Wyobraźmy sobie państwo – Polandię, w której żyją Kowalski i Malinowski oraz funkcjonuje bardzo efektywny rząd.

Kowalski i Malinowski zarabiają po 100 złotych. Płacą 10% podatek. Rząd otrzymane 20 złotych przeznacza na świadczenia dla Kowalskiego i Malinowskiego (policję, sądy, etc). Tak się składa, że w usługach oferowanych przez rząd Kowalski otrzymuje 10 złotych i Malinowski otrzymuje 10 złotych.

Kowalski postanawia kupić nowy dom. Rząd, z jakiegoś powodu, uznaje, że kupno domu to wspaniała sprawa i postanawia wesprzeć Kowalskiego.

W pierwszym roku daje Kowalskiemu 1 złoty subwencji. Zobaczmy co się stało: Kowalski i Malinowski płacą po 10 zł podatków. Rząd ma 20 złotych na wydatki ale 1 złoty przeznacza na subwencje dla Kowalskiego. Na dostarczane usługi wydaje więc 19 złotych – po 9,5 na Kowalskiego i Malinowskiego.

Kowalski płaci więc 10 złotych podatków i otrzymuje 10,5 złotych świadczeń od rządu.

Malinowski płaci 10 złotych podatku i otrzymuje 9,5 złotych świadczeń od rządu.

Powstaje pytanie: dlaczego Malinowskiego ponosi koszty tego, że Kowalski kupił sobie nowy dom? Gdyby Kowalski nie kupił domu to Malinowski płaciłby 10 złotych podatków i otrzymywałby warte 10 złotych świadczenia. Ponieważ Kowalski kupił dom Malinowski płaci 10 złotych podatków ale otrzymuje świadczenia warte tylko 9,5 złotego.

Załóżmy jednak, że rząd zamiast subwencji oferuje Kowalskiemu ulgę podatkową. Dzięki tej uldze Kowalski przy dochodach na poziomie 100 złotych płaci 9 złotych podatku. Co się dzieje?

Kowalski płaci 9 złotych podatku ponieważ kupił dom. Malinowski nie kupił domu więc płaci 10 złotych podatku. Rząd ma 19 złotych na świadczenia dla Kowalskiego i Malinowskiego. Kowalski otrzymuje świadczenia warte 9,5 złotych i Malinowski otrzymuje świadczenia warte 9,5 złotych.

Kowalski płaci więc 9 złotych podatków i otrzymuje 9,5 złotych świadczeń od rządu.

Malinowski płaci 10 złotych podatku i otrzymuje 9,5 złotych świadczeń od rządu.

Powstaje pytanie: dlaczego Malinowskiego ponosi koszty tego, że Kowalski kupił sobie nowy dom? Gdyby Kowalski nie kupił domu to Malinowski płaciłby 10 złotych podatków i otrzymywałby warte 10 złotych świadczenia. Ponieważ Kowalski kupił dom Malinowski płaci 10 złotych podatków ale otrzymuje świadczenia warte tylko 9,5 złotego.

Jak widać Malinowskiemu jest zupełnie obojętne czy rząd przyzna Kowalskiemu subwencję z powodu kupna domu czy rząd przyzna mu ulgę podatkową czy nawet pozwoli odliczyć wydatki na dom od kwoty, od której Kowalski płaci podatki. Malinowski, w każdym z tych przypadków będzie ponosił koszty tego, że Kowalski kupił dom.

Rzecz w tym, że wiele systemów podatkowych, na czele z amerykańskim systemem podatkowym jest tak sprytnie skonstruowanych, że rząd ‘pomaga’ mniej zamożnym obywatelom przez subwencje, na przykład oferuje im kartki żywnościowe. Jednocześnie pomoc dla zamożnych obywateli przybiera postać ulg podatkowych lub odliczeń od podatku.

W społeczeństwie powstaje więc przekonanie, że rząd pomaga mniej zamożnym, że pieniądze podatników są redystrybuowane do biednych. Jednocześnie niewielu ludzi zauważa, że istnieją rządowe programy socjalne skierowane do zamożnych i bardzo zamożnych. Jeśli problem ten poruszany jest w mediach to grono zwolenników ukrytego państwa socjalnego sugeruje, że oferując ulgi podatkowe czy odliczenia od podatku rząd nie pomaga zamożnym lecz jedynie im nie zabiera.

Cóż, nawet jeśli ktoś miałby zaakceptować ten semantyczny argument to musi przyznać, że to ‘nie zabieranie’ osobom otrzymującym ulgi podatkowe odbywa się kosztem wszystkich, którzy ulgi nie otrzymują. Tak czy tak mamy więc do czynienia z redystrybucją dochodów.

Jak duże jest amerykańskie ukryte państwo socjalne? Jest ogromne. Każdego roku ulgi i odliczenia podatkowe, które ekonomiści nazywają wydatkami podatkowymi kosztują amerykański budżet 1,3 bln USD. To więcej niż obecny deficyt budżetowy.

Wśród wydatków podatkowych znajdują się zupełnie naturalne i oczywiste ulgi i odliczenia (na ubezpieczenie medyczne, podatki lokalne, edukację) ale także dużo bardziej kontrowersyjne inicjatywy (jak możliwość odliczenia odsetek od kredytu hipotecznego).

Istotną cechą wydatków podatkowych w USA jest olbrzymia degresywność. Osoby z 20% najmniej zamożnych Amerykanów ‘oszczędzają’ dzięki ulgom i odliczeniom przeciętnie 686 USD rocznie, osoby należące do 20% najzamożniejszych Amerykanów 30 714 USD rocznie, osoby z najzamożniejszego 1% około 250 000 USD rocznie.

Naturalnie, zdecydowana część tych różnic wynika z faktu, że zamożniejsze osoby płacą więcej podatków – mogą także więcej odliczyć. Część programów społecznych w ramach wydatków podatkowych jest jednak intencjonalnie skierowana do zamożnych i bardzo zamożnych Amerykanów – na przykład możliwość odliczenia kosztów kredytu hipotecznego.

Betsey Stevenson zaproponowała więc by dla klarowności systemu podatkowego zupełnie zrezygnować z wydatków podatkowych (ulg i odliczeń) na rzecz jasnych i czytelnych subwencji. Miałoby to też tę zaletę, że wydatki podatkowe w przeciwieństwie do wydatków budżetowych nie muszą być corocznie zatwierdzane przez Kongres. Warto obejrzeć (od 3:30) wystąpienie prof. Stevenson: