Dwa dni temu na forum Parkietu, które czytam od czasu do czasu by poznać nastroje ‘ulicy’, ktoś zamieścił informację o tym, że Morgan Stanley poszukuje tankowca do magazynowania ropy. Informacja ta spotkała się z trzema reakcjami. Część ludzi pytała, dlaczego Morgan Stanley po prostu nie kupi kontraktów na ropę skoro liczy na wzrost jej cen. Część dała wyraz antysemickim fobiom (w końcu Morgan Stanley). Pozostali sugerowali, że ta informacja może nasuwać myśl, że MS spodziewa się zakłóceń w dostawie ropy w przyszłości – w domyśle: wskutek wojny.
Antysemickimi fobiami się nie zajmuję – od tego jest psychiatra. Ale pozostałe dwie kwestie warte są wyjaśnienia. Przede wszystkim, wszyscy muszą zdać sobie sprawę, że inwestorzy i instytucje zamierzające magazynować ropę nie robią tego w ramach jednostronnego ‘zakładu’ na zwyżkę cen ropy. To jest rodzaj hedge, arbitrażu. Z jednej strony, sprzedaje się kontrakty terminowe na ropę w położonym w przyszłości miesiącu dostawy. Z drugiej strony, kupuje się ropę po cenach rynku spot, czyli w natychmiastowej dostawie. Za kilka miesięcy fizycznie rozlicza się kontrakty – dostarczając kupioną wcześniej i magazynowaną ropę. Skąd czerpie się zyski?
Na rynku ropy dominuje formacja cenowa, którą nazwać możemy supercontango. Napisałem wcześniej, że contango to sytuacja, w której cena towaru w dostawie natychmiastowej (rynek spot) jest niższa niż cena towaru wynikająca z wyceny kontraktów terminowych wygasających w przyszłości. To naturalne, ponieważ każdy kto chce kupić towar by wykorzystać go w przyszłości musi się liczyć z kosztami pieniądza w czasie i kosztami przechowywania. Stąd zapewnienie sobie dostawy towaru w przyszłości musi być droższe niż towar z natychmiastową dostawą. Specyfika rynku ropy naftowej polega na tym, że contango jest duże wyższe niż potencjalne koszty przechowywania ropy. Bloomberg w artykule z 15 stycznia podał, że kontrakty na ropę notowane na giełdzie amerykańskiej sugerują, że cena ropy wzrastać będzie o około $2.15 z każdym miesiącem do grudnia 2009 roku.
Powstaje pytanie: skąd się wzięło supercontango? Powstało ono z oczekiwań rynku, że cena ropy w przyszłości będzie wyższa. Dlaczego miałaby być wyższa? Ponieważ inwestorzy spodziewają się, że cięcia w produkcji krajów OPEC zmniejszą podaż surowca. Być może część inwestorów uznaje obecną, niską cenę ropy za wynik nieuzasadnionej spekulacji. Istnieje także możliwość, że niektórzy gracze liczą na szybką poprawę koniunktury gospodarczej lub wspomniane zakłócenia w dostawach.
Istotnym powodem utrzymywania się supercontango na rynku ropy jest natomiast specyfikacja kontraktu na ropę notowanego na amerykańskiej giełdzie – New York Mercantile Exchange. Jest to kontrakt na ropę WTI – West Texas Intermediate. To lekka, słodka ropa. Nie musi pochodzić z zachodniego Teksasu, ale musi mieć blend, być mieszkanką spełniającą określone kryteria techniczne. Najważniejszą rzeczą jest jednak to, że miejscem dostawy ropy WTI w przypadku fizycznego rozliczenia kontraktu (o ile się nie mylę, tylko 2% kontraktów na NYMEX jest fizycznie rozliczana) jest terminal w Cushing w Oklahomie. Terminal ten ma ograniczoną zdolność magazynową i jeszcze bardziej ograniczoną infrastrukturę dostarczającą i odbierającą ropę. Z detalami opisuje to Izabella Kaminska na blogu FT. Ograniczone zdolności magazynowych terminalu w Cushing czynią wykorzystywanie supercontango do arbitrażu trudniejszym niż się to może wydawać i pomaga utrzymać supercontango. Dzieje się tak ponieważ by przeprowadzić udany arbitraż należy zapewnić sobie możliwość fizycznego dostarczenia ropy do Cushing. Wskutek tych wszystkich perturbacji maleje znaczenie ceny ropy WTI na NYMEX jako benchmarku dla cen ropy naftowej.
Na koniec pozostaje wspomnieć o innych standardach ropy. Drugim najważniejszym standardem jest Brent Crude – czyli najszerszy standard dla ropy z Morza Północnego. W obrębie ropy z Morza Północnego występuje kilka pomniejszych rodzajów, na przykład Forties, Oserberg. Trzecim najważniejszym standardem jest zapewne Dubai Crude, czyli ropa z Dubaju, używana głównie jako benchmark dla arabskiej ropy w kontraktach na jej sprzedaż do Azji. Wreszcie jest jeszcze Ural, czyli rosyjska ropa dostarczana do Europy. Tę ostatnią ropę przetwarza PKN Orlen.
Related posts:







