Pierwszego grudnia w wywiadzie dla Pulsu Biznesu, prezes spółki giełdowej DUDA – Maciej Duda, powiedział o potencjalnym zaangażowaniu kierowanej przez siebie firmy w opcje walutowe: Nie korzystaliśmy z opcji walutowych. Możemy za to pochwalić się całkiem dobrą rentownością naszego eksportu. Szczególnie opłacalny jest Daleki Wschód. Jasno i wyraźnie, prawda? Nie korzystaliśmy.
Tymczasem, dzisiaj w godzinach popołudniowych ten sam Maciej Duda podpisał się pod komunikatem spółki, w którym napisano między innymi: Spółka podchodzi w sposób aktywny do zarządzania ryzykiem walutowym. Zabezpieczanie przepływów walutowych jest dokonywane przy zachowaniu zasady ostrożności. Do zabezpieczania planowanych przychodów Spółki narażonych na ryzyko walutowe wykorzystywane były transakcje forward oraz strategie opcyjne (strategie opcyjne polegały na zakupie opcji sprzedaży oraz jednoczesnym wystawieniu opcji kupna danej waluty; w znacznej większości były to bezkosztowe, asymetryczne transakcje o dźwigni 1:2).
Zgodnie z MSR 39, w wyniku osłabienia złotego względem USD i Euro, wpływ szacowanej ujemnej wyceny nierozliczonych kontraktów walutowych na wynik finansowy Spółki roku 2008 wynosi 29 342 tys. złotych (słownie: dwadzieścia dziewięć milionów trzysta czterdzieści dwa tysiące złotych). Kontrakty te zawarte zostały jako zabezpieczenie prognozowanych przepływów walutowych i zostaną rozliczone w 2009 i 2010 roku.
Mamy więc trzy możliwości:
-
Firma DUDA zawarła asymetryczne transakcje opcyjne po 1 grudnia 2008 roku.
-
Maciej Duda świadomie okłamał, oszukał inwestorów w sprawie zaangażowania jego spółki w transakcje opcyjne na rynku walutowym.
-
Maciej Duda nieświadomie wprowadził w błąd inwestorów w sprawie zaangażowania kierowanej przez siebie spółki w transakcje opcyjne na rynku walutowym.
Prawdziwość pierwszego scenariusza każdy kompetentny organ nadzorczy w Polsce może sprawdzić w kilka godzin. Prawdopodobna prawdziwość scenariuszy 2 i 3 skłania mnie do zacytowania artykułu 39 USTAWY z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi: 1. Zakazana jest manipulacja instrumentem finansowym, zwana dalej „manipulacją”.
2. Manipulację stanowi: (…)
4) rozpowszechnianie za pomocą środków masowego przekazu, w tym internetu, lub w inny sposób fałszywych lub nierzetelnych informacji albo pogłosek, które wprowadzają lub mogą wprowadzać w błąd w zakresie instrumentów finansowych: (…)
b) przez inną osobę – jeżeli wiedziała lub przy dołożeniu należytej staranności mogła się dowiedzieć, że są to informacje nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd;
Pytanie brzmi, co zrobi Komisja Nadzoru Finansowego?
Nie ma wątpliwości, że ‘rynek’ został wprowadzony w błąd przez prezesa Macieja Dudę. Jako potwierdzenie zacytuję wypowiedź analityka z Erste Securities: Informacja o tym, że PKM Duda też jest zaangażowany w transakcje walutowe, to dla mnie ogromne i negatywne zaskoczenie. Przecież wcześniej zarząd otwarcie zapewniał, że firma nie ma opcji. Na dodatek, podana w komunikacie kwota 29 mln zł odnosi się do ujemnej wyceny kontraktów wg ich wartości na koniec 2008 r. Szacuję, że dziś – kiedy złoty jest o wiele słabszy – ich ujemna wycena wynosi już dwa razy więcej.
Wyobraźmy sobie sytuację, że prezes giełdowej spółki biegnie do telewizji i opowiada, że jego firma wygrała kontrakt stulecia warty 2 mld złotych. Mijają dni, tygodnie, a o kontrakcie nie słychać. W końcu prezes przyznaje, że żadnego kontraktu nie było. Czy powinien ponieść odpowiedzialność za swoje kłamstwo? Nikt nie ma chyba wątpliwości, że tak. Czym od powyższego przykładu różni się sytuacja, w której prezes publicznie zapewnia, że kierowana przez niego spółka nie zawierała transakcji opcyjnych, a po kilku tygodniach informuje, że nie tylko zawierała, ale poniosła na nich duże straty. Straty, które w opinii cytowanego wcześniej analityka mogą zagrozić jej płynności finansowej.
Zobaczymy postępowanie KNF czy Maciej Duda dołączy do listy ‘nietykalnych’?
Related posts:







