Tym razem okazało, że zajmujący 605 miejsce na liście najbogatszych ludzi na świecie, człowiek roku 2009 według magazynu World Finance, sir Allen Stanford zajmował się zarządzaniem masowym oszustwem finansowym (massive, ongoing fraud). Piramida Stanforda stać będzie jednak w cieniu budowli Madoffa – jej wielkość amerykańska Komisja Giełd i Papierów (SEC) oszacowała na 8 miliardów dolarów. W tym miejscu wprost nie mogę się powstrzymać by uraczyć czytelników okładką roku 2009:
Na czym polegało oszustwo Stanforda? Najwyraźniej zarejestrował on na wyspie Antigua (wysepce znanej do tej pory jako gigantyczny serwer dla wszelkich wirtualnych kasyn i innych stron hazardowych działających w USA) bank, który nazwał Stanford International Bank. Tenże bank oferował klientom niezwykle wysoko oprocentowane certyfikaty depozytowe. CD pod względem inwestycyjnym przypomina zwykłą lokatę z jedną, ale olbrzymią, różnicą: CD jest zbywalnym papierem wartościowym. Otrzymane od klientów pieniądze SIB miał inwestować z fenomenalnymi rezultatami, które przedstawia górna linia na rysunku poniżej. Linia dolna przedstawia oprocentowanie CD jakie oferował SIB.
Po raz kolejny zwracam się do czytelników bloga: uciekajcie od relatywnie wysokich, mało zmiennych wyników inwestycyjnych. Zwłaszcza jeśli chwali się nimi karaibski bank.
Certyfikaty depozytowe sprzedawane były w USA i innych krajach (Allen Stanford był udziałowcem instytucji bankowych w Panamie, Wenezueli, Peru, Meksyku, Kolumbii, Szwajcarii i Nowej Zelandii, poza USA i Antiguą) przez Stanford Group, która była firmą doradczą kierującą pieniądze klientów na konto karaibskiego banku. Stanford Group ‘chwaliła’ się, że zarządza 50 mld dolarami – dziś wiadomo, że była to raczej wielkość aktywów, przy których zarządzaniu doradzała.
Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że w dniu, w którym SEC postawiła oficjalne zarzuty Stanford Group i jej dyrektorom, pojawiły się informacje o innej firmie, sprzedającej oprocentowane 7% w skali roku certyfikaty depozytowe banku zlokalizowanego na małej karaibskiej wyspie St. Vincent i Grenadyny.
Dla czytelników zainteresowanych dalszym zgłębianiem tematu:
Notka z Bloomberga.
Tekst z NYT.
Wyśmienite teksty Felixa Salmona z Market Movers: tutaj i tutaj.
Related posts:









