Co zrobić z płonącym lasem?

W dyskusji publicznej i internetowych polemikach, dorobek intelektualny Johna Maynarda Keynesa, którego największy akademicki i ideologiczny rywal – Milton Friedman – nazywał wybitnym umysłem i jednym z największych ekonomistów XX wieku, sprowadzany jest do kwestii polityki deficytu budżetowego. W dyskusjach, które wznoszą się minimalnie ponad najniższy wspólny mianownik kompetencji uwzględnia się fakt, że Keynes nie postulował polityki permanentnego deficytu budżetowego – raczej antycykliczną politykę budżetową, czyli deficyt w czasie recesji i nadwyżkę w czasie boomu.

Bez wątpienia Wielka Depresja (znana w Polsce bardziej jako Wielki Kryzys) odegrała istotną rolę w kształtowaniu poglądów Keynesa a rozważania dotyczące pożądanych działań rządu w czasie osłabienia gospodarczego stanowiły ważną część jego dorobku. Od dawna chciałem w przystępny sposób pokazać najważniejsze ekonomiczno-ideologiczne stanowiska dotyczące preferowanej polityki rządu w okresie recesji. W tym celu wymyśliłem przykład, parabolę z płonącym lasem.

Wyobraźmy sobie, że jest wioska, która utrzymuje się z eksploatacji lasu. Jej mieszkańcy pozyskują drewno, zbierają jagody, polują na zwierzynę. Wyobraźmy sobie, że las opanował poważny pożar (na przykład wskutek zbyt intensywnej albo nieostrożnej eksploatacji). Co należy w takiej sytuacji zrobić?

Istnieje grupa ekonomistów czy myślicieli, którzy uważają, że należy pozwolić pożarowi pochłonąć tyle lasu ile zechce. Wychodzą oni z założenia, że pożar jest wynikiem niewłaściwej eksploatacji lasu i mieszkańcy wioski muszą ponieść karę za swoje niewłaściwe postępowanie.

Istnieje też grupa ekonomistów, którzy twierdzą, że należy pozostawić pożar swojemu biegowi ponieważ w długim terminie koszty gaszenia pożaru okażą się większe niż krótkoterminowe korzyści. Zwracają uwagę, że gaszenie pożaru pochłonie zasoby, których zabraknie później – po pożarze – co zmniejszy możliwości inwestycyjne w wydajniejsze sposoby eksploatacji lasu. Niektórzy podkreślają znaczenie pokusy nadużycia – jeśli rząd gasić będzie pożary lasu wywołane przez lekkomyślnych ludzi to nigdy nie nauczą się oni odpowiedzialnego postępowania. Zwolennicy tego podejścia wskazują także, że gaszenie pożaru uratuje wiele chorych, spróchniałych drzew, z których mieszkańcy wioski będą mieć niewiele korzyści w przyszłości. Podkreślają, że w długim terminie korzystniej byłoby pozwolić tym drzewom spłonąć i poczekać aż na ich miejsce wyrosną nowe, zdrowe, wydajne drzewa.

Jest także grupa ekonomistów, którzy zwracają uwagę na inne zagrożenie związane z gaszeniem pożarów lasu. Wskazują oni, że gaszenie pożarów sprawia, że w lesie gromadzą się duże ilości łatwopalnego materiału – spróchniałych drzew, wyschniętej ściółki. Ich zdaniem zwiększa to ryzyko pojawienia się w przyszłości gigantycznego pożaru, który pochłonie wszystko na swojej drodze. Co ciekawe, argument ten niemal bezpośrednio przeniesiony jest z rozważań ekologów o prawdziwych pożarach lasu i nieplanowanych konsekwencjach polityki kontrolowania pożarów.

