Nouriel Roubini, nazywany czasem Dr. Doom, zabrał głos w sprawie sytuacji w Europie Środkowej i obszarze postsowieckim.  Jego opinia o tych regionach nie napawa optymizmem:

Duże deficyty na rachunku obrotów bieżących, reżimy stałych kursów wymiany i warunki szoków w handlu: wschodząca Europa to przepis na katastrofę.

Będziemy mieć kryzys finansowy we wschodzącej Europie, bo wszystkie te kraje wyglądają jak wschodnia Azja albo Ameryka Łacińska 10 lat temu. Takim krajom z zarządzanymi reżimami walutowymi jak Rosja, Kazachstan, kraje nadbałtyckie, Bułgaria i Rumunia, grozi kryzys walutowy w sytuacji obecnego zamieszania na rynkach.

Kraje Europy Centralnej doświadczyły w ostatnich latach znacznego dopływu kapitału zagranicznego. Doprowadziło to wzrostu kursów ich walut oraz wzrostu cen różnych aktywów finansowych, przede wszystkim akcji i nieruchomości. Łatwy dostęp do kapitału oraz poczucie bogacenia się ludności wywołały ekspansje kredytową. Ponieważ duża część sektora bankowego była w rękach kapitału zagranicznego, to ułatwiło to ekspansję kredytów dewaluowanych w walutach obcych.

Problemy zaczęły się wtedy, gdy gwałtownie odwróciły się kierunki przepływów kapitałowych wskutek dramatycznego wzrostu awersji do ryzyka spowodowanego kryzysem finansowym. Rozmiar odpływu kapitału powiększony został kilkoma czynnikami: gwarancjami dla sektora bankowego w strefie euro (takich gwarancji nie dawały rządy CEE), działaniami banków ze strefy euro – właścicieli lokalnych banków w regionie – skoncentrowanymi na zwiększenie płynności swoich centrali, trudnym dostępem instytucji z krajów z CEE do rynku kredytowego w strefie euro oraz faktem, że obligacje denominowane w lokalnej walucie państw CEE nie mogły być wykorzystywane jako collateral dla pożyczek z Europejskiego Banku Centralnego przez co stały się dużo mniej atrakcyjne niż papiery denominowane w euro.

W najgorszej sytuacji znalazły się kraje z wysokim deficytem na rachunku obrotów bieżących, znaczącym deficytem budżetowym, dużym  udziałem bezpośrednich inwestycji zagranicznych w PKB oraz dużym udziałem pożyczek denominowanych  walutach obcych. Jak wynika z poniższej tabeli, którą stworzyli Zsolt Darvas i Jean Pisani-Ferry sytuacja Polski wygląda relatywnie dobrze na tle innych państw regionu. (W drugiej kolumnie podano wielkość deficytu na rachunku obrotów bieżących w stosunku do PKB, w trzeciej wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w stosunku do PKB, w ósmej wielkość deficytu budżetowego w stosunku do PKB, pozostałe dane są w procentach rocznego wzrostu: kolumny 4,7,8 lub w procentach całości: kolumny 5,6)

CA, 2002-2007 Net FDI, 2002-2007 Credit growth 2002-2007 Foreign ownership of banks 2005 Share of foreign currency loans 2007 Inflation 2002-2007 Budget balance 2002-2007 GDP growth, 2002-2007
Latvia -14.4 4.8 44.3 53.2 86.3 5.8 -0.9 9.1
Estonia -12.3 6.9 32.7 99.2 80.0 3.9 2.0 9.0
Bulgaria -11.1 11.6 33.8 73.0 50.1 5.9 1.4 5.9
Lithuania -8.6 3.4 41.4 92.0 54.8 2.1 -1.2 7.8
Romania -8.3 6.0 46.2 63.0 54.3 11.7 -1.8 6.2
Hungary -6.9 2.5 16.7 82.0 57.1 5.3 -7.5 4.0
Slovakia -5.5 7.5 8.4 97.4 20.4 4.7 -3.7 6.1
Czech Republic -4.2 5.4 10.2 93.4 12.9 1.8 -4.1 4.5
Poland -3.0 3.0 13.9 67.1 23.6 2.1 -4.5 4.4
Slovenia -1.8 0.9 19.4 34.0 NA 4.3 -1.7 4.0

Wygląda na to, że tak właśnie wygląda przepis na katastrofę.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Czy ktoś widział 265 mld dolarów?
  2. Trudny rok na rynkach wschodzących
  3. Co tak naprawdę dzieje się ze złotym?
  4. Kryzys finansowy i Chiny
  5. Ściąga do dyskusji o polityce gospodarczej Busha