Gdyby ktoś zadał to pytanie w ekonomicznej blogosferze to najczęstszą odpowiedzią byłby zapewne ‚dług’. Okazuje się, że przyszłym pokoleniom można zostawić inne rzeczy. Na przykład: śmieci.

Jakiś czas Tyler Cowen podał interesującą statystykę dotyczącą tego co się dzieje ze śmieciami w kilku państwach na świecie. Dane pochodzą z książki Edwarda Humesa Garbology: Our Dirty Love Affair with Trash i pokazują jaka część wytworzonych śmieci* trafia na składowiska odpadów, jaka część jest poddana recyklizacji i kompostowaniu (recyklizacji organicznej), a jaka część jest spalana w spalarniach odpadów:

 

Składowiska odpadów Recyklizacja/kompostowanie Spalarnie odpadów
Niemcy 0% 66% 34%
Austria 1% 70% 29%
Holandia 1% 60% 39%
Hiszpania 52% 39% 9%
USA 69% 24% 7%
Polska 78% 21% 1%
Bułgaria 100% 0% 0%

Można zapytać: dlaczego państwa o zbliżonych poziomach rozwoju gospodarczego prowadzą tak odmienne polityki zarządzania odpadami? Moim zdaniem dwie kwestie odgrywają tutaj decydującą rolę:

  • warunki rynkowe – dostępność i cena ziemi, na której można założyć składowiska odpadów (ten czynnik może wyjaśniać ich popularność w USA)
  • przyjęta polityka ekologiczna

Można sobie wyobrazić, że recyklizacja odpadów, ze względu na wysokie koszty, nie jest najbardziej efektywną formą zarządzania odpadami w krótkim terminie. W krótkim horyzoncie czasowym gospodarka może zyskać na obniżeniu kosztów zarządzania odpadami jeśli śmieci wrzucane są do wielkiego dołu wykopanego na pustkowiu. Taka polityka może obniżyć na przykład koszty prowadzenia działalności gospodarczej czy koszty utrzymania domów (śmieci wywozimy do lasu zamiast płacić wyspecjalizowanej firmie).

W długim terminie, składowiska odpadów mogą się okazać bardzo kosztowe gdy uwzględni się ich długoterminowe skutki – zanieczyszczenie zasobów wodnych, gleby i inne konsekwencje.

Polityka ekologiczna maksymalizująca wzrost gospodarczy może się więc okazać bardzo kosztowna w długim horyzoncie czasowym.

Opisana kwestia dobrze ilustruje jeden z podstawowych problemów związanych z PKB i mierzeniem wzrostu gospodarczego jako zmiany PKB. Wskaźnik ten nie uwzględnia ‘strat’ związanych z degradacją środowiska. Z drugiej strony uwzględnia koszty naprawy szkód ekologicznych czy koszty recyklizacji.

Trudno więc określić jaki jest obecny wpływ wybranej polityki ekologicznej na poziom PKB poszczególnych państw. Teoretycznie, amerykański PKB powinien być niższy jeśli uwzględnić ekologiczne szkody związane z obecną polityka zarządzania odpadami. Z drugiej strony, amerykański PKB mógłby być wyższy gdyby USA prowadziły ‘europejską’, bardziej kosztowną politykę zarządzania odpadami.

Myślę, że problem z przedstawieniem szczegółowych, niepodważalnych rachunków ekonomicznych związanych z różnymi politykami ekologicznymi, które muszą być oparte na modelach i założeniach, jest istotną przyczyną kontrowersji w tej dziedzinie. Drugą istotną kwestią jest problem rozciągnięcia w czasie konsekwencji poszczególnych polityk ekologicznych – w wielu przypadkach poniosą je dopiero następne pokolenia. Pod tym względem prowadzenie polityki ekologicznej chroniącej środowisko naturalne przypominać może prowadzenie polityki zrównoważonego budżetu.

* Podobnie jak w przypadku innych danych statystycznych obejmujących rozległe obszary działalności gospodarczej można mieć pewne wątpliwości co do poprawności przedstawionych danych – przede wszystkim w kontekście uwzględnienia kwestii eksportu i importu odpadów.