Puls Biznesu poinformował, że stoczniowcy (pod tą nazwą zapewne kryją się związkowi baronowie) żądają od rządu renegocjacji ustaleń z Komisją Europejską oraz zmian w specustawie stoczniowej. Czego konkretnie się domagają? Wszystko to przemawia za tym, aby w obecnej kryzysowej sytuacji gospodarczej, rząd zrewidował swoje stanowisko w sprawie polskich stoczni i szybko podjął rozmowy z Komisją Europejską w celu renegocjacji dotyczących ich ustaleń i jednocześnie wystąpił do parlamentu z inicjatywą nowelizacji specustawy stoczniowej. Ponadto uwzględniając szanse i możliwości wynikające z zawartych już kontraktów przedłużył okres transformacji naszych stoczni. Tego stanowczo się domagamy. Żądamy również niezwłocznego przystąpienia do rozmów ze stroną społeczną.

Obecne stanowisko polskiego rządu wobec stoczni sprowadza się do zaakceptowania decyzji KE o nielegalności publicznej pomocy dla stoczni i zobowiązania się do sprzedania majątku stoczni do czerwca 2009 roku. Rozumiem więc, że stoczniowcy domagają się przedłużenia istnienia stoczni w ich obecnej nieefektywnej ekonomicznie strukturze. Kuriozalnie, swoje żądania opierają na nowej, kryzysowej sytuacji gospodarczej.

Chciałbym zapoznać czytelników z nową sytuacją gospodarczą. Lloyd’s List poinformował, że zgodnie z raportem China Association of the National Shipbuilding Industry zamówienia na nowe statki mają spaść w 2009 roku o 60%. Powtórzę to jeszcze raz: rynek stoczniowy skurczy się w tym roku na świecie o 60%. Spadek zamówień w Chinach wyniesie 50%. Nie wiem jak polskie stocznie, niezdolne do przynoszenia zysków w czasie koniunktury gospodarczej, miałyby sobie poradzić w czasie tak dużego spowolnienia gospodarczego.

Załamanie popytu na statki związane jest oczywiście z globalnym spowolnieniem gospodarczym, konkretnie, ze spadkiem międzynarodowej wymiany handlowej. Ostatnie dane z Chin są fatalne: w styczniu zanotowano spadek eksportu o 17% i ponad czterdziestoprocentowy spadek importu do Państwa Środka. Spadek wolumenu handlu wpływa na wielkość towarowych przewozów morskich. Dane za listopad 2008 roku wskazują na 15% spadek w porównaniu z listopadem 2007 roku na najbardziej popularnym szlaku Azja-Europa. To w naturalny sposób przekłada się na spadek popytu na statki.

Stocznia ma możliwości przetrwania kryzysu, trzeba nam tylko pomóc. Mamy zamówienia, które teraz gdy  dolar jest tak mocny, stały się faktycznie opłacalne. Musimy mieć jednak więcej czasu – nie tylko do końca maja, jak zakłada specustawa. Aby dokończyć budowę zaczętych statków musimy mieć czas przynajmniej do końca roku. Dlatego wnioskujemy o przedłużenie jej działania.

Dokończenie zawartych już kontraktów wydaje się sensowne, zwłaszcza jeśli ich niedotrzymanie wiązałoby się z koniecznością zapłacenia wysokich kar. Daleki jednak byłbym od sugerowania, że osłabienie złotego względem dolara znacząco poprawia sytuację polskich stoczni. Po pierwsze, problemem w tej chwili nie jest konkurencyjność polskiej produkcji, lecz załamanie popytu na jakąkolwiek produkcję. Po drugie, polscy producenci zapewne nadal są dużo drożsi od stoczni chińskich. Po trzecie, konkurencyjne w sektorze stoczniowym państwa, takie jak Korea Południowa, także doświadczyły gwałtownych spadków swych walut.

Jeszcze jeden cytat z PB: Kantor (przewodniczący NSZZ Solidarność 80 stoczni szczecińskiej -T) przypomniał, że rządy Niemiec i Francji w sytuacji kryzysu gospodarczego podjęły ostatnio działania ukierunkowane na podtrzymanie produkcji w swoich stoczniach, widząc w nich firmy stymulujące gospodarkę. Otóż, być może rządy Niemiec i Francji mogą sobie pozwolić na pomoc dla sektora stoczniowego ponieważ nie muszą się martwić o finansowanie deficytu budżetowego. Zadłużają się w drugiej walucie rezerwowej świata, ich obligacje są akceptowane przez ECB jako zabezpieczenie udzielanych przez Bank pożyczek. Polski rząd nie jest w tak komfortowej sytuacji. W okresie zatoru na globalnym rynku kredytowym najbardziej racjonalnym wyjściem dla takich państw jak Polska jest zmniejszanie deficytu i ograniczenie wydatków. Na szczęście, jesteśmy w UE i polskie firmy będą miały okazję skorzystać z programów stymulacyjnych rządu niemieckiego i francuskiego.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Upadek polskich stoczni: esej w jednej fotografii
  2. Globalna recesja staje się faktem
  3. Najgorsza recesja od Wielkiej Depresji
  4. Europa Środkowa: recesja i odrodzenie
  5. Przyszłość chińskiego boomu gospodarczego – II