Jest wreszcie Keynes i jego zwolennicy, którzy postulują potrzebę gaszenia pożarów lasu. Podkreślają oni, że pożar nie jest wybiórczy – zagładzie ulegają nie tylko chore, spróchniałe drzewa ale także zdrowe i produktywne. Ich zdaniem przyzwolenie na to by pożar niszczył duże połacie zdrowego lasu jest wielkim marnotrawstwem. Zwracają także uwagę, że ludzie operują w ograniczonym horyzoncie czasowym. Polityka nieingerowania w pożary lasu skazywałyby miliony ludzie, całe pokolenia, na niezwykle ciężkie życie, w którym musieliby się utrzymywać z wypalonego lasu, w którym znajdowałoby się bardzo mało zasobów. Podkreślają także, że pozostawienie pożarów ich własnemu biegowi generuje duże koszty w długim terminie – wielu mieszkańców wioski przez długie lata nie może znaleźć zajęcia co tworzy negatywne skutki gospodarcze. Długi okres mimowolnej bezczynności wpływa na ich cele życiowe i etykę pracy. Nawet jeśli po wielu latach powrócą do pracy w lesie to nie będą już tak wydajni jak wcześniej.

Keynes zauważył także pewne ryzyko związane z niegaszeniem pożarów. Jeśli pożar jest na tyle duży, że wypala dużą część lasu to istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że to traumatyczne wydarzenie sprawi, że mieszkańcy wioski staną się bardzo agresywni. Być może napadną na inną wioskę by zagarnąć jej zasoby albo arbitralnie wybiorą część współmieszkańców jako kozły ofiarne i rozpoczną ich brutalne prześladowania. Zdaniem Keynesa sfrustrowani widokiem wypalonego lasu, trudami życia ludzie mogą próbować wyrżnąć się nawzajem w niekontrolowanych wybuchach agresji.

Proszę zwrócić uwagę, że argumenty wszystkich tych szkół myślenia (może z wyjątkiem pierwszej, której zwolennicy najwyraźniej pomylili katedrę ekonomii z katedrą) są logiczne i przekonywujące. Co więcej, jeśli weźmiemy pod uwagę trudności z gromadzeniem rzetelnych danych makroekonomicznych oraz bardzo niewielką wiarygodność symulacji makroekonomicznych (zwłaszcza wybiegających na wiele lat w przyszłość), to należy skłonić się do wniosku, że dokładne zważenie tych argumentów (policzenie krótkoterminowych i długoterminowych korzyści i strat z każdej strategii działania) jest praktycznie niemożliwe. Teoretycznie jest to możliwe ale ilość przyjmowanych założeń i słabość z jaką modele odwzorowują rzeczywistość gospodarczą sprawia, że wszelkie wyniki niezwykle łatwo jest podważyć.

Proszę także zauważyć, że wyniki takiej potencjalnej analizy w istotnym stopniu zależałyby od społecznych preferencji. Moja intuicja podpowiada mi, że społeczne preferencje faworyzują stanowisko Keynesa – ludzie mają dużą awersję do ryzyka i moim zdaniem skłonni są oddać część swoich dochodów za ograniczenie ich wahań.  To znaczy, że nawet gdyby przyjąć, że w długim terminie podejście Keynesa obniża wzrost gospodarczy w porównaniu z podejściem nieingerencji (założenie, które jest prawdziwe albo i nie) to skonfrontowani z tym założeniem ludzie i tak wybraliby podejście Keynesa bo gotowi są oddać część wzrostu gospodarczego za wygładzenie (indywidualnie odczuwanych) cykli koniunkturalnych co oznacza mniejszą zmienność ich dochodów. Takie jest moje przypuszczenie i jestem przekonany, że wielu mądrych ludzi dojść może do odmiennych wniosków.

Ogólną konsekwencją tego typu rozważań jest uświadomienie sobie, że wiele najbardziej zażartych dyskusji makroekonomicznych jest w rzeczywistości dyskusjami o wyższości jednych założeń etycznych nad innymi i tylko ubierają się w szaty ekonomicznej pseudonaukowości. Dla mnie zaakceptowanie tego faktu oznaczało niemal całkowite wycofanie się z dyskusji o wyższości jednych teorii makroekonomicznych nad innymi i skupienie się na pokazywaniu błędnych argumentów, błędów logicznych, niezgodności założeń z dostępnymi danymi empirycznymi i podobnych słabości w poszczególnych stanowiskach. Innymi słowy, skupiam się bardziej na podwyższeniu poziomu dyskusji niż na walce o zwycięstwo w dyskusji.

