Nassim Taleb opublikował krótki, bardzo krytyczny komentarz do bestselerowej książki Stevena Pinkera, w którym odniósł się do kwestii związanych z ryzykiem wystąpienia ekstremalnych aktów przemocy, takich jak totalna wojna nuklearna, oraz tego jak ten problem powinien wpływać na szacunki tego, jak bezpieczny jest świat, w którym żyjemy.

Taleb podzielił się dwoma spostrzeżeniami:

  • kilkudziesięcioletnie dane historyczne nie mogą być podstawą do tworzenia wiarygodnych prognoz zachowania złożonego systemu w przyszłości
  • wskutek rozwoju technologicznego ryzyko wystąpienia ekstremalnego w skali wybuchu przemocy (takiego jak całkowita zagłada ludzkości wskutek wojny nuklearnej) nie zmniejszyło się w ostatnim czasie

Taleb ma rację w obydwu wymienionych powyżej punktach.

Nie przeczytałem książki Stevena Pinkera, którą Taleb krytykuje. Jeśli Pinker napisał, że na podstawie przedstawionych przez niego trendów spadku natężenia różnych rodzajów przemocy można wnioskować, że w przyszłości skala strat związanych z używaniem przemocy będzie niższa niż w przeszłości, to mógł wyciągnąć nieuprawniony wniosek. Taleb ma rację gdy wskazuje, że w związku z tym, że skala wybuchu przemocy jest obecnie nieograniczona (może osiągnąć poziom zagłady cywilizacji) to nie można określić ryzyka strat związanych z przemocą a więc nie można także napisać, że jest ono niższe niż w przeszłości.

Rzecz w tym, że Pinker, w swojej odpowiedzi na zarzuty Taleba wydaje się zgadzać z tym poglądem: Z tego powodu (prawdopodobieństwo wystąpienia ekstremalnej przemocy jest różne od zera a potencjalne straty z tego wydarzenia mogą być nieskończone – T.) zgadzam się z Talebem, że nie sposób obliczyć oczekiwanych strat z przyszłych konfliktów w jednej wartości, która wynika z prawdopodobieństwa wystąpienia wojen i oczekiwanych strat z tych wojen. Konsekwencją tego jest fakt, że każde z poniższych założeń może być prawdziwe:

  • prawdopodobieństwo wystąpienia wojny jest niższe niż było wcześniej
  • straty wskutek najbardziej niszczycielskiego potencjalnego konfliktu będą większe niż były wcześniej

To sprawia, że spekulowanie o tym czy świat jest bezpieczniejszy jest bezcelowe. To problem czysto semantyczny – w pewnym sensie świat jest bezpieczniejszy, w innym sensie jest bardziej niebezpieczny. Z tego powodu Better Angels (książka Pinkera, którą krytykuje Taleb) nigdy nie stwierdza, wbrew temu co sugeruje Taleb, że świat jest uniwersalnie bezpieczniejszy.

Nassim Taleb nie był pierwszym badaczem, który poruszył problem ryzyka wystąpienia ekstremalnych wybuchów przemocy.

Robin Hanson w 1996 pisał o idei Wielkiego Filtra. Wychodząc z Parodoksu Fermiego (sprzeczność pomiędzy oszacowanym wysokim prawdopodobieństwem istnienia cywilizacji pozaziemskich a brakiem śladów ich istnienia) Hanson zasugerował, że Wielki Filtr, który sprawia, że nie zaobserwowaliśmy jeszcze cywilizacji pozaziemskiej może leżeć przed nami ponieważ znajdujemy się w specyficznym okresie, w którym nie osiągnęliśmy zdolności do eksploracji Kosmosu ale osiągnęliśmy zdolność do autodestrukcji. Hanson sugerował, że na ewolucyjnej linii do osiągnięcia statusu zdolnej do podboju Kosmosu inteligentnej cywilizacji znajdujemy się w najbardziej newralgicznym, ryzykownym momencie w historii. To było 16 lat przed spostrzeżeniami Taleba, a Hanson z pewnością nie był pierwszym człowiekiem, który dostrzegł co nieograniczona skala potencjalnych zniszczeń zmienia w postrzeganiu ryzyka związanego z totalną wojną nuklearną, nawet jeśli jej prawdopodobieństwo jest niewielkie.

