Zwróciłem niedawno uwagę na pewne konsekwencje specyficznej konstrukcji indeksu Dow Jones (DJIA). Ponieważ indeks ten ‘ważony’ jest ceną akcji, to spółki, których akcje mają wysoką cenę mają nieadekwatny do ich pozycji biznesowej bardzo duży wpływ na indeks.

Warto rozważyć jeszcze jeden problem związany z konstrukcją indeksów giełdowych. Wielu inwestorów utożsamia długoterminowe zwroty z indeksów z wynikami strategii ‘buy and hold’, z inwestowaniem długoterminowym. Problem polega na tym, że zmiany dokonywane w indeksach wypaczają wyniki inwestycyjne. Zwróciłem już kiedyś na to uwagę pisząc o kapitalistycznym rozkładzie statystycznym. Choć w największym stopniu dotyczy to indeksów ważonych kapitalizacją, które w gruncie rzeczy są wehikułami zamieniającymi przeżywające trudności spółki (ich kapitalizacja spada) na szybko rosnące firmy (ich kapitalizacja rośnie), problem faworyzowania przez giełdowe indeksy szybko rosnących spółek jest powszechny.

Zmiany w stosunkowo stabilnym indeksie DJIA (istnieje od 1896 roku) sprawiły, że na 30 spółek, które teraz wchodzą w jego skład aż 13 weszło do indeksu w okresie ostatnich 12 lat. Zaledwie 6 spółek jest w indeksie od 1940 roku i dłużej. Są to General Electric (1907), General Motors (1925), ExxonMobil (1928), Procter&Gamble (1932), DuPont (1935) i United Technologies (1939). Z pewnością warto o tym pamiętać czytając o historycznych zwrotach z rynku akcji na podstawie wyniku jakiegoś indeksu. Otóż większość z indeksów jest właśnie specyficznymi funduszami inwestującymi w rosnące firmy. Gdyby kogoś interesowała historia DJIA – tu jest cała lista zmian.

Podkreślam jeszcze raz, że DJIA jest bardzo stabilnym indeksem. Prześledzenia zmian w składzie indeksu WIG20, w jego zaledwie kilkunastoletniej historii przyprawia o zawrót głowy. W pierwszym składzie indeksu WIG20 znalazły się takie ‘tuzy’ polskiej gospodarki jak: Irena, Krosno, Próchnik i Universal. Cała lista zmian dostępna jest na stronach WGPW (otwiera się duży plik PDF, lepiej kliknąć na linku „zapisz jako”).

Skoro już jesteśmy przy inwestowaniu długoterminowym, to chciałbym polecić czytelnikom przeanalizowanie tego cytatu z WSJ: Prof. Estrada found that if you took away the 10 best days, two-thirds of the cumulative gains produced by the Dow over the past 109 years would disappear. Conversely, had you sidestepped the market’s 10 worst days, you would have tripled the actual return of the Dow.

„Although we could make a bundle of money if we could accurately predict those good and bad days,” says Prof. Estrada, „the sad truth is that we’re very, very unlikely to do that.” The moments that made all the difference were just 0.03% of history: 10 days out of 29,694. Dziesięć najlepszych dni odpowiada za 2/3 skumulowanego wzrostu indeksu DJIA. Uniknięcie 10 najgorszych dni zwiększyłoby wartość inwestycji opartej o indeks DJIA trzykrotnie. Oczywiście nie sposób przewidzieć, które dni okażą się wchodzić w skład tych 10, kluczowych dla wyników indeksu. Badania, takie jak powyższe, utwierdzają mnie w przekonaniu, że w inwestowaniu długoterminowym ‘marnuje się’ na rynku zbyt wiele czasu.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Paradoksy indeksu Dow Jones
  2. Kup i trzymaj. Ale jak długo?
  3. Jeszcze o rynkach kapitałowych za kadencji Busha
  4. Rozkład kapitalistyczny