Kilka tygodni temu czytelnik i komentator bloga, używający nicku XXX, zaproponował, że we wpisie gościnnym przedstawi swoje spojrzenie na światowy rynek paliw. Wpis gościnny urósł XXX-owi do takich rozmiarów, że musiał go podzielić na dwie części. Dziś publikuję pierwszą część (druga jest w trakcie opracowania). Wpis jest w 100% autorstwa XXX – nie miałem żadnego wpływu na jego treść i formę. Zachęcam do lektury. Trystero.

Wstęp

Początkowo chciałem zamieścić wpis czysto na temat rynku ropy, ale w trakcie pisania zdałem sobie sprawę, że prawie wszystko co zamierzam napisać stoi w całkowitej opozycji do opisu jaki trafia do „statystycznego odbiorcy” z polskich mediów (co ciekawe tylko z polskich, bo w głównych mediach zachodnich nic podobnego na ten temat prezentowane nie jest). Przyczyną takiego stanu rzeczy wydaje się być to, że polskie media jako głównego eksperta rynku paliw obrały sobie A. Szczęśniaka, którego poglądy na stan rynku paliw są skrajnie rozbieżne z poglądami ekspertów z innych krajów.

W trakcie poszukiwania i analizy raportów z różnych źródeł zdałem sobie z wyżej wymienionych faktów sprawę i tak stopniowo tekst (a przynajmniej ta jego część – za kilka tygodni ukaże się część druga, w której pokażę jak wg raportów zajmujących się tym instytucji wygląda faktyczna sytuacja na światowym rynku paliw oraz jaką przyszłość tego rynku te instytucje prognozują) zamienił mi się w polemikę z twierdzeniami A. Szczęśniaka. Przy okazji wygląda na to, że zlokalizowałem źródła, z których Pan Szczęśniak czerpie swoje „mądrości” – przyznaję, że to drugie odkrycie było szokiem, choć dzięki temu wszystko co A. Szczęśniak robi ułożyło się się w spójną i logiczną całość – w tym i to dlaczego za samo pytanie o źródła pewnych informacji z miejsca dostaje się na jego forum bana.

Science & pathological science

Ta część nie dotyczy ropy, ale w sposób jaskrawy prezentuje postawę A. Szczęśniaka wobec informacji z różnych typów źródeł.

Część dotyczy tak zwanej ClimateGate: w listopadzie 2009 z serwera Climatic Research Unit hakerzy wykradli kilka tysięcy dokumentów, w dużej części e-maili z korespondencją. Grupa denialistów do spółki z grupą świrów od teorii spiskowych z Alexem Jonesem na czele (po obejrzeniu tego filmu autorstwa wyżej wymienionego czytelnik przyzna mi chyba rację, że użycie wyrażenia „świr” jest w tym przypadku uzasadnione) ogłosiła, że wśród tych e-maili są takie, które dowodzącą, że klimatolodzy fałszowali wyniki badań.

Co trzeźwiej myślący, od początku pisali, że pewnie mamy do czynienia z kolejnym wytworem chorych umysłów grupy „spiskoświrów” podobnym do wszystkich poprzednich i żeby poczekać na pokazanie i ocenę zawartości tych e-maili. Pan Szczęśniak tej rady nie posłuchał – natychmiast, bez zaglądania nawet do rzeczonych e-maili świrom uwierzył i zamieścił na swoim blogu ten wpis, w którym między innymi na Alexa Jonesa się powołuje.

ClimateGate potoczyła się, tak jak trzeźwo myślący się spodziewali: sprawę zbadało 8 komisji uczelnianych i rządowych z różnych krajów świata (w tym komisje Pennsylvania State University, United States Environmental Protection Agency, Department of Commerce, National Science Foundation związane z rządem amerykańskim, jaskrawo wrogim jak wiadomo jakimkolwiek ograniczeniom w emisjach CO2) i wszystkie orzekły w zasadzie to samo: że z zaprezentowanych e-maili w żaden sposób nie da się wyciągnąć wniosku o jakimkolwiek oszustwie. Raport International Science Assessment Panel pod przewodnictwem Lorda Oxburgha orzekł, że „jeśli chodzi o badania paleoklimatyczne oskarżenia o celowe przekłamywanie i nieuzasadniona selekcje danych są fałszywe”, że „w przypadku analizy temperatur globalnych metody używane w CRU są rzetelne i wystarczające”, oraz że „nie ma śladów na to by wyniki były dopasowywane do założonej tezy”, żadnych podstaw do podważania uczciwości naukowców z CRU nie znalazła też komisja Independent Climate Change Review sir Muira Russella.