Czy to oznacza, że w momencie, w którym jako cywilizacja osiągnęliśmy zdolność do wytwarzania broni masowej zagłady ryzyko przemocy (a więc prawdopodobieństwo wystąpienia i potencjalne konsekwencje) stało się wyższe niż kiedykolwiek w przeszłości (bo konsekwencje są nieograniczone)? To pytanie ma sens tylko przy założeniu, że całkowita autodestrukcja cywilizacji ludzkiej była niemożliwa do momentu stworzenia broni masowej zagłady.*

Nie zmienia to faktu, że w ostatnich kilkudziesięciu latach ludzkość żyła w okresie o najniższym w historii natężeniu przemocy. Pinker pokazuje, że dostępne wskaźniki natężenia przemocy (wskaźniki przestępczości, wskaźniki konfliktów zbrojnych) znajdowały się w ostatnich dekadach na poziomach najniższych w historii. Są to wnioski, które nie zgadzają się z intuicją wielu ludzi i które zagrażają interesom niektórych środowisk ideologicznych (tych, które swoją ideologię zbudowały na eksploatowaniu strachu).

Zgodnie ze stanowiskiem Taleba, na podstawie trendu natężenia przemocy w ostatnich dekadach nie można jednak prognozować tego co będzie w przyszłości.

Moim zdaniem postawę intelektualną Taleba można lepiej zrozumieć jeśli przeniesiemy jego argument na pole chorób zakaźnych. W ostatnich stuleciach i dekadach drastycznie spadła w państwach rozwiniętych śmiertelność spowodowana chorobami zakaźnymi. Coraz mniejszy odsetek ludności w państwach rozwiniętych umiera z powodu chorób zakaźnych. Wiele czynników odegrało w tym rolę: poprawa warunków życia, poprawa warunków higienicznych oraz rozwój technologii medycznych odegrały najważniejszą rolę.

Czy uprawnione jest stwierdzenie, że mieszkańcy państw rozwiniętych żyją w najbezpieczniejszym pod względem chorób zakaźnych okresie w historii? Czy uprawnione jest stwierdzenie, że zagrożenie chorobami zakaźnymi będzie w przyszłości mniejsze niż w przeszłości?

Ze względu na rozwój technologiczny, który umożliwia stworzenia super-zabójczych wirusów oraz potencjalną szybkość rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych (wzrost mobilności populacji, rozwój środków transportu) prawdopodobieństwo wystąpienia super-pandemii, o ofiarach liczonych w miliardach ludzi (być może zagrażającej cywilizacji ludzkiej) jest większe niż kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu. Nie można określić górnego poziomu strat spowodowanych przez taką super-pandemię.

Zgodnie ze stanowiskiem Taleba na podstawie długoterminowego trendu spadku odsetku ludności umierającej z powodu chorób zakaźnych nie możemy prognozować tego co będzie w przyszłości.

W tej sytuacji możemy także zignorować wszelkie prognozy dotyczące wzrostu oczekiwanej długości życia. A także zapomnieć o prostej ekstrapolacji prawa Moore’a. Kluczowe pytanie brzmi: co wynika z przejęcia takiej postawy?

Na przykład: czy systemy ochrony zdrowia powinny traktować choroby zakaźne jako większe zagrożenie dla uniwersalnego zdrowia niż choroby układu krążenia? Z jednej strony, choroby układu krążenia zabijają w państwach rozwiniętych kilkakrotnie więcej ludzi. Z drugiej strony, wydaje się, że skala potencjalnych ekstremalnych zdarzeń w tej dziedzinie jest o wiele niższa niż w przypadku chorób zakaźnych.

Wróćmy do problemu przemocy. Skoro nie znamy prawdopodobieństwa wystąpienia ekstremalnego zdarzenia (nie wiemy czy szansa na totalną wojnę nuklearną w trakcie naszego życia to 1 do 1000 czy 1 do 1 000 000 czy 1 do 1 000 000 000), skoro nie potrafimy oszacować skutków ekstremalnego zdarzenia (nie znamy prawdopodobieństwa tego, że totalna wojna nuklearna doprowadzi do wyginięcia całego gatunku ludzkiego czy 99% czy 95%) oraz nie potrafimy oszacować skuteczności potencjalnych środków zaradczych (nie potrafimy oszacować o ile zwiększy nasze szanse przetrwania warty 1 mln złotych bunkier) to z analizy Taleba nie można wywnioskować tego, co w związku z niezerowym prawdopodobieństwem totalnej wojny nuklearnej powinniśmy zrobić. Na dobrą sprawę nie potrafimy nawet oszacować jakości życia w post-nuklearnym świecie, nie wiemy więc nawet czy przeżycie zagłady ma jakąkolwiek wartość czy jest gorsze od śmierci w niej.

