Kilkanaście dni temu, za Johnem Mauldinem, zwróciłem uwagę na pewne paradoksalne konsekwencje konstrukcji indeksu DJIA, a konkretnie faktu, że jest on indeksem ważonym cenowo, a nie przez kapitalizację (jak S&P 500 i zdecydowana większość indeksów na świecie). Oznacza to, że największy wpływ na poziom indeksu mają spółki, których akcje są najdroższe (nominalnie), a nie spółki o największej kapitalizacji.

Na przykład, gdyby pewnego dnia ceny akcji Citigroup, General Motors, Bank of America i Alcoa, a więc firm z indeksu, których akcje kosztują mniej niż $10, spadły do zera, to cały indeks straciły zaledwie 157 punktów (z około 8000). Z drugiej strony, gdyby cena akcji IBM spadła do zera, DJIA straciłby około 650 punktów. Stałoby się tak ponieważ konstrukcja DJIA zakłada obecnie, że każdy $1 spadku cen notowanych w indeksie akcji powoduje spadek indeksu o 7.96 punktu,  a IBM jest spółką o najwyższej cenie akcji w indeksie Dow Jones.

Znalazłem rysunek, który świetnie pokazuje ten paradoks i ilustruje ‘irracjonalnie’ duże znaczenie IBM (ale nie tylko IBM) w indeksie DJIA:

Za Bespoke

Za Bespoke

Z rysunku wynika, że IBM ma niemalże takie same znaczenie dla indeksu (około 9%) jakie posiada ŁĄCZNIE tych dziewięć firm:

  • Microsoft
  • American Express
  • Pfizer
  • Intel
  • General Electric
  • Alcoa
  • Bank of America
  • Citigroup
  • General Motors
Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Paradoksy indeksu Dow Jones
  2. Dlaczego Google nie zostało dodane do Dow Jones?
  3. Zmiany w indeksach i inwestowanie długoterminowe
  4. Wartość godziwa indeksu S&P: 435?
  5. Insider trading na akcjach Krosna? Interpretacja graficzna
  6. Czy indeksy naprawdę są takie sprytne?
  7. Im bliżej bankructwa, tym większe zyski