Kilka miesięcy temu czytelnik i komentator bloga, używający nicku XXX, zaproponował, że we wpisie gościnnym przedstawi swoje spojrzenie na światowy rynek paliw. Wpis gościnny urósł XXX-owi do takich rozmiarów, że musiał go podzielić na dwie części. Dziś publikuje drugą część (pierwsza znajduje się tutaj).

Zapewne zauważycie, że wpis ma charakter polemiczny z poglądami Pana Andrzeja Szczęśniaka. Ze swojej strony udostępniam XXX miejsce na blogu by mógł przedstawić swoje poglądy na rynek ropy naftowej i w sprawie jego sporu z Panem Szczęśniakiem jestem w 100% neutralny. 

Wpis jest w 100% autorstwa XXX – nie miałem żadnego wpływu na jego treść i formę. Zachęcam do lektury. Trystero.

Wstęp

Wpis jest kontynuacją I części znajdującej się tutaj. Jako, że na blogu Szczęśniaka pojawiła się w pewnej formie odpowiedź na tę pierwszą część zaczynam od jej skomentowania. Moja odpowiedź jest dość brutalna, a powody po temu są trzy – pierwszy: Szczęśniak ma w zwyczaju używać na swoim blogu w stosunku do swoich gości identycznych określeń jakie tu padną w stosunku do niego, drugi: jestem pewien, że po lekturze czytelnik przyzna mi rację, że Szczęśniak sobie na te wszystkie określenia zasłużył (a w każdym razie bardziej niż goście Szczęśniaka, których to Szczęśniak takimi epitetami regularnie obrzuca) i trzeci: Szczęśniak uznał, że w poprzedniej części go oczerniłem, bez wskazania nawet na czym niby to oczernienie miałoby polegać – skoro mimo łagodnego tonu poprzedniej części Szczęśniak uznał ją za oczerniającą i nie napisał nawet dlaczego, to czas skończyć z uprzejmościami.

Najczęściej padające tu określenie pochodzi z poniższej dyskusji z blogu Szczęśniaka (jak w poprzedniej części: lewa strona dyskusja przed moderacją Szczęśniaka, prawa po niej):

1

[Źródła: dyskusjalink i wykres]

Jak widać powyżej Szczęśniak pisze o „kompromitującej niewiedzy” dyskutantów, a sam nie wie o istnieniu inflacji. Czy rzeczywiście zadłużenie Polaków jakoś zatrważająco wzrosło od 1995? Kilka danych ekonomicznych z Polski 1995 roku:

  • Minimalne wynagrodzenie brutto: 285 zł
  • Przeciętne wynagrodzenie brutto: 702,62 zł
  • Uncja złota (wg kursu giełdowego): 875 zł
  • Cena metra kwadratowego mieszkania: 897,50 zł (średnia cena „urzędowa” ustalana na podstawie nakładów poniesionych przez inwestorów na budowę wielomieszkaniowych budynków mieszkalnych, wyliczana dla celów określonych w ustawie o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych)
  • No i na koniec w charakterze „wisienki na torcie” zdjęcie ze stacji benzynowej pochodzące z roku 1996 (a obok wykres z inflacją w Polsce):

 2

Niech teraz czytelnicy sami ocenią, kto wykazał się w temacie zadłużenia Polaków „kompromitującą niewiedzą” – Szczęśniak, czy goszczący na jego blogu Jan z Kanady.

W ogóle totalna ignorancja w dziedzinie ekonomii systematycznie prezentowana u Szczęśniaka to temat na osobny artykuł, kiedyś może się zresztą tym zajmę (i nie przesadzam nazywając to totalną ignorancją, bo nawet kompletny ignorant ekonomiczny powinien się zorientować, że PKB nie ma nic wspólnego z obrotem czy wysokością sprzedaży, choćby po tym, że roczny eksport Hong-Kongu czy Singapuru jest znacznie wyższy niż roczny PKB tych krajów, a tymczasem Szczęśniak regularnie te pojęcia utożsamia np. tutaj i tutaj, podobnie z resztą wbrew temu co tam Szczęśniak pisze saldo bilansu bieżącego w najmniejszym stopniu nie wyraża rocznej zmiany majątku netto kraju – o czym też nawet ignorant ekonomiczny powinien się zorientować, bo gdyby tak było, to kraj nie prowadzący żadnej wymiany z zagranicą nie mógłby ani zwiększyć ani zmniejszyć swojego majątku – nie mógłby ani zbiednieć ani się wzbogacić).

No ale wróćmy do tematu paliw.

Andrzej „Kompromitująca Niewiedza” Szczęśniak

Ponieważ A. Szczęśniak odpowiedział na mój poprzedni wpis, tę część zacznę od tej sprawy.

W odpowiedzi na zawarte w poprzednim wpisie twierdzenia pojawiły się u Szczęśniaka 2 wpisy i przyznam, że czuję tylko konsternację: Szczęśniak nie tylko potwierdza tymi wpisami w zasadzie wszystko co zawierała część I mojego tekstu, ale pokazuje też, że nie doceniłem jak wielkie obrzydzenie i pogardę Szczęśniak czuje do czytania czegokolwiek co pochodzi od jakichkolwiek zajmujących się rynkiem paliw instytucji i jak wysoki jest poziom jego niewiedzy i ignorancji w tej materii.

Weźmy „na warsztat” pierwszy z tych wpisów.

Szczęśniak przyznaje w nim, że w różnych publikacjach podawane są informacje, że marginalna baryła ropy kosztuje blisko $100, twierdzi że ta informacja jest nieprawdziwa i obarcza winą za jej rozpowszechnianie firmy konsultingowe (a zwłaszcza Bernsteina, którego nazwa wprawdzie otwarcie nie pada, ale pada nazwa Financial Times, bazującego na danych firm consultingowych – a jednym raportem o kosztach marginalnej baryłki ropy jaki w „Financial Times” omawiano w ciągu ostatnich kilku lat był raport Bernsteina właśnie). Jako „dowód” błędności kosztu marginalnego podanego w raporcie Bernsteina Szczęśniak przedstawia dane TNK-BP, w których średnie koszty odkrycia i zagospodarowania złóż (F&D costs) wynoszą w większości firm naftowych niecałe $20.

Niestety to dowód niesamowitego spustoszenia w umyśle Szczęśniaka do jakiego doprowadziło najwyraźniej zbyt intensywne czytanie tekstów autorstwa wyznawców teorii spiskowych. Jakim trzeba być ignorantem, aby krytykować raport, którego nie tylko się nie czytało, ale nawet pobieżnie nie przejrzało? Do tego przecież nie wystarczy być zwykłym ignorantem – do tego trzeba być Szczęśniakiem! Skąd wiem, że nasz pan Kompromitująca Niewiedza nawet nie przejrzał raportu, który krytykuje? A no stąd, że na samym początku raportu Bernsteina – na stronie 3 – jest „bijąca po oczach” tabelka z danymi o elementach kosztów wydobycia ropy i gazu, a jednym z prezentowanych w tej tabelce elementów są koszty odkrycia i zagospodarowania złóż, które w 2011 roku wynosiły według Bernsteiana… $17.45:

3

[Źródło]

 Tak – to nie pomyłka, spustoszenia w umyśle Szczęśniaka są tak ogromne, że doprowadziły jak widać do tego, że Szczęśniak podaje taką samą, co Bernstein liczbę określającą jeden z elementów kosztów i twierdzi, że jest to dowód na to, że Bernstein się myli!!!

Wbrew dyrdymałom wypisywanym przez Szczęśniaka nie tylko firmy consultingowe podają koszt marginalnej bałyki ropy na poziomie podawanym przez Bernsteina. W raporcie Statoil’a z 2012 roku na stronie 33, mamy taki oto wykres:

4

[Źródło]

 Zatem oprócz firm consultingowych marginalny koszt na tym poziomie podaje też Statoil i IEA.

Tylko skąd Szczęśniak miałby o tym wiedzieć, skoro nie czytał i nigdy nie przeczyta czegokolwiek autorstwa wyżej wymienionych – zbyt otwarcie zdążył już wyrazić swój wstręt i pogardę do choćby pobieżnego przejrzenia publikacji z takich źródeł, aby można było mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości.

Weźmy teraz „na warsztat” wpis drugi.

Sytuacja jest tu odwrotna i taka sama zarazem, o ile bowiem w poprzednio wspomnianym wpisie Szczęśniak krytykował coś czego nawet pobieżnie nie przejrzał (tj. raport Bernsteina), to w tym wpisie pan Kompromitująca Niewiedza powołuje się na coś czego… również nawet pobieżnie nie przejrzał – bo taki zapewne był powód tego, że zawarte w raporcie EIA koszty wydobycia ropy i gazu zostały zaprezentowane jako koszty wydobycia ropy. Gdyby nie interwencja użytkownika Chemmobile (pseudonim Jakuba Słabickiego, pojawiającego się czesem i tutaj) pewnie tak by zostało – po tym jak Chemmobile dał linka na oryginalną tablekę, z której pochodzą dane do wykresu Szczęśniak dopisał „i gazu” w dwóch miejscach wpisu (na wykresie dodać „i gazu” już się Szczęśniakowi chyba nie chciało). Tak przy okazji Chemmobile mam do Ciebie prośbę – pewnie to czytasz, więc bądź tak miły i podrzuć Szczęśniakowi linka na ten wpis.

Najśmieszniejsze jest to, że już w tej niepoprawionej wersji ropa z amerykańskiego offshore’u kosztowała $51.6 średnio, czyli już w pierwszej wersji Szczęśniak zaprzeczył swoim latami powtarzanym bredniom o marginalnej baryłce ropy kosztującej ok. $30 (tutaj albo tutaj/tutaj [czas filmu 1:10 do 1:30]). Po interwencji Chemmobile (Jakuba Słabickiego) okazało się, że te $51.6 to średni koszt offshore’owej ropy i gazu łącznie (gdzie 5618 stóp sześciennych gazu jest liczone jako baryłka ropy), co zważywszy na fakt, że przy takim przeliczniku stóp sześciennych na baryłki wydobycie offshore’owej ropy w USA było w przybliżeniu równe wydobyciu offshore’owego gazu pozwala bez ryzyka zbytniego „przestrzelenia” uznać, że wyprodukowanie offshore’owej ropy kosztowało średnio $60+ (amerykańska produkcja offshore’owych ropy i gazu w latach 2007-2009 to średnio 1.63 mln baryłek ropy dziennie, a 3193 miliardy stóp sześciennych gazu rocznie = 1.56 mln baryłek ekwiwalentu ropy dziennie po wyżej wspomnianym przeliczniku 5618 stóp sześciennych na baryłkę).

Na tym nie koniec, bo offshore’owa ropa to zarówno ta wydobywana z płytkich, głębokich i ultragłębokich złóż i znów bez ryzyka zbytniego przestrzelenia można uznać, że skoro średni koszt wyprodukowania amerykańskiej offshore’owej ropy to $60+, to średni koszt wyprodukowania ropy „ultra deep water” to $70+.

Warto zauważyć, że powyższe dane to średnia lat 2007, 2008 i 2009. Raport Bernsteina (patrz tabelka z raportu Bernsteina na początku) podaje koszt marginalnej baryłki równy: $63.81 w 2007, $96.14 w 2008 i $67.80 w 2009, a średnia arytmetyczna tych 3 liczb to $75.92.

Mamy więc bardzo wysoką zbieżność danych EIA z danymi z raportu Bernsteina, danymi z raportu Statoil’a i tym samym danymi IEA, a także np. informacjami od duńskich „nafciarzy” z filmu „Cenna ropa na glebokich wodach” (fragment filmu od 1:15 do 1:30).

Jak widać poza Szczęśniakiem i oczywiście zwolennikami absurdalnych teorii spiskowych, od których Szczęśniak czerpie swoje „mądrości” nie ma nikogo, kto podawałby koszt baryłki ropy „ultra deep water” niższy niż $70.

Zatem wbrew temu, co Szczęśniak pisze tutaj nie trzeba Szczęśniaka w ogóle oczerniać, bo prezentując swoją kompromitującą niewiedzę, wstręt i pogardę do zaglądania do poważnych publikacji na temat rynku paliw oraz bezmyślnie kopiując informacje od wyznawców absurdalnych teorii spiskowych Szczęśniak doskonale oczernia siebie sam, zwłaszcza że do tego wszystkiego robi z siebie pośmiewisko np. tarzając się ze śmiechu i „życząc zdrowia” mądrzejszym od siebie, gdy w roku 2010 pisali mu na blogu, że marginalna baryłka kosztuje ok. $80 (patrz w tabelce na początku jaką wartość tego kosztu podaje na ten czas Bernstein).

A co mówią prawdziwi eksperci?

No dobra skoro rozprawiłem się już z dyrdymałami zwolenników absurdalnych teorii spiskowych na temat sytuacji na rynku ropy i bezmyślnym ich powtarzaniem przez naszego fałszywego eksperta mogę przejść do tego jak sytuacja wygląda wg prawdziwych ekspertów i w raportach instytucji zajmujących się rynkiem ropy.

Jak już pisałem w części I instytucje i eksperci zajmujący się rynkiem ropy wskazują na rosnący koszt marginalnej baryłki ropy, tak ocenia zmiany tego kosztu Goldman Sachs:

 A tak wspomniany wcześniej Bernstein:

Wzrost kosztu marginalnego był konsekwencją sięgania na dużą skalę do trudniejszych i tym samym droższych w eksploatacji złóż („ultra deep water”, kanadyjskie piaski roponośne, ropa z łupków, ropa superciężka), ta zaś była konsekwencją faktu, że ilość pojazdów napędzanych paliwami płynnymi rosła w ostatnich kilkunastu latach w tempie przekraczającym 3% rocznie – jak się okazało za szybkim by możliwe było adekwatne zwiększanie wydobycia ropy (to rosło średnio o zaledwie nieco ponad 1% rocznie):

5

Opracowania największych instytucji zajmujących się światowym rynkiem paliw: Energy Information Administration (EIA) i International Energy Agency (IEA) przewidują niestety kontynuację tych trendów w obecnej i następnej dekadzie. Średni wzrost ilości pojazdów na świecie w latach 2006-2010 według Ward’s Auto to aż 3.1% rocznie (dane z tego okresu Ward’s Auto udostępnia za darmo, dane liczbowe z wcześniejszych i późniejszych lat są płatne, ale jak widać z wykresu powyżej podobne co w tym okresie tempo wzrostu ilości pojazdów mamy na świecie od kilkunastu lat). Zakładając dalszy wzrost ilości pojazdów w tym tempie w roku 2020 będzie po świecie jeździło 1.36 mld pojazdów z silnikiem spalinowym, a zapotrzebowanie na paliwa płynne byłoby na poziomie 110 mld baryłek dziennie gdyby średnia ilość rocznie przejeżdżanych przez statystyczny samochód kilometrów była podobna jak teraz, a obecne trendy wzrostu wydajności pojazdów oraz trendy wycofywania ropy z innych niż transport branż utrzymały się.

Tymczasem EIA w raporcie AEO z 2012 roku w scenariuszu referencyjnym przewiduje na resztę bieżącej dekady wzrost wydobycia „kopalnych” paliw płynnych o zaledwie 0.63% rocznie (z 84.2 mln baryłek dziennie w 2012 do 88.5 mln w 2020) i tylko niewiele lepiej jest po ujęciu również innych paliw płynnych – tj. generalnie biopaliw (wzrost z 89.5 mln baryłek dziennie w 2012 do 96.3 w 2020):

6

[Źródła: 12]

Prognozy IEA z raportu WEO z 2012 są w scenariuszu referencyjnym („New Policies Scenario”) jeszcze niższe od prognoz EIA:

7

(zwróćcie uwagę, że według IEA jesteśmy za szczytem wydobycia ropy konwencjonalnej – cały przyszły wzrost ma pochodzić z rozwoju źródeł niekonwencjonalnych).

Zatem raporty EIA i IEA kreślą podobną przyszłość, w której powolny wzrost podaży paliw płynnych zderzy się z wielokrotnie szybciej rosnącą ilością pojazdów z silnikiem spalinowym i wywołanym tym faktem popytem, co będzie musiało się przełożyć na dalszy stopniowy wzrost cen ropy. Ze względu na to, że popyt na ropę jest bardzo sztywny (nawet małe zmiany produkcji albo zapotrzebowania przekładają się na duże zmiany ceny) bardzo trudno przewidzieć skalę przyszłego wzrostu, niemniej jednak niektóre instytucje próbują, taką prognozę przyszłych cen podaje EIA we wspomnianym raporcie AEO2012:

8

[Źródła: 1, 2]

IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) w swoim raporcie z 2012 roku The future of oil: Geology vs Technology jest odnoście wpływu opisanej wyżej sytuacji na cenę ropy jeszcze bardziej pesymistyczny, na stronie 31 tego raportu mamy taką oto prognozę:

 9

[Źródło]

Zakończenie

Z takimi oto prognozami największych instytucji świata zajmujących się rynkiem paliw zaczynamy rok 2013 – niezbyt optymistycznymi jak widać. Kilka tygodni temu na portalu Ziemia na rozdrożu pojawił się artykuł o zbliżonej tematyce do mojego – zachęcam do przeczytania, choćby ze względu na nieco inne wnioski od moich. Zachęcam też do dyskusji w komentarzach pod moim artykułem.