Sprawa pozornie wydaje się prosta: rodzicom wychowującym dzieci powinna przysługiwać ulga podatkowa. Oczywiście socjaldemokraci przekonywać będą, że ulga się należy ponieważ kapitaliści wykorzystują rodziny. Społeczni konserwatyści argumentować będą, iż ulgę należy ustanowić by wspierać podstawową komórkę społeczeństwa w walce z liberalną zarazą. Gdzieś w puszczy Trystero wołać będzie, że po zniesieniu podatków dochodowych żadne ulgi nie byłyby potrzebne.

Problemy zaczynają się wtedy, gdy zadamy inne pytanie: czy ulgi powinny być takie same dla bogatych i biednych czy też biedni powinni otrzymać większe zwolnienia podatkowe? Miłośnicy cudzych pieniędzy chórem odpowiedzą, że jeśli bogaty płaci 50 tysięcy podatku i otrzyma w prezencie 10% ulgę to zarobi na niej aż 5 tysięcy, podczas gdy biedny płacący 5 tysięcy podatku zaoszczędzi jedynie 500 złotych. Nie można więc dopuścić by system ulg prorodzinnych faworyzował bogatych. Nie sądzę by w Polsce zapanował inny konsensus od tego: biedni powinni otrzymać większe ulgi prorodzinne. No i dobrze.

Okazuje się jednak, że wspomagać rodzinę można nie tylko ustanawiając ulgi dla posiadających dzieci, ale także wprowadzając dodatkowe obciążenia dla bezdzietnych. W tym miejscu nasuwa się podobne pytanie: czy dodatkowe obciążenia dla bezdzietnych bogatych powinny być takie same jak dla bezdzietnych biednych? Z odpowiedzią na to pytanie Polacy także nie powinni mieć problemu: to oczywiste, że bogaci powinni zapłacić więcej za nieposiadanie dzieci od biednych. Prawda? W końcu dla kogoś kto zarabia 250 tysięcy dodatkowe obciążenie w wysokości 10% nie będzie tak dużym problemem jak dla kogoś kto utrzymuje się z 25 tysięcy, ponieważ po zapłaceniu podatku jemu zostanie 225 tysięcy złotych, dużo więcej od 22.5 tysięcy. No i dobrze.

Warto jednak zauważyć, że w gruncie rzeczy ulga podatkowa dla posiadających dzieci jest w rzeczywistości dodatkowym opodatkowaniem dla bezdzietnych. Podatnicy ci, niezależnie od tego czy są bogaci czy biedni, zapłacą więcej podatku od wychowujących dzieci. Kiedy więc biedni rodzice otrzymują mniejszą (procentowo – we wszystkich przypadkach mam na myśli wartość procentową ulgi lub karnego podatku) zniżkę podatkową od bogatych rodziców, zachodzi ten sam efekt gdy biedni bezdzietni podatnicy opodatkowani są w mniejszym stopniu za swoją bezdzietność od bogatych. Irytujące? No cóż, pierwsze rozwiązanie brzmi jak czyste zło dla socjaldemokraty, drugie oznacza dla niego społeczną sprawiedliwość, a w rzeczywistości mamy do czynienia z tym samych schematem opodatkowania. Morał?

Niezwykle trudno jest wprowadzić system podatkowy, który byłby jednocześnie sprawiedliwy i progresywny.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Kapitalizm kolesiów w praktyce