Zdzisław Sawicki, główny akcjonariusz spółki Krosno SA, który na kilka dni przed podaniem przez zarząd tej spółki informacji o stratach na rynku walutowym sięgających 38 mln złotych i złożeniu do sądu wniosku o ogłoszenie upadłości z możliwością układu, wyprzedał na rynku 65% posiadanych przez siebie akcji i zmniejszył zaangażowanie z Krośnie z 52% do 18%, udzielił wywiadu gazecie giełdowej Parkiet, w którym starał się oczyścić z zarzutów o insider trading. Ponieważ poświęciłem działaniom Pana Sawickiego dwa teksty czuję się zobowiązany do skomentowania tego wywiadu, który pochodzi z piątku 5 lutego 2009 roku.

Już sam tytuł tekstu w Parkiecie zmusza do zadania pytania o inteligencję dziennikarza lub Zdzisława Sawickiego. Manipulowałem? Nie, traciłem. (to tytuł z wydania papierowego) Drodzy Państwo, jak mawiał mój dziadek, jedno nie przeszkadza drugiemu. Do stwierdzenia zaistnienia przestępstwa polegającego na manipulacji kursem akcji lub wykorzystania informacji poufnych nie jest konieczne udowodnienie, że podejrzany odniósł materialne korzyści z tego procederu.

Dlatego zupełnie nie rozumiem, dlaczego Zdzisław Sawicki tłumaczy się w poniższy sposób: Moje transakcje były wymuszone sytuacją zewnętrzną, a poza tym nic nie zyskałem na sprzedaży. Proszę pamiętać, że akcje Krosna kupowałem w 1999 roku, płacąc za każdą 4,2 zł. To, że Zdzisław Sawicki stracił bardzo dużo pieniędzy na akcjach Krosna (sprzedawał je po około 57 groszy) może potwierdzać fakt, że jest raczej słabym inwestorem, ale w żaden sposób nie pomaga w odparciu zarzutów o wykorzystanie informacji poufnych. Tym bardziej, że po opublikowaniu feralnych komunikatów cena akcji Krosna spadła poniżej 40 groszy, a więc Zdzisław Sawicki zyskał na sprzedaniu akcji Krosna przed podaniem przez spółkę informacji o stratach i wniosku o upadłość. Teoretycznie, zyskał około 30%.

Zupełnie nietrafione jest też inne tłumaczenie Sawickiego: To też nie jest dobry początek współpracy, a zawiadomienie (o podejrzeniu wykorzystaniu informacji poufnych, jakie złożyli drobni inwestorzy do prokuratury – T.) jest bezzasadne, bo już od ponad pół roku nie jestem członkiem rady nadzorczej spółki. Zdzisław Sawicki zdaje się zapominać, że zakaz wykorzystywania informacji poufnych obowiązuje każdego kto posiada informacje poufne i wiedział lub przy dołożeniu należytej staranności mógł się dowiedzieć, że jest to informacja poufna (ustawa o obrocie instrumentami finansowymi za blogiem Lege Artis).

Zostawmy na chwilę Zdzisława Sawickiego i rozważmy taką sytuację. Przechodzicie Państwo pod otwartym oknem biura prezesa zarządu spółki giełdowej. Słyszycie jak euforycznie wykrzykuje on: ‘Hurra, mamy ten kontrakt stulecia. Umowa na 2 miliardy. Będzie super!’ Właśnie weszliście Państwo w posiadanie informacji poufnej. Jeśli pobiegniecie Państwo do domu i złożycie zlecenia kupna akcji tej spółki zanim ogłosi ona publicznie informacje o zdobyciu kontraktu stulecia, to dopuścicie się Państwo wykorzystania informacji poufnych i teoretycznie podlegać będziecie sankcji karnej. Teoretycznie, ponieważ niezwykle trudno będzie udowodnić, że Państwo znaliście tę informację w chwili składania zlecenia. Ale wyobraźmy sobie, że jakiś turysta nagrał na kamerze video z dźwiękiem, jak Państwo pod oknem biura prezesa słyszą krzyki prezesa i przesłał to nagranie do prokuratury. Mogłoby być ciężko.