*** Czytelnik bloga napisał do mnie, że Mark Spitznagel używał paraboli gaszenia małych pożarów lasu, które doprowadzają do wielkiego pożaru by pokazać niebezpieczeństwo rządowej interwencji w czasie recesji. Tutaj można znaleźć tekst w Forbes, który zawiera ten przykład. Zamieszczam tę informację bo wskazuje, że Mark Spitznagel używał analogii pożar lasu – recesja  przede mną.

Trudno powiedzieć kto pierwszy użył tej analogii bo Google podaje całkiem sporo przykładów użycia tej paraboli. Proszę na przykład zwrócić uwagę na ten tekst i na ten tekst. Obydwa teksty pochodzą z 2009 roku a więc zostały napisane zanim Spitznagel użył swojej analogii.  Tutaj jest tekst z 2003 roku, w którym użyto tej paraboli. Jak wspomniałem wcześniej ta analogia jest zbyt dobra by spodziewać się, że jest się pierwszym, który na nią wpadł.  Postawiłbym  dolary przeciwko orzechom, że używano jej już w latach 30. XX wieku ***

Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

68 odpowiedzi na Co zrobić z płonącym lasem?

  1. Mental pisze:

    Ten cały kryzys to zasługa administracji Busha Jr. Za nowojorskim Timesem:

    „The financial collapse is Bush’s fault for promoting minority home ownership.”

    „Bush drive for home ownership fueled housing bubble”

    Polecam naukowe opracowanie „The Vulnerability of Minority Homeowners in the Housing Boom and Bust” autorstwa Bayera, Ferreiry i Rossa:

    http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=2260367

  2. Mental pisze:

    Przekonała mnie teza o interwencji administracji rządowej, która doprowadziła do kryzysu. Dla mnie to oczywistość i cieszy mnie, że NYT czasami też wpadnie na ten trop.

    • Trystero pisze:

      @ Mental

      Przekonała mnie teza o interwencji administracji rządowej, która doprowadziła do kryzysu. Dla mnie to oczywistość

      To zamyka dyskusję. Świetnie.

  3. mcgravier pisze:

    Ciekawe porównanie z płonącym lasem, ale moim zdaniem – błędne. Błąd polega na tym, że pożar odpowiada zniszczeniu wszystkich zasobów życiodajnych – fabryk, infrastruktury, pojazdów itp. – jest jednym słowem dobrą analogią dla wojny, ale nie dla wielkiej depresji i innych kryzysów ekonomicznych. Różnica polega na tym, że w kryzysie stosunkowo mała część dóbr i kapitału ludzkiego w gospodarce ulega zniszczeniu – wyjście z „normalnego” kryzysu polega nie tyle na odbudowie, co na reorganizacji. Pytanie czy, i w jaki sposób państwo jest w stanie w tym procesie pomóc/przeszkodzić pozostaje otwarte.

  4. ainur pisze:

    Świetny wpis. Nie martwiłbym się o to, kto użył po raz pierwszy takiej metafory – czytałem niedawno artykuł dot. prowadzenia badań, w którym autor polecał, by NIE czytać dostępnej literatury naukowej przed tworzeniem swoich wniosków. Jeśli wymyślisz np. model, który został już opracowany (a o którym nie miałeś pojęcia, ponieważ uniknąłeś literatury naukowej), to tylko możesz sobie pogratulować, że jesteś całkiem mądry, tyle że musisz zająć się czymś innym, bo ktoś już to wymyślił

    Odnośnie artykułu, podoba mi się to stwierdzenie odnoszące się do przekonań w ekonomii. Nie wiem, dlaczego szkoły ekonomiczne próbują ze sobą rozmawiać racjonalnie, skoro keynesiści nigdy nie przekonają austriaków – po prostu dwie różne bazy aksjomatyczne, a aksjomatach nie da się rozmawiać.

    Nie będe ukrywał, mi jest bliżej do szkoły austriackiej niż Keynesa czy chicagowskiej, dlatego tylko zapytam: a jakby tak się zastanowić, dlaczego pożar wybuchł w lesie?
    Jeśli trafił piorun w spróchniałe drzewo, to dlaczego tam się znajdowało? Dlatego że odpowiednie służby nie dopilnowały jego usunięcia, czy dlatego że odpowiednie służby nigdy nie będą w stanie dopilnować wszystkiego? A może powinniśmy starać się, by żadne drzewo nie było spróchniałe? Ale jak to zrobić? Służby powinny o to dbać? Czy lepiej lokalna społeczność, większa i często bardziej zaanganżowana (to w końcu ICH las) może o to zadbać?
    Jeśli pożar nie powstał losowo, ale został podpalony, to dlaczego? Czy było to dlatego, że odpowiednie służby wyrzuciły z pracy nieodpowiedzialnego piromana? Czy ten piroman nie mógł się odnaleźć w lokalnej społeczności i postanowił się zemścić?

    Niestety, Trystero, podajesz rozwiązania, czemu nie szukasz przyczyn?

    • Trystero pisze:

      @ ainur

      Nie sądzisz, że dyskusja o tym skąd się biorą pożary (zakładam, że podobnie jak ja uważasz, że część pożarów jest naturalna i nieunikniona a część jest wynikiem błędów w eksploatacji lasu) będzie narażona na te same problemy co dyskusja o tym co zrobić z pożarem?

      W przypadku internetu sprowadzi się to zresztą do „no true Scotsman” czyli nie było wystarczająco dużo regulacji z jednej strony i była za duża interwencja rządu z drugiej strony. Pewnie zdajesz sobie sprawę, że świat bez interwencji i świat, w którym wszystko jest regulowane są nierealne więc „no true Scotsman-y” będą w tych dyskusjach zawsze :)

  5. ada pisze:

    @Trystero

    To ja może zadam pytanie w inny sposób.

    1. Skąd się wzięły MBSy. Czy powstały „na wolnym rynku”, czyli na wskutek „nieuregulowanych działań kapitalistów”, czy może – w inny sposób?

    2. Drugie pytanie niejako wynika z pierwszego, taki minitest na inteligencję:
    dlaczego MBSy funkcjonowały i funkcjonują w USA a nie funkcjonowały – np. w Polsce?

    3. Kto ustala stopy procentowe? Wolny rynek, czy FED?

    4. Jak wyglądał rynek pożyczek hipotecznych przed latami 70-80tymi w USA, i czym się różnił od tego dzisiejszego? Skąd wynikają te różnice?

    Tyle.

    • Trystero pisze:

      @ ada

      Zadałem Ci proste pytanie, którego celem było sprawdzenie czy przynajmniej znasz argumenty drugiej strony a Ty wracasz na bloga, ignorujesz moje pytanie i zwracasz się do mnie o napisanie dla Ciebie analizy rynku hipotecznego w USA?

      W dodatku, cały Twój argument to jest „no true Scotsman”.

      Przy okazji, zdajesz sobie sprawę, że w samym MBS nie ma nic szczególnego? To po prostu specyficzny typ ABS, który istnieje od wielu lat.

      Zdajesz sobie sprawy, że wykazanie, że rząd amerykański interweniował na rynku hipotecznym nie oznacza wykazania, że interwencja rządu spowodowała kryzys?

      A w Polsce MBS nie są popularne z tych samych powodów, dla których nie są popularne CMBS. Co zrobisz z taką odpowiedzią?

  6. xxx pisze:

    @mcgravier
    @Trystero
    Moim zdaniem lepszą analogią byłby nie pożar lasu, ale np. inwazja nowego gatunku szkodników, z którą drzewa sobie gorzej radzą i wiadomo, część drzew nie jest odporna i zginie.

  7. ada pisze:

    „Zadałem Ci proste pytanie, którego celem było sprawdzenie czy przynajmniej znasz argumenty drugiej strony a Ty wracasz na bloga, ignorujesz moje pytanie i zwracasz się do mnie o napisanie dla Ciebie analizy rynku hipotecznego w USA?”

    Czyjeś opinie, w ujęciu naszej dyskusji – są bez znaczenia. Próbujemy ustalić FAKTY. Próbujesz uciec od dyskusji, stosując wybieg retoryczny

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_verecundiam

    Czekam na odpowiedzi na moje pytania (i nie mam tu na myśli teorii „samozapłonu gospodarczego” przedstawionej powyżej, którą można potraktować co najwyżej – jako żart).

    Dorzucę kolejne: czy mógłbyś wskazać inny kryzys w USA związany z bańką spekulacyjną jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne, a który miał miejsce przed 1981, a w którym to wprowadzono MBS?

    „Przy okazji, zdajesz sobie sprawę, że w samym MBS nie ma nic szczególnego? To po prostu specyficzny typ ABS, który istnieje od wielu lat.”
    ABS został wprowadzony w USA w 1980, MBS – rok później, jako instrument etatystów służący do realizowania polityki „rozluźniania” wymogów kredytowania poprzez GSE. W kompletnie – nieprzemyślany sposób.

    To – plus obniżanie stóp procentowych przez
    FED w 00’s – było źródłem i przyczyną kryzysu

    „Prior to 1980, the vast majority of all home mortgage loans were made by savings and loans, which originated, serviced, and held the loans in their portfolios, in what is widely referred to as an originate-to-hold model”

    • Trystero pisze:

      @ ada

      Czyjeś opinie, w ujęciu naszej dyskusji – są bez znaczenia. Próbujemy ustalić FAKTY. Próbujesz uciec od dyskusji, stosując wybieg retoryczny

      Kompletna nieprawda. Próbuje sprawdzić czy zadałeś sobie trud poznać fakty przytaczane przez drugą stronę dyskusji. Wszystko wskazuje na to, że tego nie zrobiłeś co czyni dyskusję bezcelową.

      Czekam na odpowiedzi na moje pytania (i nie mam tu na myśli teorii „samozapłonu gospodarczego” przedstawionej powyżej, którą można potraktować co najwyżej – jako żart).

      Czekam na dowod, że interwencja rządu na rynku nieruchomości była główną przyczyna kryzysu.

      Dorzucę kolejne: czy mógłbyś wskazać inny kryzys w USA związany z bańką spekulacyjną jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne, a który miał miejsce przed 1981, a w którym to wprowadzono MBS?

      Ale dlaczego dokładasz kolejne pytanie skoro nawet nie zająłeś się wyjaśnieniem dlaczego w Polsce nie są popularne CMBS a w USA CMBS są bardzo popularne? Zwłaszcza, że wyżej napisałeś, że czekasz na odpowiedzi na swoje pytania. Nie wygląda jakbyś czekał na odpowiedzi na swoje pytania skoro nawet nie odniosłeś się do mojej odpowiedzi.

      Czy możesz też wytłumaczyś co to jest „bańka spekulacyjna jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne”?

      A odpowiedź na to pytanie brzmi: tak, mogę. A czy Ty potrafisz znaleźć taki kryzys?

      ABS został wprowadzony w USA w 1980, MBS – rok później

      Obawiam się, że bardzo się mylisz. ABS istniały już przed II wojną.

  8. Adam Duda pisze:

    Trystero

    W końcu… ;) W końcu doszedłeś do wniosku, że zarówno ekonomia oparta o „społeczny racjonalizm”(utylitaryzm) jak i liberalizm to ideologie oparte na zbiorze własnych wartości, które w gruncie rzeczy mogą doprowadzić do skutków, które niekoniecznie mogą być zbieżne z oczekiwaniami.

    Dyskusje o „izmach” to z reguły strata czasu, jednak to tworzy „społeczne przekonanie” i co za tym idzie politykę.
    Na dyskusję o faktach mało ludzi ma w sobie dość pokory, żeby do nich dojść, zrozumieć i przyjąć do wiadomości.

    Zamiast analogii pożaru weź przykład np globalnego ocieplenia. Na to zagrożenie wielu ludzi odpowiada denializmem, gdyż nie za bardzo jest jak sobie poradzić z tym w systemie liberalnym (z końca skali)

    Albo przykład bliższy i empiryczny – śmiecenie w USA. w latach 50 bez specjalnych regulacji żyli na śmieciach, rzeki miały różne kolory, powietrzem nie dało się oddychać. Jak to rozwiązać różnymi szkołami ekonomicznymi? itd itp.

  9. Adam Duda pisze:

    Ada

    Jestem pełny podziwu dla Ciebie, że udało Ci się wpędzić w Gish gallop Trystero.. no może nie w gallop ale kłus.. ale jednak; to cholernie trudne.. Szacunek.

  10. Adam Duda pisze:

    Trystero. O nic innego mi nie chodzi. Dla trolla to komplement przecież.

  11. sapienti sat pisze:

    paralela wspólnoty plemiennej mieszkającej w lesie z kapitalistyczną gospodarką…dowcipna….godna Keynesa i Friedmana..w końcu nie mieli oni żadnej teorii kapitału..

  12. xxx pisze:

    @Adam Duda
    Denializm istnieje wszędzie gdzie fakty ustalone naukowo nie pasują do jakiejś ideologii lub grożą komuś utratą zysków. Przede wszystkim mamy więc ogromną ilość denializmów zdarzeń historycznych – każde ludobójstwo ma masę denialistów w narodzie, który tego ludobójstwa dokonał (np. denializm zbrodni katyńskiej wśród Rosjan czy denializm ludobójstwa Ormian wśród Turków). Dalej mamy deniazlimy, które nie przystają do dogmatów religijnych (do dzisiaj mamy ogromną ilość denialistów ewolucji, swego czasu istniał bardzo silny denializm heliocentryzmu).
    No i na koniec deniazlimy szkodliwości emitowanych przemysłowo substancji – tu jest szczególnie „nieprzyjemne” bo emitenci wspomagają te denializmy swoimi pieniędzmi (i to całkowicie legalnie – głoszenie nieprawdy i zlecanie jej głoszenia jest całkowicie legalne póki nie dotyczy osób fizycznych bądź prawnych): mieliśmy więc denializm szkodliwości DDT, szkodliwości tytoniu, szkodliwości azbestu, benzyny ołowiowej, freonów – a obecnie szkodliwości CO2.

  13. Adam Duda pisze:

    „Sapienti sat” To wyrażenie z podręcznika nastoletniego filozofa?

  14. Michal pisze:

    Sa tez 'denializmy’ w druga strone. Zaprzeczaniu ludobojstw towarzyszy wymyslanie (u tej drugiej strony) zdarzen ktore w rzeczywistosci nie zaszly. Zaprzeczaniu szkodliwosci niektorych substancji towarzyszy (niekoniecznie w wykonaniu tych samych osob) wymyslanie szkodliwosci innych (tu pewnie GMO jest najbardziej znanym przykladem).

    Tak, ze moze denializm nie jest najlepsza nazwa – lapie tak jakby tylko polowe problemu…

  15. xxx pisze:

    @Michał
    Denializm do zaprzeczanie niewygodnym z jakiegoś powodu odkryciom i faktom naukowym.
    Ta „druga połowa”, o której piszesz – czyli twierdzenie, że pewne odkrycia i fakty naukowe, o których naukowa literatura milczy to po prostu TEORIE SPISKOWE.

  16. Michal pisze:

    Moim zdaniem to to samo – po jednej stronie badania naukowe, po drugiej 'badania’ 'naukowe’, a ludzie wybieraja te druga strone bo ona im pasuje ideologicznie. A to, czy te ignorowane wyniki badan naukowych sa pozytywne (nikotyna szkodzi!) czy negatywne (szkodliwosci GMO nie potwierdzilismy!) – co za roznica? I teorie spiskowe denialisci obu typow uprawiaja z zamilowaniem.

    (ale troche nie mam ochoty sie klocic, bo co to za dyskusja – o terminologii?)

    Nawiasem, George Orwell 'Notes on Nationalism’ – polecam.

  17. xxx pisze:

    analogia z pożarem lasu chybiona…hmm a może nie?:))..typowa Keynesowska sztuczka na krótki okres.. bezrefleksyjna http://pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%BCary_las%C3%B3w_w_Yellowstone_(1988)

  18. sapienti sat pisze:

    @duda.. to z niezbędnika ćwierćinteligenta..polecam;)

  19. xxx pisze:

    Ostatni komentarz podpisany xxx nie jest mojego autorstwa (tzn. nie jest autorstwa autora tych wpisów o rynku ropy, Szczęśniaku itd.).

  20. googler pisze:

    Gdyby faktycznie oddać w analogii lasu rzeczywistość to wyglądałoby to w ten sposób, że pewna grupa ludzi drenuje zasoby lasu po czym w trakcie pożaru całość społeczeństwa poświęca swoje zasoby na jego ugaszenie mimo, że niektórych pożar wcale nie dosięgnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *