Wielokrotnie spotkałem się z argumentem, że religijność zwiększa skłonność do pro-społecznych zachowań. W ekstremalnej postaci sprowadza się do stwierdzenia, że religijne osoby zachowują się moralnie ponieważ odczuwają lęk przed wiecznym boskim potępieniem a ateiści pozbawieni są tego bodźca do moralnych działań.

Mój stosunek do tego problemu od dawna można było streścić słowami: to zależy. Religijność to miecz obosieczny. Strach przed wiecznym potępieniem może zniechęcać do niemoralnych czynów. Wiara w istnienie Boga, który może zmazać wszystkie bezeceństwa, których się dopuściliśmy może działać odwrotnie. W tej sytuacji, to konieczność samodzielnego zmierzenia się konsekwencjami zła, które wyrządzamy może nas zniechęcać do niemoralnych czynów.

Nie będę więc ukrywał, że ucieszyłem się gdy na blogu Daily Chart zobaczyłem omówienie badań naukowych, które analizowały korelację pomiędzy powszechności wiary w niebo i piekło a poziomem przestępczości: Divergent Effects of Beliefs in Heaven and Hell on National Crime Rates

Nikogo zapewne nie zdziwi, że wiara w niebo jest dużo bardziej popularna niż wiara w piekło. W niektórych państwach o 40% więcej ludzi wierzy w niebo niż wierzy w piekło.

Okazało się, że różnica pomiędzy odsetkiem populacji wierzącej w niebo a odsetkiem populacji wierzącej w piekło (nazwijmy ją luką przebaczającego Boga i braku wiecznego potępienia) jest istotnie skorelowana z poziomem przestępczości. Azim F. Shariff i Mijke Rhemtulla napisali, że przy uwzględnieniu efektu wiary w niebo wzrost wiary w piekło o jedno odchylenie standardowe związany jest ze spadkiem poziomu przestępczości o dwa odchylenia standardowe. Przy uwzględnieniu efektu wiary w piekło, wzrost wiary w niebo o jedno odchylenie standardowe związane jest ze wzrostem poziomu przestępczości o dwa odchylenia standardowe.

Podkreślam: Shariff i Rhemtulla pokazują KORELACJĘ  a nie związek przyczynowo-skutkowy.

Poniższy wykres pokazuje korelację pomiędzy luką przebaczającego Boga i braku wiecznego potępienia a poziomem przestępczości:

Za Daily Chart

Shariff i Rhemtulla stwierdzili tę korelację na różnych kontynentach, w różnych religiach w różnych kręgach kulturowych (z wyjątkiem islamskich państw azjatyckich).

Shariff i Rhemtulla podkreślają, że pokazali jedynie korelację. Zwracają jednak uwagę, że oczywiste czynniki (poziom nierówności ekonomicznych, poziom rozwoju gospodarczego, poziom surowości systemu sądowniczego mierzony odsetkiem populacji przebywającej w więzieniach i inne) mogące wpływać na poziom przestępczości wykazują dużo słabszą korelację niż różnica pomiędzy odsetkiem populacji wierzącej w niebo a odsetkiem populacji wierzącej w piekło.

Podkreślają także, że istnienie związku przyczynowo-skutkowego mogą sugerować wyniki badań empirycznych, eksperymentów laboratoryjnych. Wykorzystano w nich efekt torowania (priming). Uczestników jednego eksperymentu podzielono na pięć grup – jedną grupę kontrolną i cztery grupy poddane torowaniu. Miały one napisać krótkie eseje o wybaczającej naturze Boga, wybaczającej naturze człowieka, karzącej naturze Boga i karzącej naturze człowieka. Następnie uczestnikom polecono rozwiązywać proste łamigłówki, za których rozwiązywanie mieli otrzymać nagrody pieniężne. Uczestnicy sami wpisywali ilość rozwiązanych łamigłówek a więc decydowali o wielkości nagrody. Wszyscy oszukiwali. Statystycznie, poziom oszustw grupy kontrolnej, obu grup piszących o naturach człowieka i grupy piszącej o karzącej naturze Boga się nie różnił. Grupa pisząca o przebaczającej naturze Boga oszukiwała najbardziej.

Moim zdaniem, do tego typu badań (jak Shariffa i Rhemtulla) należy podchodzić sceptycznie. Koniecznie należy odróżniać korelację od związku przyczynowo-skutkowego. Należy podkreślić ograniczoną jakość danych, którymi dysponowali badacze (różnice w raportowaniu poziomu przestępczości wynikające choćby z innej definicji przestępstw, dane o wierzeniach religijnych pozyskane z sondażów opinii publicznych).

Warto też zauważyć, że istnieją badania pokazujące pozytywną korelację pomiędzy religijnością a pro-społecznymi zachowaniami takimi jak dobroczynność czy wolontariat. Shariff i Rhemtulla nie badali zresztą religijności jako takiej lecz jeden z możliwych przejawów, typów religijności.

Co nie zmienia faktu, że badania stanowią świetny materiał do rodzinnej kłótni czy internetowego flejma.