Rozważmy inny, prawdziwy, nie wymyślony przykład. Kilka dni temu Barry Ritholtz podał na blogu zapis rozmowy pomiędzy prezesem Bear Stearns a ważnym dla tego brokera klientem (przy okazji polecam tę rozmowę – stanowi kolejny kamyczek do ogródka etyki biznesowej Wall Street):

(Alan Schwartz, Bear Stearns CEO) Well, Jim, we really appreciate your business and your staying with us. I’d like you to think about going on CNBC tomorrow morning, on Squawk Box, and telling everybody you still are a client, you have money on deposit, and everything’s fine.

( Jim Chanos, manager funduszu) Alan, how do I know everything’s fine? Is everything fine?

( AS) Jim, we’re going to report record earnings on Monday morning.

( JC) Alan, you just made me an insider. I didn’t ask for that information, and I don’t think that’s going to be relevant anyway. Based on what I understand, people are reducing their margin balances with you, and that’s resulting in a funding squeeze.

W tym rzecz! Jedyną istotną informacją przy ustaleniu tego czy ktoś dopuścił się handlu z wykorzystaniem informacji poufnych jest to czy był w posiadaniu informacji poufnych. Jeśli Zdzisław Sawicki w chwili zbywania 65% pakietu należących do niego akcji wiedział o problemach Krosna na rynku walutowym, to dopuścił się insider tradingu. Dlatego tak ważne znaczenie ma szybkość działania organów nadzorczych i prokuratury. Dowody posiadania informacji poufnych (emaile, smsy, faxy) można w miarę szybko zniszczyć.

Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden cytat z wywiadu z Sawickim: Sawicki wciąż ma swoich reprezentantów w radzie nadzorczej. Czy wobec tego będzie próbował wyciągnąć konsekwencje wobec zarządu? – Na razie nie chcę tego komentować. Jest za wcześnie na takie deklaracje. Po komunikacie o problemach z opcjami jeszcze nie rozmawiałem z zarządem – mówi Sawicki. Po pierwsze, Sawicki ma swoich przedstawicieli w Radzie Nadzorczej, a więc fakt, że osobiście nie jest członkiem Rady Nadzorczej niewiele zmienia w jego sytuacji jeśli któryś z jego przedstawicieli poinformował go o problemach Krosna. Po drugie, czy czytelnicy bloga nie uważają, że stosunek Sawickiego, inwestora, który stracił wiele milionów wskutek nieodpowiedzialnych działań zarządu,  do tegoż zarządu jest podejrzanie pobłażliwy? Żadnych konsekwencji wobec zarządu? Wyjątkowo wielkoduszny jest Zdzisław Sawicki jak na człowieka, zmuszonego przez banki redukować swoje zaangażowanie na giełdzie wskutek spadku wartości zabezpieczeń (także akcji Krosna).

Do tematu Krosna powrócę wkrótce. Tymczasem chciałbym dorzucić dwa grosze do dyskusji o tym, kto mógł wiedzieć o zaangażowaniu Krosna na rynku transakcji walutowych. Cytat z artykułu Parkietu z 07.08.2008: Poza tym producent szkła zabezpiecza się przed zmianami kursu. Głównie dzięki temu dało się uzyskać ponad 8,6 mln zł przychodów z działalności finansowej (ponad 7 mln zł z transakcji zabezpieczających) i osiągnąć pozytywny wynik netto. Czysty zarobek wyniósł 1,07 mln zł, wobec 0,8 mln zł w I półroczu ubiegłego roku.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Insider trading na akcjach Krosna? Interpretacja graficzna
  2. Insider trading wtedy i teraz
  3. Czy Zdzisław Sawicki jest oszustem giełdowym? Co zrobi KNF?
  4. Upadłość KHS Krosno SA – o racjonalnych inwestorach i efektywnym rynku
  5. Upadłość KHS Krosno SA – o wartości informacji
  6. Esencja polskiego rynku akcyjnego
  7. Wiatr historii na WGPW