Sprawa przedstawia się tak: prowadzę tego bloga dla przyjemności. Dla swojej przyjemności, którą czerpię z angażowania się w inspirujące intelektualnie dyskusje oraz dla przyjemności ludzi, którzy traktują mój blog jako źródło rzetelnych informacji z dziedziny ekonomii i rynków kapitałowych. Jestem zdrowym emocjonalnie człowiekiem i potrafię czerpać satysfakcję z tego, że zaspakajam, w pewien sposób, potrzeby innych ludzi.

Kwestie materialne nie odgrywają przy tworzeniu tego bloga istotnej roli (Nowy Rząd Światowy wypłaci zaksięgowane na moim koncie wynagrodzenie dopiero po całkowitym zwycięstwie światowej rewolucji totalitarnej). Reklamy pokrywają koszty utrzymania serwerów.

Dlatego uznałem, że nadszedł czas by napisać o ciemnej stronie blogowania, którą doskonale ilustruje wyłapany przez Akismet komentarz, którym niemal rozpocząłem swój dzień: I co klamczuszku?

Dwa lata temu napisalem, ze Grecja bedzie wychodzila z euro to mnie wysmiales i usuwales posty.

Czas oddac swoje dyplomy bo go*** wies zo ekonomii. Jestes cwaniaczkiem, ktory, jak kazdy „ekonomista-analityk” udaje, ze zna przyszlosc.

Takich jak ty powinno sie wieszac za klamstwa i oszustwa.

Smieciu.

Nie skarżę się. Takie komentarze (oraz e-maile) to mniej niż promil tego co do mnie dociera. Wiem, że inni blogerzy ekonomiczni mają podobne problemy.

Piszę o tym by zamknąć wszelkie dyskusje o polityce moderowania komentarzy na blogu. Krótko mówiąc, nie mam ochoty sprawdzać ile komentarzy zajmie poszczególnym trollom przejście od ‘komucha’ czy ‘agenta rządu światowego’ czy ‘buca’ do ‘takich jak Ty powinno się wieszać’. Od jakiegoś czasu na blogu (i profilu na Facebooku) obowiązuje polityka zero tolerancji. Sprawdza się wyśmienicie.

Takie komentarze wyjaśniają też dlaczego nie śpieszę się do porzucenia anonimowości. Nie mam pojęcie czy ktoś kto uważa, że takich jak ja powinno się wieszać (za to, że pisałem, że Grecja nie wyjdzie ze strefy euro) jest na tyle stabilny emocjonalnie by poprzestać na trollowaniu czy posunie się dalej.

Wszystko to trochę mnie zaskakuje bo tego typu komentarze wiązałem ‘z polityczną nawalanką’ (wiecie: ‚patrioci kontra zdrajcy’ albo ‚mohery kontra młodzi, wykształceni’). Naiwnie sądziłem, że jeśli będę stał z boku to nie będę czytał, że jestem śmieciem i powinno się mnie wieszać.

Nie będę też ukrywał, że zdecydowaną większość nienawistnych komentarzy i e-maili wysyłają zwolennicy jednej opcji ideologicznej. Moje polemiki z przedstawicielami tej opcji, zwłaszcza z jej nieformalnym ‘guru’ często kończyły się czytaniem o tym ‘jaką nędzną jestem kreaturą i jak wielką satysfakcję sprawi komuś zniszczenie mnie’.

Podsumowując: nie mam ochoty czytać, że jestem śmieciem, którego powinno się wieszać. Dlatego prowadzę politykę zero tolerancji na blogu. Ostatnio przekonał się o tym troll, który dyskusję o teorii makroekonomicznej rozpoczął od stwierdzenia, że jej twórca był pedofilem (a jako dowód podał źródło, które traktuje teorię młodej, 7-tysięcznej Ziemi jako naukową alternatywę dla mainstreamowych teorii geologicznych). Naprawdę, nie jestem ciekawy tego, co napisałby w 2 czy 3 komentarzu.

Pozostaje do wyjaśnienia kwestia Grecji i strefy euro. Pisałem tak: Totalny rozpad strefy euro lub wyjście/wykluczenie jakiegoś państwa z EMU to bardzo mało prawdopodobne wydarzenia. Nie można ich jednak wykluczyć. (tutaj)

Podsumowując, wyjście ze strefy euro nie jest procesem prostym, bezbolesnym i bezkosztowym jak wydają się czasem myśleć adwokaci tego rozwiązania. W krótkim horyzoncie czasowym jest z pewnością opcją droższą i bardziej ryzykowną niż pozostanie w EMU. Otwarte pozostaje pytanie o rachunek zysków i strat w długim terminie. (tutaj)

Moim zdaniem, analiza dostarcza argumentów na rzecz tezy, że opuszczenie strefy euro przez jakieś państwo członkowskie jest scenariuszem bardzo mało realnym ale o potencjalnie bardzo dużych konsekwencjach dla danego państwa i strefy euro. (tutaj)

Myślę, że w momencie pisania tych komentarzy były to przemyślane opinie, oparte na faktach – nawet jeśli teraz (hindsight bias) jest jasne, że ‘niedoszacowałem’ prawdopodobieństwo wyjścia państw ze strefy euro. Obecnie, InTrade szacuje je na około 40% (do końca 2012 roku). Fakt, że ‚niedoszacowałem’ prawdopodobieństwo wyjścia państw ze strefy euro zupełnie mnie nie martwi. To normalne, że myliłem się, mylę się i będę się mylił na swoim blogu.

*****

Oczywiście, żaden inny troll nie skłoni mnie do zwrócenia czyjejkolwiek uwagi na jego wybryki. Mam dobry nastrój więc postanowiłem wykorzystać ten konkretny przypadek by uzasadnić swoją politykę moderacji komentarzy w sposób, który wytrąca argumenty z rąk jej krytyków.