Żartuję sobie ostatnio, że Komitet Noblowski popełnił duży błąd: nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki powinna otrzymać Telekomunikacja Polska za wynalezienie wehikułu czasu, sprzedawanego w Polsce pod marketingową nazwą Neostrada.

Neostrada przenosi mnie dziesięć lat wstecz, do czasu gdy Internet był tak wolny, że musiałem czekać na buforowanie się plików video.

Przed chwilą zmierzyłem prędkość Internetu – 0,21 Mbps*. W kraju OECD. W 2012 roku.

Mam wykupione łącze 6 Mbps (powiedziano mi, że nie ma technicznych możliwości na szybsze). Od wielu tygodni nie miałem prędkości powyżej 4 Mbps. Mieszkam w ścisłym centrum Krakowa.

Mam także, pomyślane jako łącze zapasowe, Orange Internet – mam jednak po pierwsze problem z zasięgiem, po drugie jeśli już jest zasięg, to mam podobny problem z prędkością połączenia.

Za Neostradę (z utrzymaniem łącza) płacę 86 złotych miesięcznie. Za mało użyteczny, w ścisłym centrum Krakowa, Orange Internet kolejne, chyba, 39 zł.

Dziś przyszła mi do głowy taka myśl: niby czym Telekomunikacja Polska różni się od oszustów z takich firm jak 66procent.pl – portal z super-tanią markową odzieżą, który pobrał od tysięcy ludzi pieniądze, zobowiązać się dostarczyć zamówiony przez nich towar i nie zamierza wywiązać się ze zobowiązania?

Od kilku miesięcy płacę Telekomunikacji Polskiej 86 złotych miesięcznie w zamian za usługę dostarczenia łącza internetowego o przepustowości 6 Mbps Telekomunikacja Polska bierze moje pieniądze i ani myśli dostarczyć opłaconą przeze mnie usługę. To niby jak mam nazwać ten proceder?

Różnica pomiędzy Telekomunikacją Polską a oszustami z 66procent.pl polega na tym, że proceder wykorzystywania klientów Telekomunikacji Polskiej sprytnie wpisany jest w umowę i zalegalizowany autorytetem instytucji regulacyjnych.

Jasne, mogę zadzwonić na infolinię (za co Telekomunikacja weźmie ode mnie pieniądze mimo, że dzwonię z telefonu Orange) i złożyć reklamację. Po kilku straconych godzinach, być może uda się wymusić zwrot 40 złotych z miesięcznej opłaty. Rzecz w tym, że ja mam gdzieś te 40 złotych – straty w mojej produktywności, tylko dzisiejszego wieczora, wyceniam na kilkakrotność tej kwoty.

Nie widzę sensu walczyć z korporacją wielkości Telekomunikacji Polskiej. Mój budżet na usługi prawnicze jest dużo niższy.

To jest jeden z tych momentów, w których potrafiłbym docenić nieskorumpowane, kompetentne instytucje regulacyjne, które po stwierdzeniu, że model biznesowy firmy telekomunikacyjnej polega na pobieraniu pieniędzy za usługi, których nie dostarcza, nie jest w stanie dostarczyć i nie ma zamiaru dostarczyć, nałożyłyby karę w wysokości kilku czy kilkunastu procent przychodów. Niedoczekanie.

W gruncie rzeczy, przykład Telekomunikacji Polskiej dobrze ilustruje korzyści z sensownych regulacji i kompetentnych organów regulacyjnych. Sytuacja, w której jeden podmiot gospodarczy jest beneficjentem jakiegoś procederu, którego koszty ponoszą setki tysięcy innych podmiotów ryzyko wykorzystania tej asymetrii jest duże. Tak samo jak w przypadku negatywnych efektów zewnętrznych. Milionom klientów firmy telekomunikacyjnej może nie opłacać się walczyć o zwrot części niesłusznie pobranych opłat za usługę, która została dostarczona w gorszej jakości niż zagwarantowano to w umowach. Koszty prawne i sądowe (finansowe i czasowe) mogą w każdym indywidualnym przypadku przekraczać potencjalne korzyści**. W zupełnie innej sytuacji jest firma telekomunikacyjna, „oszczędzająca” miliony złotych rocznie na wydatkach na infrastrukturę dzięki temu, że może de facto bezkarnie pobierać opłaty za łącze o przepustowości 6 Mbps a dostarczać łączę o przepustowości o kilkadziesiąt procent mniejszej. Tego typu problemy mogłyby rozwiązać regulacje i instytucje regulacyjne, naturalnie, jeśli nie staną się łupem regulowanych podmiotów.

Mogę oczywiście zerwać wszelkie stosunki handlowe z Telekomunikacją Polską (co nie jest takie łatwe bo w ścisłym centrum Krakowa wybór dostawców Internetu jest bardzo ograniczony). Mogę zadzwonić na infolinię i powyzywać konsultanta ale byłoby to, po pierwsze, nieproduktywne, po drugie, niemoralne. Mogę napisać 18945 wpis w Internecie krytykujący Telekomunikację Polskę i kategorycznie sugerujący sprawdzenie wszelkich możliwych opcji zanim zdecydujecie się na kontrakty handlowe z tą firmą. Łącznie ze sprawdzeniem czy możecie palić na dachu ognisko. Zawsze to jakiś sposób komunikacji.

Słowo honoru, gdy przyjdzie ten szczęśliwy dzień gdy wspierany przez wiele lat regulacyjnymi monopolami (w imię francuskiego interesu narodowego?) moloch  zbankrutuje to otworzę dobre wino i wypiję za schumpeterowską destrukcję.

* Prędkość jest dużo większa w trakcie dnia. Wtedy mogę normalnie pracować (gdybym nie mógł pracować już dawno miałbym trzecie łącze). Problemy nasilają się wieczorem co ewidentnie wskazuje na zwyczajne przeciążenie łącza.

** Ten mechanizm wykorzystują internetowi oszuści, oszukujący swoich klientów na drobne sumy. Wystarczająco drobne by klienci „machnęli ręką” ale wystarczająco duże, by zsumowane stanowiły przyzwoity zysk.