, w obronie której kilkanaście tysięcy zainteresowanych utrzymaniem statusu quo pracowników będzie walczyć do utraty tchu. Dokładnie tak, jak w przypadku słynnych amerykańskich wieszaków.