Natknąłem się na niezwykle interesująca badania, które łączą ekspansję telewizji w Brazylii, a przede wszystkim jednego typu programu telewizyjnego – telenoweli, z drastycznym obniżeniem wskaźnika dzietności wśród Brazylijek. Od razu zaznaczam, że ani ja, ani autorzy badań nie twierdzą, że w Brazylii rodzi się mniej dzieci ponieważ kobiety oglądają novelas, a raczej, że istnieją statystyczne dowody na to, że oglądanie oper mydlanych obniża skłonność kobiet do rodzenia dzieci. Nie są to jedynie badania ekonometryczne dotyczące wpływu rozwoju telewizji na postawy społeczne – zdolna ekonomistka z Uniwersytetu w Chicago, Emily Oster,  argumentuje w wydanej rok temu pracy naukowej The Power of TV – Cable Television and Women’s Status in India, że rozwój telewizji znacząco poprawił pozycję kobiet w indyjskim społeczeństwie, zwiększając poczucie niezależności, obniżając poziom akceptacji dla przemocy fizycznej, zmniejszając preferencję do zabijania żeńskich płodów, zwiększając liczbę kobiet kontynuujących edukację oraz… zmniejszając dzietność. Ale powróćmy do Brazylii.

Brazylia doświadczyła gigantycznego spadku dzietności w ciągu ostatnich 40 lat, porównywalnego jedynie z Chinami – gdzie wprowadzono, brutalnie egzekwowaną, politykę jednego dziecka. Fertility rate (wskaźnik dzietności) spadł w Brazylii z 6.3 w latach 60 do 2.3 współcześnie. To jeden z brazylijskich cudów (Innym jest fakt, że odkąd władzę objął komunistyczny prezydent, Brazylia rok do roku notuje nadwyżkę budżetową, dodatni bilans handlu zagranicznego i dodatnie saldo obrotów bieżących. To interesujące, bo USA rządzone, jeszcze, przez konserwatystę zmagają się z wszystkimi możliwymi typami deficytów).

Autorzy badań, na które się powołuję, La Ferrara, Chong, i Duryea, zwracają uwagę na dwa inne zjawiska: odsetek gospodarstw domowych posiadających telewizory zwiększył się w Brazylii z 8%  w 1970 do 81% w 2008, podczas gdy w tym samym okresie znacząca część brazylijskiego społeczeństwa pozostała niewyedukowana (aż 79% ludzi na terenach wiejskich ma za sobą mniej niż 4 lata edukacji). Logiczną konsekwencją powyższych faktów jest założenie, że Brazylijczycy w dużym stopniu czerpią swoją wiedzę o świecie z telewizji.

Brazylijską telewizją rządzą telenowele. Autorzy zbadali więc, jaki współczynnik dzietności miały bohaterki najpopularniejszych rodzimych oper mydlanych. Okazało się, że 72% kobiet w novelas było bezdzietnych, a 21% posiadało zaledwie jedno dziecko. Nietrudno zauważyć, że stanowiło to spory kontrast z brazylijską rzeczywistością. Ponieważ naukowcy dysponowali dokładnymi danymi dotyczącymi liczby urodzeń z lat 1970 – 1991 oraz danymi dotyczącymi rozwoju zasięgu telewizji Globo, która posiada nieoficjalny monopol na najpopularniejsze brazylijskie opery mydlane, byli w stanie zbadać czy istnieją związku pomiędzy pojawieniem się sygnału Globo a spadkiem dzietności wśród kobiet.

Związki istnieją i wydają się być statystycznie istotne. Naukowcy stwierdzili, że obecność sygnału Globo wykazuje związek z niższym wskaźnikiem dzietności wśród kobiet. Zależność ta zwiększa się wśród kobiet o niższym statusie socjoekonomicznym mierzonych poziomem edukacji i posiadanym majątkiem. Efekt oddziaływania telewizji odgrywa większą rolę wśród kobiet w środku lub pod koniec okresu płodności, co sugeruje, że wzorce zachowań z telewizji nie wpływają na opóźnienie macierzyństwa, a raczej na skłonność do zaprzestania rodzenia dzieci w późniejszym okresie życia. Co najbardziej interesujące, naukowcy nie zmierzyli takiego efektu w przypadku konkurencyjnej stacji telewizyjnej SBT nadającej ‘importowane’ telenowele z Meksyku i USA, co sugeruje, że najbardziej oddziałują na zachowania społeczne wzorce zawarte w programach pokazujących rzeczywistość znaną telewidzom i bohaterów, z którymi mogą się łatwo identyfikować.

Jak duży był efekt oper mydlanych na dzietność brazylijskich kobiet? Znaczący. Obecność sygnału  Globo miała wpływ porównywalny ze zwiększeniem okresu edukacji kobiet o dwa lata. To znaczące, bo średnia długość edukacji wyniosła 5.6 lat wśród kobiet objętych badaniami.  Efekt Globo porównywalny jest także ze skutkami zwiększenia liczby lekarzy lub pielęgniarek na 1000 mieszkańców o 1. Trzeba tu zaznaczyć, że średnia liczba lekarzy na 1000 mieszkańców wynosiła w badaniach 0.2 przy odchyleniu standardowym 0.74. Wpływ oper mydlanych był też znacząco wyższy od wydłużeniu okresu edukacji głowy gospodarstwa domowego o 1 rok ( przy średniej 2.6 lat edukacji w badaniach)

Co ciekawe, by zbadać czy wpływ na poziom dzietności miały telenowele czy telewizja w ogóle, naukowcy zbadali statystyczne zależności pomiędzy obecnością sygnału Globo a trendami w wyborze imion dla dzieci. Z badań statystycznych wynika, że w rejonach, w których odbierany był sygnał telewizyjny prawdopodobieństwo tego, że wśród 20 najpopularniejszych imion znajdzie jedno lub więcej imion bohatera telenoweli wynosiło około 33%. W regionach, w których sygnał Globo nie był odbierany prawdopodobieństwo spadało do 8%.

Co z tego wszystkiego wynika? Po pierwsze, zarządzanie treścią programów telewizyjnych powinno być częścią polityki społecznej krajów rozwijających się. Rządy mogą na przykład sponsorować produkcję programów promujących konkretne zachowania społeczne. Po drugie, także w krajach rozwiniętych wpływ programów telewizyjnych może mieć znaczący wpływ na kształtowanie postaw społecznych, zwłaszcza wśród gorzej wykształconych i biedniejszych ludzi.

PS. Tytuł tekstu to oczywiście cytat z kabaretu TEY

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Kto ma w głowie glizdy?
  2. Nie oglądaj telewizji, nie czytaj gazet, a osiągniesz sukces na giełdzie
  3. Połowa rodzin w Polsce nie ma w domu telewizji?
  4. Fascynujący świat demografii. Cz: I
  5. Czy kobiety są gorzej uzdolnione?