Czy istnieje jakaś racjonalna odpowiedź na pokazany przez Taleba problem, na przykład: zainwestowanie w bunkier? By powiedzieć, że warto zainwestować w bunkier należy znać:

a) koszt inwestycji w bunkier

b) prawdopodobieństwo ekstremalnego zdarzenia, w którym bunkier może się przydać

c) prawdopodobieństwo tego, że będzie to typ zdarzenia, które będzie można przeżyć

d) szacunek skali w jakiej bunkier pomoże nam przetrwać ekstremalne zdarzenia w porównaniu do scenariusza bez bunkra

e) wartość przeżycia ekstremalnego zdarzenia (przede wszystkim to czy jest to wartość pozytywna)

Następnie należy sprawdzić czy koszty inwestycji w bunkier przekraczają wartość potencjalnych korzyści, do których obliczenia potrzebujemy znać wartości punktów b, c, d i e. Pomijam problem kosztów alternatywnych i dyskontowania wartości pieniądza w czasie.

Otóż, zgodnie ze stanowiskiem Taleba nie jesteśmy w stanie ustalić wartości dla punktów b, c, d i e. Dla punktów b, c, d jesteśmy w stanie powiedzieć, że są różne od zera. Punkt e jest poza naszym zasięgiem poznawczym.

Krótko mówiąc, z rozważań Taleba wynika, że nie można stwierdzić jakie zachowanie jest sensowne a jakie nie jest w kontekście niezerowego prawdopodobieństwa wystąpienia ekstremalnego wybuchu przemocy, takiego jak totalna wojna nuklearna.

Taleb stworzył specyficzny system poznawczy. Budujący bunkier Doomsday Prepper nie jest w stanie udowodnić, że zachowuje się sensowniej niż krytykujący go bloger albo zajęty codziennym życiem przeciętny człowiek. Ktoś zauważy: oraz na odwrót. W rzeczy samej. Oczywiście, zwolennicy Taleba będą argumentować, że współczesna nauka, ze swoim ‘statystycznym bożkiem’, stwarza jedynie pozory dowodów – zamiast więc polegać na złudzeniach, lepiej pogodzić się z niekorzystną rzeczywistością.

W kontekście rozważań Taleba o ekstremalnych wybuchach przemocy warto więc zwrócić uwagę na kilka problemów. Istnienie grubych ogonów w rozkładzie wybuchów przemocy może niewiele wnosić do życia przeciętnych ludzi, dla których wskaźnik przestępczości w dzielnicy, w której mieszkają może być ważniejszy niż ryzyko (prawdopodobieństwo i potencjalne skutki) wojny nuklearnej. Po pierwsze, przeciętni ludzie są w stanie bardzo niewiele zrobić w kwestii tego ryzyka (w przeciwieństwie, na przykład, do ryzyka włamania). Po drugie, wiedzy o tym ryzyku nie można wykorzystać ekonomicznie (na przykład nie można inwestować pod zagładę nuklearną – ryzyko kontrahenta jest w takich okolicznościach olbrzymie). Po trzecie, ludzie oceniają swój dobrobyt i poczucie bezpieczeństwa w sposób relatywny (w odniesieniu do innych ludzi) a masowa zagłada nuklearna dotknie wszystkich ludzi.

Odmienną kwestią jest to czy istnienie grubych ogonów w rozkładzie skutków przemocy powinno wpływać w jakiś sposób na działania polityczne. Intuicja, przynajmniej moja, sugeruje twierdzącą odpowiedź na to pytanie. Dlatego kilkakrotnie podejmowałem na blogu problem wydarzeń o ogromnych konsekwencjach i niskim prawdopodobieństwie (high-impact, low-probability events – HILPE). Problem, z tymi wydarzeniami, przynajmniej w ramach pojęciowych Taleba, zaczyna się w momencie pokazania, że warto w związku z nimi ponieść jakieś koszty.

* Znane są przypadki wytępienia w historii całych cywilizacji, całych grup etnicznych etc. Jakkolwiek niskie było prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie ludzie zwyczajnie wyrżną siebie nawzajem za pomocą mieczy i dzid to nie widzę sensownych powodów by zakładać, że to prawdopodobieństwo wynosiło dokładnie zero.