Szczęśniak wynikami tych śledztw się nie przejął – o ile np. natychmiast podał informację o tym, że profesor Philip Jones zrezygnował ze stanowiska na czas badania sprawy przez komisję, to o tym, co ta komisja ( House of Commons Science and Technology Committee ) stwierdziła nigdy już na swoim blogu nie poinformował – a końcowy jej raport stwierdza: „naukowa reputacja profesora Jonesa i CRU pozostaje nienaruszona”. Taki był finał ClimateGate w naszym realnym świecie ( więcej szczegółów w wikipedii ).

Finał całej sprawy był u Szczęśniaka trochę inny – 22 marca 2012, sporo czasu po raportach wspomnianych komisji odbyła się na jego forum taka oto dyskusja (lewa strona – dyskusja przed interwencją i moderacją Szczęśniaka, prawa: po niej):


[Źródło: http://www.szczesniak.pl/2125 ]

Podsumujmy zatem: A. Szczęśniak uznał, że „peer review jest czymś za co naukowcy powinni się wstydzić, a uznał tak, bo coś takiego głosiła grupa świrów głoszących teorie spiskowe z Alexem Jonesem na czele”.

Dla nie wiedzących w czym rzecz wyjaśnię: „peer review” to najważniejszy element odróżniający naukę od wszelkich pathological science. Pseudo-, para-, anty- i tym podobne -nauki skutecznie kopiują wszystkie za wyjątkiem peer review elementy istniejące w nauce: pseudo- i paranaukowcy mają swoje szkoły (w niektórych krajach, tu przoduje Rosja, finansowane z budżetu państwa), budują „wynalazki” (niedziałające oczywiście), publikują prace ze swoimi pseudonaukowymi teoriami, organizują swoje konferencje.

A propos A. Szczęśniak czasami zamieszcza na swoim blogu relacje z takich konferencji, tutaj zamieścił na przykład relację z takiej pseudonaukowej konferencji na Capitol Hill, na której sfałszowany przez pseudonaukowców wykres z długością cykli słonecznych posłużył im do „udowodnienia”, że ocieplenie jest związane z aktywnością Słońca. Prawdziwy wykres wygląda tak:


a tak wyglądał wykres sfałszowany, zaprezentowany na wspomnianej pseudonaukowej konferencji:

[Na prawdziwym (górnym) wykresie za cykl uznawana jest jedna zamiana północnego bieguna magnetycznego Słońca z południowym, na tym od pseudonaukowców (dolnym) dwie zamiany: północy z południem + ponownie południa z północą, stąd dwukrotnie większa liczba lat na skali pionowej. Głównym elementem fałszerstwa wykonanego przez pseudonaukowców jest tu usunięcie z wykresu tego co działo się z temperaturami po latach ’70 i tego co działo się z cyklami słonecznymi od lat ’80, późniejsze dane – co widać na prawdziwym (górnym) wykresie to wielka rzeźnia i masakra, dlatego pseudonaukowcy je usunęli. Przypominam, że konferencja miała miejsce w roku 2009].

Podobne do powyżej opisanego zachowanie, czyli bezrefleksyjną wiarę w kompletnie niezgodne z faktami twierdzenia różnych świrów od teorii spiskowych połączone z pogardą dla ustaleń nauki, konsensusu naukowego i opinii ekspertów widoczne jest w większości twierdzeń A. Szczęśniaka, na temat sytuacji na rynku paliw, co pokazuję w następnej części tekstu.

Moje argumenty w 4 punktach

Twierdzenia A. Szczęśniaka odnośnie sytuacji na światowym rynku ropy naftowej to kopia „4-piętrowego” urojenia głoszonego w zachodnich krajach wyłącznie przez świrów od teorii spiskowych, a sprzecznego z dostępnymi danymi i twierdzeniami ekspertów. Kolejne piętra tego urojenia wyglądają następująco:

  1. Koszt marginalnej baryłki ropy wynosi ok. $30 i tyle mniej więcej kosztowałaby ropa dzisiaj gdyby nie…
  2. …masowa spekulacja instrumentami pochodnymi na ropę która rozpoczęła się po roku 2000, a której wpływu na ceny ropy dowodami są…
  3. …wysokie wahania cen ropy w stosunku do innych notowanych na giełdach dóbr oraz …
  4. …niewystępująca przed rokiem 2000 korelacja ujemna cen ropy i indeksu dolara

Tak właśnie twierdzą świry od teorii spiskowych, a Szczęśniak od wielu lat bezrefleksyjnie po nich powtarza (ostatnio to twierdzenie zamieścił tutaj ) mając w głębokiej pogardzie to, że twierdzenia ekspertów i recenzowane prace naukowe pokazują, że każdy z tych punktów to wierutne kłamstwo, co każdy czytelnik dosyć łatwo może sobie zweryfikować – poniżej pokazuję jak.

Weryfikacja punktu 1

Wpisujemy w google marginal barrel cost i co otrzymujemy wśród rezultatów? Analizy różnych instytucji, w których koszt marginalnej baryłki jest, zawsze gdzieś w przedziale $70-$100, szacunków niższych niż $70 brak, najwięcej wyników to odniesienia do raportu Bernsteina podającego koszt marginalnej baryłki w 2011 roku jako równy $92:

Podobnie co Bernstein wartości podaje też Goldman Sachs:

„Spiskoświry” piszące o rzeczywistym koszcie marginalnej baryłki równym $30 twierdzą jak każdy się może spodziewać, że Goldman Sachs, Bernstein i wszyscy inni kłamią, ale spotkałem się u niektórych takich świrów z jeszcze bardziej absurdalnym wyjaśnieniem brzmiącym mniej więcej:

„Mamy utrzymującą się od prawie dekady bańkę spekulacyjną na ropie – tak to prawda, że koszt marginalnej baryłki znacznie wzrósł, wynosi ok. $92 i firmy wydobywające z marginalnych złóż sprzedają ropę bez zysku, po kosztach (w chwili gdy to piszę baryłka ropy WTI kosztuje nieco ponad $90), ale to tylko dlatego że koszty wzrosły, bo kraje-właściciele złóż żądają teraz znacznie wyższych opłat niż kilkanaście lat temu za prawo do eksploatowania złóż i wywożenia ropy”

Jakim to wyjaśnienie jest absurdem pokażę przez analogię:

„Mamy utrzymującą się od dawna bańkę spekulacyjną na drewnie – tak to prawda, że jest zauważalna ilość tartaków sprzedających swoje wyroby, bez zysku, po kosztach , ale to tylko dlatego, że koszty wzrosły, bo właściciele lasów żądają teraz znacznie wyższych niż dawniej opłat za prawo do wycięcia i zabrania drzew”

Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie: cenę prawa do wycięcia i zabrania drzew z lasu podobnie jak cenę prawa do eksploatowania złoża ropy i jej wywożenia ustala relacja popytu do podaży: dużo chcących by takie prawo sprzedać mało chcących by je kupić – cena takiego prawa niska, mało chcących by takie prawo sprzedać, dużo chcących by je kupić – cena wysoka. Skoro cena takiego prawa wzrosła, to znaczy, że przybyło chętnych by kupić prawo do eksploatacji, a równocześnie nie przybyło chętnych by takie prawo sprzedać – zwykłe zasady popytu-podaży w działaniu, a popyt na takie prawo tworzą wyłącznie podmioty zainteresowane fizyczną ropą, nie takie zainteresowane ropą „papierową”. Pomijam już fakt, że nie jest prawdziwa informacja jakoby państwa-właściciele marginalnych złóż ropy pobierały obecnie o ponad $50 więcej opłat + podatków od wydobytej i wywiezionej z kraju baryłki niż kilkanaście lat temu.

Weryfikacja punktu 2

Też nie nastręcza problemów, bo konsensus w naukach ekonomicznych jest jednoznaczny: spekulacja i instrumenty pochodne nie są w stanie zmienić długoterminowo poziomu cen dobra. Co do zwiększania krótkoterminowych wahań są tu generalne dwa konkurencyjne poglądy wśród ekonomistów: taki, że te wahania rosną i taki, że w wyniku spekulacji wahania w „spokojnych czasach” wprawdzie rosną, ale w czasach niespokojnych są mniejsze niż byłyby w warunkach braku lub niskiego poziomu spekulacji. Warto zauważyć, że w myśl drugiej teorii spekulacja tak naprawdę nie tylko nie zmienia długoterminowych średnich cen, ale w zasadzie nawet nie zwiększa krótkoterminowych wahań, a jedynie zmienia ich charakterystykę.

Weryfikacja punktu 3

Kto zgadnie, które z głównych notowanych na giełdach dóbr, pochodzenia roślinnego i kopalnego miały najstabilniejsze ceny w okresie ostatnich 3 lat [okres od początku sierpnia 2009 do końca lipca 2012, gdy piszę ten tekst]? Spójrzmy:


[Źródło: http://www.barchart.com/commodityfutures/All?type=hilo&cat=100d&mode=W ]

And the winners are:

  • Miejsce 1.: Platyna, najwyższa cena (za uncję): $1918.5, najniższa cena: $1205.3, stosunek najwyższej do najniższej ceny: 1.592.
  • Miejsce 2.: Miedź, najwyższa cena (za funt): $4.6495, najniższa cena: $2.6245, stosunek najwyższej do najniższej ceny: 1.772.
  • Miejsce 3.: Ropa WTI, najwyższa cena (za baryłkę): $114.83 , najniższa cena: $64.24 stosunek najwyższej do najniższej ceny: 1.788.

Tak, to nie pomyłka: ropa znalazła się w pierwszej trójce podstawowych dóbr pochodzenia kopalnego oraz roślinnego notowanych na giełdach o najstabilniejszej cenie w ostatnich 3 latach ze stosunkiem między najwyższą a najniższą ceną równym 1:1.788, mimo że w ciągu tych 3 lat mieliśmy raz po raz wybuchające rewoluje w świecie arabskim (w tym u eksporterów ropy jak Libia i Syria) i wybuchające raz po raz kryzysy związane z zadłużeniem w Unii Europejskiej i USA. Dla porównania w latach 1997-1998 w wyniku wybuchu azjatyckiego kryzysu finansowego cena ropy WTI „zjechała” w dół ponaddwukrotnie:

a ponaddwukrotnie „poszła w górę” w wyniku irackiej inwazji na Kuweit w 1990:

o tym ilokrotnie skoczyła cena ropy w wyniku irańskiej rewolucji islamskiej albo wojny Jom Kippur nie wspomnę z litości dla głosicieli teorii o dużych wahaniach cen ropy rzekomo mających miejsce w ostatnich czasach.

Na koniec weryfikacja punktu 4

Tu, zamiast męczyć się samemu zacytuję dyskusję z blogu A. Szczęśniaka (lewa strona – dyskusja przed interwencją i moderacją Szczęśniaka, prawa: po niej):


[Źródło: http://szczesniak.pl/2152 , wykres załączony przez Andrew można sobie wygenerować poprzez tę stronę (dla wątpiących w jego prawdziwość)].

Przy okazji poznaliśmy przyczynę nieustannych narzekań A. Szczęśniaka na dużą ilość trolli i dronów atakujących jego blog. Duża ilość „trolli” i „dronów” nie dziwi, gdy zdamy sobie sprawę, że wypowiedź użytkownika Andrew wg Szczęśniaka była trollowaniem (a sam Szczęśniak przyznaje, że Andrew zamieścił przed uznaniem go za trolla tylko dwa posty, oba powyżej przecież widoczne).

Zakończenie

Ponieważ wpis porusza sprawę globalnego ocieplenia z dużym prawdopodobieństwem wywoła intensywną dyskusję na ten temat. Umówiłem się z gospodarzem bloga, że będzie on usuwał posty zawierające standardowe memy krążące w internecie związane z tym tematem (kiedyś w dyskusji na blogu Hansa Klossa padł post z listą takich najczęściej spotykanych memów).

W tym roku mieliśmy prawdziwą masakrę lodu arktycznego i w związku z tym obóz pseudonaukowców-denialistów wydaje się póki co szamotać w amoku (pewnie tylko tymczasowo, do czasu wymyślenia linii obrony w rodzaju „ciepło nie może topić lodu”). Na bieżąco relacjonuje tę szamotaninę na swoim blogu Piotr Djaków tutaj, tutaj i tutaj. Mam więc nadzieję, że wycofani na z góry upatrzone pozycje denialiści ograniczą ilość komentarzy.

