Przyznaję się do obejrzenia tej debaty. Co więcej, nie uważam tego czasu za kompletnie stracony. Myślę, że to dobrze świadczy o atrakcyjności debaty ponieważ od jakiegoś czasu jakikolwiek czas poświęcony politycznym czy ideologicznym sporom zwykłem uważać za stracony. Cóż, być może to zasługa szczypty humoru i generalnie lekkiej atmosfery w jakiej odbywała się debata.

Jon Stewart reprezentuje w tej debacie amerykańskich liberałów (progresywistów?). Bill O’Reilly to bardzo umiarkowany konserwatysta (krytykuje Busha, lekceważy Norquista, jest zwolennikiem sales tax, krytykuje wojnę w Iraku, jest za mocnym regulowaniem sektora ubezpieczeniem zdrowotnych). Szczerze mówiąc zdziwiony byłem, że autor programu w Fox News pozwala sobie na głoszenie tak otwarcie ‚socjalistycznych’ poglądów.

Debata fenomenalnie pokazuje skrzywienie (w stosunku do Europy) amerykańskiego dyskursu publicznego. W pewnym momencie Stewart boi się publicznie przyznać, że jest za redystrybucją dochodów. Tak wygląda amerykański ‚socjalizm’.

Znajdziecie w debacie trochę ideologicznych klisz (problemy budżetowe to wina pomocy społecznej czy deficyt budżetowy to przede wszystkim wina Busha) ale także sensowne argumenty po jednej i drugiej stronie.

Interesująca jest także dyskusja o tym co USA mają prawo zrobić  po zamachu na amerykańskiego ambasadora w Libii. W pewnym momencie O’Reilly sarkastycznie, prześmiewczo odpowiada, że amerykański zespół śledczych powinien poczekać na zgodę rządu Libii na swoje działania. Debata chyba dobrze pokazuje jak popularne jest w USA przekonanie o wyjątkowej pozycji tego państwa na arenie międzynarodowej.

Na samym końcu debaty, O’Reilly zrzuca na kapitalizm winę za poziom dyskusji politycznej w USA i poziom amerykańskich mediów. Przytaczałem kiedyś ten argument – na wolnym rynku medialnym, to co przekazują media wynika z tego co chcą otrzymać ich odbiorcy. Jeśli media mają ideologiczne skrzywienie to dlatego, że ideologiczne skrzywienie mają ich odbiorcy. Konsekwencją tego jest fakt, że w do dyskursu publicznego trafiają także treści błahe, głupie, czasem plugawe – na takie treści jest po prostu popyt. Zaznaczam przy tym, że w pełni zgadzam się z O’Reillim – trzeba się po prostu do tego przyzwyczaić.

Dopisane: Okazuje się, że film, który obejrzałem nie był oficjalnym filmem z debaty i może zostać usunięty z You Tube. Można go obejrzeć na stronie therumble2012.com – kosztuje to 5 USD. Tutaj znajduje się tekstowa relacja live z debaty. Jeśli film nie jest teraz dostępny to przepraszam za rozbudzenie apetytu. Z drugiej strony, jak napisał Adegie, w Internecie nic nie ginie więc pewnie go sobie znajdziecie.