Niezwykle pozytywnie zaskoczyło mnie zachowanie pracowników jednego z dużych sklepów spożywczych w Krakowie. Wczoraj robiliśmy tam zakupy i już po dotarciu do mieszkania okazało się, że dwukrotnie policzono nam w kasie jeden produkt (dwa razy po 10 zł, zamiast jeden raz 10 zł). Chodziło o opakowanie owoców.

Zrobiliśmy obiad, zjedliśmy i wybierając się na wieczorny spacer stwierdziliśmy, że wpadniemy do sklepu i zobaczymy co się da z tym zrobić. Przede wszystkim dlatego, że akurat wyjście do sklepu idealnie komponowało się ze spacerem przez Centrum.

Dziesięć złotych to nie są spore pieniądze, nie planowałem robić z tego powodu awantury. Bardziej byłem ciekawy tego jak zostaniemy potraktowani i czy istnieją jakieś możliwości sprawdzenia tego, że rzeczywiście wbito na kasę dwa produkty a wzięliśmy tylko jeden.

Oczywiście, naprawdę kupiliśmy i chcieliśmy kupić tylko jeden produkt a zapłaciliśmy za dwa.

Bez większych problemów uwzględniono naszą reklamację. Powiedzieliśmy co się stało, Pani w informacji porozmawiała z kasjerką (Pani nie pamiętała) i oddała nam pieniądze.

Nie wiem czy sprawdzono nagranie z kamer, nic nam nie powiedziano.

Historia ta przypomina mi sytuację, gdy do e-sklepu z płytkami ceramicznymi zgłosiłem, ze jeden dekor jest pęknięty (dlatego potrzebowałem dodatkowej płytki, zwykłe płytki zamawia się z zapasem). W odpowiedzi zapytano tylko czy chcę pieniądze czy nową płytkę i nie poproszono nawet o zdjęcie pękniętej płytki.

Historie te wskazują, że przynajmniej część firm w Polsce zaczęła ufać swoim klientom a nie traktować ich jak potencjalnych naciągaczy. To jest bardzo dobra wiadomość dla wszystkich porządnych ludzi.

Z drugiej strony, nie trudno sobie wyobrazić możliwości nieuczciwego wykorzystania tego zaufania, którym zostali obdarzeni konsumenci. W branżach operujących przy minimalnej marży może to stworzyć poważne problemy.

Istnieje też możliwość, że zarówno osobiście, jak i w korespondencji elektronicznej, sprawiam wrażenie  rzetelnego klienta i dlatego jestem tak pozytywnie zaskakiwany. W sumie, mogę też sprawiać wrażenie lunatycznego pieniacza, z którym lepiej nie zadzierać. Sam nie wiem…

Przydarzyły się Wam podobne historie? Myślicie, że mamy do czynienia z fundamentalną zmianą stosunku do klientów?