Nie tylko Krauze stracił na ropie naftowej. Dzisiejszy Dziennik doniósł, że narodowy przewoźnik, PLL LOT, zabezpieczył w lipcu 2008 roku dostawy paliwa na dwa kolejne lata. Po około 140 dolarów za baryłkę ropy. Tak musi chyba wyglądać ‘gaszenie światła’, czyli kupowanie na absolutnej górce bańki spekulacyjnej.

Cytat z Dziennika: W lipcu ubiegłego roku podpisano umowy na dwa lata do przodu po cenie 140 dol. za baryłkę. Teraz cena jest ponad trzy razy niższa. W grudniu 2008 r. zarząd spółki oszacował więc straty z tytułu tych umów na 280 mln zł.

Z tekstu nie wynika, czy 280 mln strat dotyczy całej pozycji zabezpieczającej, czyli obejmuje też straty, które spółka poniesie przez najbliższe 1.5 roku jeśli cena ropy utrzyma się na obecnych poziomach, czy też 280 mln to suma jaką PL LOT stracił od lipca do grudnia 2008 roku.

Jak ustalił “WSJ Polska”, LOT zawarł umowy w lipcu 2008 r., gdy cena ropy szła gwałtownie w górę, osiągając rekord cenowy 147 dol. za baryłkę. Wiceprezes Tyrajski podjął taką decyzję m.in. w oparciu o analizę firmy McKinsey. Wynikało z niej, że na przełomie 2008 i 2009 r. cena może wzrosnąć nawet powyżej 200 dol. za baryłkę. LOT postanowił więc zabezpieczyć swoją działalność, zawierając kontrakty z pięcioma konsorcjami finansowymi.

PLL LOT nie jest jedyną firmą, która przestrzeliła z zabezpieczeniami. Podobne transakcje zawierały inne linie lotnicze. Także producenci biopaliw w USA zawarli bardzo duże kontrakty zabezpieczające, w przypadku tego sektora: zabezpieczające cenę kukurydzy.

Spółka miała zarabiać, a nie tracić na dalszych wzrostach cen paliwa. Pokerowa zagrywka szybko okazała się jednak klęską. W kolejnych miesiącach cena ropy spadała, osiągając w grudniu najniższy od czterech lat poziom. Na światowych giełdach płaci się teraz 40 dol. za baryłkę. Tymczasem LOT musi płacić instytucjom finansowym tak, jakby ropa kosztowała 140 dol. Ta operacja znacząco pogorszyła wyniki finansowe firmy. Po raz pierwszy kilkudziesięciomilionową stratę z tytułu kontraktów na paliwo uwzględniono w wynikach za październik. W efekcie wynik netto był gorszy od odnotowanego w 2007 roku aż o 624 mln zł, a po dziesięciu miesiącach 2008 roku firma straciła na czysto aż 459 mln zł.

Bez wątpienia czas trwania kontraktów jest bardzo długi. Chciałbym wiedzieć jaką część używanego przez PLL LOT paliwa zabezpieczono. To w tej chwili kluczowa kwestia.

Sytuacja PLL LOT jest o tyle beznadziejna, że spowolnienie gospodarcze i globalna recesja oddziałują negatywnie na firmę zarówno przez obniżanie rentowności działalności operacyjnej (ludzie mniej latają, częściej wybierają tanie linie), ale także przez obniżanie cen ropy naftowej co kreuje straty finansowe na transakcjach zabezpieczających. Naprawdę, w okresie, w którym branża przewoźników lotniczych przeżywa tak trudne chwile, stawia to PLL LOT w niemal beznadziejnej sytuacji.

Jedna ciekawostka: wiceprezes ds. finansowych, odpowiedzialny za ww. kontrakty zabezpieczające wydaje się być bardzo kompetentnym człowiekiem. To znaczy, z całą pewnością nie jest to jakiś polityczny desant na publiczną synekurę. Faktem jest jednak, że na zarządzaniu ryzykiem Pan Tyrajski nie znał się najlepiej. Stąd małe pytanie do czytelników: co z takimi ludźmi robić? Ukarać czy nie? Jeśli ukarać to jak?

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Droga ropa – źle, tania ropa – też nie dobrze
  2. Co zdarzyło się na rynku ropy naftowej w 2008 roku?
  3. Ropa i Rosja
  4. Kilka uwag o cenie ropy naftowej poniżej 70$ za baryłkę
  5. O korelacji ropy z dolarem
  6. Supercontango na rynku ropy– fakty i mity
  7. O nowej hossie na rynku ropy naftowej