Widok sąsiadujących ze sobą trzech czy czterech oddziałów banków nie jest już w Polsce rzadkością. Od kilku lat obserwując nowo otwierane filie banków zastanawiam się kiedy rynek zostanie nasycony.

Gęstość placówek bankowych w Polsce nie dorównuje jeszcze temu co widziałem w Hiszpanii ale sprawia wrażenie, że rynek bliski jest punktu krytycznego. Znalazłem niedawno dane statystyczne, które oferują pewien punkt odniesienia.

Niestety, dane obejmują rok 2009 a więc są trochę ‘przeterminowane’. Pokazują liczbę placówek bankowych (branches) w poszczególnych państwach EU. Zestawiłem je z danymi o populacji i obliczyłem liczbę ludzi przypadających na jeden oddział banku.

W Polsce, w 2009 roku przypadało około 2900 ludzi na jedną placówkę bankową. To wielkość bliska europejskiej średniej. Najbardziej nasycony jest rynek na Cyprze (ale to jest ‘raj podatkowy’ i centrum finansowe), Hiszpanii i Bułgarii gdzie na jedną filię banku przypada około 1000 mieszkańców. Estonia, Holandia i Czechy znajdują się na drugim biegunie – na jeden oddział banku przypada w tych państwach ponad 5000 ludzi.

Za Deutsche Bank

Dużym problemem jest brak informacji o tym czy dane Europejskiego Banku Centralnego obejmują dane o placówkach pośredników finansowych i kredytowych. Jeśli nie obejmują (myślę, że nie obejmują) to mogą nie być idealnym wskaźnikiem nasycenia rynku usługfinansowych.

Nie wiem skąd się biorą tak duże dysproporcje pomiędzy poszczególnymi państwami. Interesujący jest fakt, że w tym zestawieniu państwa Europy Centralnej i Wschodniej nie odstają od innych państw europejskich choć ich sektory bankowe są relatywnie niewielkie, w stosunku do wielkości gospodarek. Co sugeruje, że sieci placówek bankowych w tym regionie powstały trochę ‘na wyrost’.