Porównanie mapy stanu lodu arktycznego na koniec sezonu topnienia w roku 1979 (pierwszy rok pomiarów satelitarnych) z tym w roku bieżącym znajdziecie tutaj, a wykresy z jego powierzchnią w całym okresie pomiarów satelitarnych tutaj.

Ponieważ możliwe jest, że Andrzej Szczęśniak w jakiejś formie odpowie na ten wpis zaoszczędzę co bardziej niecierpliwym czytelnikom czasu i powiem co w tej jego odpowiedzi będzie:

  • Twierdzenie, że brak tu argumentów – bo Szczęśniak z reguły taki zarzut stawia dyskutantowi, zwłaszcza wtedy, gdy ten wymieni argumenty w punktach (a w tym są w takich 4 punktach wymienione – patrz: zaznaczone na czerwono 4 punkty).
  • Twierdzenie, że nie będzie o sprawie dyskutował, bo dyskutant Szczęśniaka obraża – bo Szczęśniak z reguły taki zarzut stawia dyskutantowi, zwłaszcza wtedy, gdy żadne epitety w stosunku do Szczęśniaka nie padają (a tu nie padają „świrami” nazywam Alexa Jonesa i zwolenników teorii spiskowych oraz piszę też o ich urojeniu i wytworach ich chorej wyobraźni, Szczęśniakowi zarzucam jedynie to, że na Alexa Jonesa się powołuje, a twierdzenia i urojenia zwolenników teorii spiskowych bezrefleksyjnie powtarza).
  • Twierdzenie, że należę do „ruchu Peak Oil” – bo Szczęśniak z z reguły taki zarzut dyskutantowi stawia, zwłaszcza wtedy, gdy ten pisze, że wydobycie ropy będzie w najbliższych dziesięcioleciach rosło (a wszystkie prognozy, które przedstawię za kilka tygodni – w części drugiej – taki wzrost przewidują).
  • Twierdzenie, że autor tekstu nie rozumie co wykresy z kosztem marginalnym pokazują.
  • Twierdzenie, że autor tekstu stosuje erystyczne sztuczki.
  • Twierdzenie, że czytając ten tekst mało nie pękł ze śmiechu, bez żadnych szczegółów co niby jest w nim śmiesznego.

Dużo jednak ważniejsze i dużo więcej mówiące jest to czego w tej odpowiedzi nie będzie, a nie będzie tam:

  • Namiarów na źródło, na postawie którego Szczęśniak twierdzi, że obecnie koszt marginalnej baryłki jest w okolicach $30
  • Namiarów na żadną pracę naukową z dziedziny ekonomii, w której pojawiałoby się twierdzenie, że spekulacja albo kontrakty terminowe są w stanie zmienić długoterminowo cenę notowanego na giełdzie dobra
  • Namiarów na dane pokazujące brak ujemnej korelacji cen ropy i indeksu dolara w latach ’90
  • Namiarów na dane, które podważałyby moje twierdzenie, że w latach ’70, ’80 i ’90 zdarzały się 2-krotne i większe wzrosty i spadki cen ropy – w ujęciu procentowym dużo większe niż te których świadkami byliśmy w ostatnich trzech, co by nie mówić strasznie niespokojnych latach.

Podsumowując: odpowiedź zamiast zawierać jakieś argumenty przeciwko centralnym 4 punktom tego tekstu, składać się będzie ze sztuczek erystycznych sprowadzających się do stawiania temu wpisowi wyimaginowanych zarzutów byleby odwrócić uwagę od sprawy najważniejszej: że A. Szczęśniak swoje twierdzenia dotyczące rynku paliw czerpie od świrów głoszących teorie spiskowe i robi co tylko jest w stanie, aby ukryć, że właśnie z tego źródła one pochodzą, a gardzi tym co na ten temat mówi nauka (ta prawdziwa, oparta na peer review) i zajmujące się rynkiem paliw poważne instytucje. Swoją drogą odpowiadałoby to znanemu w psychologii zjawisku projekcji.