Powoli brnę przez Od zwierząt do bogów autorstwa Yuvala Noaha Harariego. Po zapoznaniu się z tą recenzją nie wiem czy postępuję właściwie ale w dziedzinie czytelnictwa ucinanie strat przychodzi mi trudniej niż w życiu zawodowym.

Na 69 stronie Harari przedstawia życie zbieraczy-łowców i formułuje wyjątkowo lekkomyślną opinię, że zbieracze-łowcy wiedli żywot bardziej wygodny i satysfakcjonujący niż większość (…) robotników i pracowników biurowych, którzy po nich nastali. Jego pierwszy argument wygląda tak: Podczas gdy obywatele dzisiejszych zamożnych społeczeństw przeciętnie pracują 40-45 godzin tygodniowo a mieszkańcy krajów rozwijających się nawet 60-80 godzin, dzisiejsi zbieracze-łowcy zamieszkujący najbardziej nieprzyjazne środowisko – pustynię Kalahari – poświęcają na pracę 35-45 godzin tygodniowo.

Wcześniej Harari opisuje zbieraczy-łowców i wskazuje, że w większości przypadków ich cały majątek ogranicza się do rzeczy, które osoba jest w stanie samodzielnie przenieść. Rozumiem to tak: jedna para odzieży, podstawowe narzędzia, jakaś figurka kultu. Harari wspomina także, że zbieracze-łowcy żyli w nieustannym zagrożeniu głodem. To dlatego wykształcił się instynkt ucztowania na znalezionym źródle wysokokalorycznego pożywienia. Instynkt, który przy współczesnych cenie jednej kalorii prowadzi do epidemii otyłości – jak głosi jedna z teorii. Nie mieli także dostępu do publicznej edukacji, opieki zdrowia i systemu rentowo-emerytalnego.

Krótko mówiąc sposób w jaki Harari opisuje zbieraczy-łowców sugeruje, że funkcjonowali oni na granicy czegoś co w 2017 roku nazywamy minimum egzystencji. W gruncie rzeczy przez większą część historii ludzkości zdecydowana większość ludzi tak funkcjonowała. Jedne nieudane żniwa, jeden nieudany sezon łowny od śmierci głodowej.

Według IPiSS minimum egzystencji dla jednoosobowego gospodarstwa w Polsce to 550 złotych miesięczne:

  • 210 na żywność
  • 270 na mieszkanie
  • 20 na odzież
  • 20 na higienę
  • 30 na inne wydatki

‚Przytulny’ pokój dzielony z 2 współlokatorami, dużo ziemniaków i promocje w dyskontach odzieżowych.

Biedronka płaci około 2500 złotych miesięcznie. To praca wymagająca bardzo niewielkich umiejętności. Osoby dysponujące jakimiś prostymi lecz cenionymi na rynku umiejętnościami (np. układaniem płytek) mogą zarobić znacznie więcej. Załóżmy, że podobnie jak zbieracze-łowcy rezygnujemy z całego państwa socjalnego i odliczymy tylko jakąś dziesięcinę. Zostanie jakieś 13 złotych na godzinę. Jak wspomniałem specjalista od kładzenia płytek może zarobić nawet dwa razy więcej. By wypracować w Biedronce minimum egzystencji i cieszyć się wolnością zbieracza-łowcy potrzeba mniej niż 10 godzin tygodniowo.

Ze względu na postęp technologiczny, globalizację i ‚wolność informacji’ osoba żyjąca współcześnie na poziomie minimum egzystencji będzie miało niewyobrażalny dla zbieracza-łowcy dostęp do darmowej rozrywki i edukacji. Zwróćmy uwagę, że wzięliśmy przykład osoby o niewielkich umiejętnościach. Charakterystyczną cechą złożonej, kapitalistycznej gospodarki jest premiowanie rzadkich, przydatnych umiejętności i osoby dysponujące takimi potrzebować będą 1-2 godzin pracy tygodniowo by żyć na poziomie minimum egzystencji.

Mit kapitalistycznego kieratu pracy jest bardzo popularny i poza zabieraczami-łowcami obejmuje też średniowiecznych chłopów. Oni także mieli pracować mniej niż współcześni ludzie. Jeśli porównamy ich do współczesnych ludzi żyjących obecnie na poziomie minimum egzystencji to porównanie to rozbije się na drobne kawałeczki.

Nawet jeśli ludzie pracują obecnie więcej niż średniowieczni chłopi czy zbieracze-łowcy to dlatego, że MOGA i CHCĄ żyć znacznie powyżej poziomu minimum egzystencji. Znakomita większość chłopów i zbieraczy-myśliwych nie mogła wznieść się istotnie ponad minimum egzystencji nawet gdyby miała etykę pracy młodego bankiera inwestycyjnego.

Co ciekawe mit współczesnegoo kieratu pracy popularny jest zarówno wśród etatystów jak i wolnorynkowców. Różnica polega na tym, że ci pierwsi winą za współczesny kierat pracy obarczają chciwych kapitalistów a ci drudzy chciwe państwo.