Nad Europą Środkową szaleje destrukcyjny huragan finansowy. Powstał on z połączenia dwóch zjawisk: nadmiernego zadłużenia gospodarek regionu CEE w walutach obcych oraz zamknięcia globalnego ‘okna kredytowego’ wskutek kryzysu finansowego na świecie. Na niebezpieczeństwo związane z przekłuciem balonu napompowanego gigantycznym napływem kapitału obcego do regionu CEE zwracałem uwagę od rozpoczęcia kryzysu na Islandii.

Teraz, nie ma już wątpliwości, że sytuacja regionu CEE przypomina trochę położenie Islandii. Gospodarki i przedsiębiorstwa regionu nie są niewypłacalne. Nagromadziły jednak bardzo dużo krótkoterminowego długu w walutach zagranicznych. Wskutek kryzysu finansowego na świecie wiele z tych podmiotów nie będzie w stanie zrolować swojego długu. Dotyczy to w największym stopniu sektora bankowego ale także szeroko pojętego sektora energii obejmującego firmy naftowe.

Ten problem najtrafniej podsumowuje wczorajszy cytat dnia, wypowiedź dealera walutowego z Morgan Stanley: Eastern Europe has borrowed $1.7 trillion abroad, much on short-term maturities. It must repay – or roll over – $400bn this year, equal to a third of the region’s GDP. Good luck. The credit window has slammed shut….

Pięć powodów by zachować niedźwiedzie nastawienie do regionu CEE podał także analityk Andrew Garthwaite z Credit Suisse:

  1. Państwa CEE operują na relatywnie dużej dźwigni finansowej. Rozwój gospodarczy wspomagany był zagranicznym kapitałem, którego napływ doprowadził do około 8% deficytu na rachunku obrotów bieżących.
  2. Stosunek długu zagranicznego netto do PKB w państwach regionu jest relatywnie wysoki (od 25% na Ukrainie do 100% na Węgrzech). Dług zagraniczny regionu CEE (bez Rosji!) to około 1 bln dolarów, z czego 200 mld jest do spłacenia w 2009 roku. (Co w połączeniu z poprzednią wypowiedzią wskazuje, że sama Rosja ma około 200 mld dolarów długu do spłacenia w 2009 roku. Powodzenia w tym przedsięwzięciu przy cenie baryłi ropy poniże $35)
  3. Sytuacja regionu CEE w 2009 roku jest gorsza od sytuacji państwa Wschodniej Azji w 1997 roku. Po pierwsze, kryzys azjatycki nie zbiegł się z globalnym spowolnieniem. Po drugie, gospodarki azjatyckie zachowały duże możliwości poprawienia swojej sytuacji zwiększonym eksportem. Po trzecie, zasoby finansowe IMF były wystarczające do udzielenia pomocy regionowi a uwaga całego świata skierowana była na kryzys azjatycki.
  4. Rynki kapitałowe regionu CEE nie pokazały jeszcze relatywnej słabości względem całego globu jaką pokazały rynki azjatyckie. Uwaga, czytelnicy o mocnych nerwach powinni przestać to czytać: azjatyckie rynki były o 70% relatywnie słabsze od rynków globalnych, rynki CEE są słabsze o około 20% w tej chwili.
  5. Akcje regionu CEE są ciągle relatywnie drogie jeśli weźmie się pod uwagę wskaźniki historyczne.

Proszę zresztą zwrócić uwagę na poniższą tabelę:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Europa upada? Trzy wykresy
  2. Europa przylądkiem Azji? Jakiej Azji?
  3. Dwa wykresy o ryzyku kredytowym
  4. Mogło być gorzej
  5. Całkowity koszt pomocy dla Wall Street