Bloomberg doniósł dziś, że chińska gospodarka zanotowała w 4 kwartale 2008 roku wzrost o 6.8%, w porównaniu z 9% wzrostem w 3 kwartale 2008 roku. W całym 2008 roku chiński PKB wzrósł o 9% w porównaniu z 13% wzrostem w 2007 roku. JP Morgan prognozuje wzrost gospodarczy na 7.2% w 2009, Citigroup na 7.6%.

Dla wielu krajów na świecie wzrost gospodarczy na poziomie 6.8% byłby szczytem marzeń. Nie jest tak w przypadku Chin, które muszą wzrastać o około 6% rocznie by zaspokoić potrzeby migracji z terenów rolniczych do miast. Innymi słowy, rozwijając się na poziomie 6% balansują na granicy stagnacji.

Nie to jednak niepokoi w danych z chińskiej gospodarki, lecz dwa inne problemy. Dane o wzroście gospodarczym na poziomie 6.8% w żaden sposób nie dają się pogodzić z danymi o konsumpcji energii elektrycznej. W październiku spadła ona o 4% w porównaniu z rokiem poprzednim, w listopadzie spadła o 9.6%. Nie opublikowano danych za grudzień. Ponieważ energia elektryczna jest w Chinach subsydiowana trudno znaleźć inne wytłumaczenie spadku zużycia energii niż spadek aktywności gospodarczej. Tym bardziej, że nawet w najgorętszym okresie hossy na rynku surowców energetycznych zużycie energii w Chinach rosło. Co więcej, traktowanie zużycia energii elektrycznej jako wskaźnika wspomagającego lub zastępującego niewiarogodne dane o wzroście PKB ma całkiem długą tradycję w ekonomii. Popatrzcie na dane o produkcji elektrycznej w Chinach i zastanówcie się czy ta gospodarka rozwija się tempem 6.8% ?

Za Fistfulofeuros

Za Fistfulofeuros

Dlatego warto przynajmniej rozważyć, to co napisał Nouriel Roubini, pamiętając o jego generalnym nastawieniu do gospodarki światowej, o danych o chińskim PKB. Roubini jako pierwszy zauważył, że Chiny podają zmianę kwartalnego PKB metodą rok do roku (a year over year), a nie metodą kwartał do kwartału zanualizowany i sezonowo wyrównany ( a quarter on quarter annualized seasonally adjusted – SAAR). Tej drugiej metody używa większość krajów rozwiniętych. W największym skrócie: metoda, którą używają chińskie władze nie jest w stanie uchwycić nagłego tąpnięcia w zmianie PKB ponieważ dane rok do roku uwzględniają rozpęd nadany PKB w trzech poprzednich kwartałach. Stąd, chiński urząd statystyczny podaje jakby średnią kroczącą zmiany PKB.

Trochę obszerniej. Metoda rok do roku porównuje realne PKB z 4 kwartału 2007 roku z realnym PKB z 4 kwartału 2008 roku. Problem w tym, że realny PKB z 4 kwartału 2008 roku zawiera w sobie zdobycze z trzech poprzednich kwartałów 2008 roku. Metoda kwartał do kwartału zanualizowany i sezonowo wyrównany mierzy sezonowo wyrównaną zmianę PKB pomiędzy 3 kwartałem 2008 roku a 4 kwartałem 2008 roku, a następnie ekstrapoluje te dane dla całego roku za pomocą wzoru: a = (1 + r)4 – 1 gdzie,

‘a’ to nasz wzrost zanualizowany

‘r’ to zmiana PKB między kolejnymi kwartałami

Stephen Hawking powtarzał, że każdy wzór w książce popularnonaukowej obniża liczbę sprzedanych egzemplarzy o kilka procent. Mam nadzieję, że nie zniechęciłem nikogo do tego bloga. Powracając do tematu: chińskie 6.8% rok do roku może oznaczać negatywną lub bliską zera zmianę PKB przy zastosowaniu powszechnej w świecie metody statystycznej. Innymi słowy, chińska gospodarka mogła właśnie wejść w realną recesję traktowaną jako dwa miesiące negatywnej zmiany PKB. Nic nie wskazuje bowiem na to, by 1 kwartał, a nawet 2 kwartał, 2009 roku miałyby być lepsze niż ostatni kwartał 2008 roku.

Na taki scenariusz wskazują inne dane: PMI (Purchasing Manager’s Index) dla chińskiego sektora przemysłowego. Chiny nie są jeszcze rozwiniętym krajem. Sektor przemysłowy stanowi 43% chińskiej gospodarki (w rozwiniętych państwach około 2/3 to usługi). Dlatego wyniki PMI, które jest jakby wskaźnikiem koniunktury w przemyśle, poniżej 50 punktów przez 5 ostatnich miesięcy, a więc wskazujące kontrakcje w chińskim przemyśle, sugerują, że Chiny są na granicy recesji.

Za Fistfulofeuros

Za Fistfulofeuros

Co może oznaczać recesja w chińskiej gospodarce? Przede wszystkim zagrożenie dla chińskiej stabilności społecznej determinowanej silną pozycją Partii. Po drugie, możliwość rozpoczęcia wojny handlowej pomiędzy Chinami a resztą świata, jeśli Chiny zdecydują się zwiększyć atrakcyjność swojego eksportu poprzez dewaluację swojej waluty (to nie ma sensu, bo chiński eksport jest konkurencyjny). Po trzecie, problemy dla państw kooperujących gospodarczo z Chinami, przede wszystkim wschodzących gospodarek Azji Wschodniej i Południowo-wschodniej. Po czwarte, presję spadkową na rynku towarowym. Po piąte, że globalna gospodarka naprawdę weszła w stan już nie spowolnienia, lecz recesji.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Chińska zagadka
  2. Czy Chiny naprawdę trzymają USA w potrzasku?
  3. Jeszcze raz o potędze Azji: demografia
  4. Chiny ‘otarły się’ o bessę
  5. O co naprawdę martwią się Chiny?
  6. Co naprawdę dzieje się w chińskiej gospodarce?
  7. Chiny, rezerwy walutowe, dolar i surowce